Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 6 min czytania

Burza

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wracało się skądś i zatrzymało się gdzieś na chwilę. Siedziało się i oglądało zdjęcia. Śmiało się i żartowało. A dookoła szalała burza. Taka wielka. Deszcz siekał, kałuże zamieniały ulicę w jezioro, a chmury zderzały się ze sobą tworząc coraz większą nawałnicę. Pioruny trzaskały rozświetlając niebo. A potem… Zrobiło się dziwnie. Siedziało się w ciszy i rozmyślało się. Każde o swoim, po swojemu. -Chce mi się spać – mówi. -To śpij – żartujesz. On wtedy niespodziewanie i nagle jak świetliste błyskawice na zewnątrz kładzie głowę na twoich kolanach. Wtula się coraz bardziej w twój brzuch. Przytula się do ciebie jak małe dziecko w poszukiwaniu ciepła, jak zagubiony chłopiec szukający pocieszenia, jak mężczyzna szukający miłości. Wtula się i wtula, aż masz wrażenie, że za chwilę zapadnie się w ciebie i już nie wyjdzie. Że w jakiś magiczny sposób granica między jego ciałem a twoim ciałem się zatrze. Powoli, myśląc nad każdym słowem, każdym gestem, każdym słowem, które wypowiadasz, dotykasz jego włosów. Głaszczesz go po głowie. Zamyka oczy i uśmiecha się. Ładnie, ciepło. Jest mu w tym momencie dobrze, szczęśliwie. - Nie zaśnij – szepczesz tuż nad jego twarzą, a twój głos wydaje ci się jakiś dziwnie miękki i ciepły. Na zewnątrz szaleje burza, pada deszcz i wieje wiatr. I czujesz jakbyś to tylko ty mogła go obronić. Głaszczesz go po głowie, za chwile twoje palce jakoś bezwiednie wędrują po jego twarzy, po jego gładkiej skórze, policzkach, ustach. Dotykasz jego ust opuszkiem palca, na tyle tylko, żeby poczuć ich miękkość, a on… Całuje twój palec. Dotknięcie, muśnięcie, jak skrzydła motyla. „Time of dying”. gdzieś spoza granic świadomości, tego co się dzieje dociera piosenka. -Lubię Three Days Grace –mówi uśmiechając się, wsłuchując w tekst.

I will not die, I'll wait here for you

- Ja też – mówisz cicho. Znowu jakoś dziwnie miękko.

I feel alive, when you're beside me

-Wiesz co oznacza refren? – pyta. -Wiem – mówię to jedno słowo, a przez głowę przeskakuje tysiąc myśli.- Wiem… Nie umrę, będę tu czekać na ciebie, czuję, że żyję, kiedy jesteś obok mnie… Nagle coś tak upiornie zaczyna palić cię w gardło. Obręcz łez zaciska się i dusi. Mruczy, nuci, potem śpiewa. Śpiewasz, nawet sama nie wiesz, kiedy zaczęłaś. Jest dziwnie. Romantycznie. I właśnie to jest dziwne. Bo mówił: „nie”. Bo mówił: „daj mi spokój”, mówił: „nigdy”. A teraz… Podnosi głowę, siada. Piosenka się skończyła, wyłącza muzykę. -Połóż się. Zanim zdążysz pomyśleć, twoja głowa leży mu na kolanach. Zamykasz oczy i czujesz się tak, jak nigdy się nie czułaś. Za oknem szaleje burza, niebo jest jasne jak w dzień od błyskawic, a ty po prostu leżysz mu na kolanach i już nawet nie myślisz. Umysł jest wolny. Oczy zamknięte, dusza spokojna. Atmosfera robi się elektryzująca niemal jak ta na dworze. Uśmiecha się i gładzi…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Burza — czytnik · opowiadania