Duchy · 3 min czytania
Buty na dachu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Buty na dachu Z ballad pcimskich
Staszek mieszkał w starej chałupie na skraju przysiółka. Sam, ale nie samotny. Mieszkał z myszami, które pozbawiały go chleba, starym kotem, który nie ruszał się z pieca i kuną, która zjadła coś co Staszek zostawił kiedyś na strychu. I zdechła. Staszek po śmierci matki nie pracował. Mówił, że już za stary, łamie go w kościach i nie może chodzić. Ale kosił trawę wokół domu i wymieniał ją na piwo u sąsiadów, którym też kosił trawę. A może za to dostawał piwo? To jednak chodził. Ale jak mu się nic nie chciało to szedł do owczarni. Całej z kamienia, więc chłodnej w środku. Bo kiedy w gardle pali, a latem jak w piecu, nie ma to jak iść do owczarni. Tak mówił. W owczarni brał piwo z lodówki, czyli wiadra z wodą i szedł przez tę nieskoszoną łąkę parząc gołe nogi pokrzywami. Kładł się z tym piwem pod jabłonką i pił. A potem chrapał. Wieczorami siedział w kuchni i mruczał. Głośniej niż kot, bo mruczał ze złości. Bo wieczorami rozlutowywał stary telewizor, który kiedyś przyniósł mu Mirek. Jakby sobie naprawił, to by miał, a nie to może się przyda. I Staszek wziął i każdego wieczora rozlutowywał ten telewizor. Każdą płytkę po kolei. I rezystory osobno układał, kondensatory osobno, tranzystory osobno, kulawe osobno i układy scalone jak…