Rodzina · 13 min czytania
By być bliżej
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Misiu nie licz na mnie. Naprawdę nie zdążę. Przyjdę następnym razem. - Spojrzała w oczy Piotrka, patrzył tak smutno - Synku... Wiem, że jesteś zawiedziony, ale naprawdę nie mogę być dzisiaj na tym meczu. Przecież nie zwolnię się z pracy! Jestem pewna, że beze mnie także będziesz grał doskonale. Ostatnim razem poszło ci znakomicie, a przecież mnie nie było... - Nie było cię ostatnio i jeszcze wcześniej. Nie było cię jeszcze ani razu! – zawołał z wyrzutem Piotruś. Tym razem Patrycja nie wiedziała co odpowiedzieć. Rzeczywiście nie przyszła nawet raz od kiedy jej syn zaczął grać w rozgrywkach międzyszkolnych. - Oj przestań już się droczyć, spóźnisz się. Na którą cię tam zawieźć? Zręcznie zmieniła temat i syn zaczął ubierać kurtkę, lecz wciąż spoglądał na nią raz po raz tymi wielkimi, szarymi oczami. Te oczy odziedziczył po niej. Wiedziała, że gdy odpowiednio długo w kogoś się nimi wpatrujesz, ten ktoś w końcu mięknie pod wpływem tego przenikliwego spojrzenia. Ale ona teraz nie mogła zmięknąć. Spuściła więc szybko wzrok i poszła do pokoju po torebkę. Wróciła po chwili. Piotrek stał już ubrany. - Gotowy? – zapytała. Kiwnął głową, więc otworzyła drzwi, lecz zanim wyszli zawołała: - Teresko? W drzwiach pokoju pokazała się jasna, rozczochrana główka. – Tak, mamo? - Zamknij drzwi na klucz i nikomu nie otwieraj. Odrób lekcje, kochanie, tata wróci za półtorej godziny. No to pa. Pocałowała małą, trójkątną buzię i już chciała wyjść, gdy usłyszała: - A ty mamusiu? Kiedy wrócisz? I znowu te wpatrzone w nią szare, błyszczące oczy. Po raz kolejny Patrycja odwróciła wzrok i powiedziała szybko: - Będę dziś później. Wyszła, ciągnąc za sobą syna, nie chciała już więcej słyszeć wyrzutów z ust swoich dzieci, nie chciała też widzieć rozgoryczenia w ich oczach.. Szybko zamknęła za sobą drzwi i nie usłyszała tych cichych słów: „Znowu będziesz później..?”
Na ulicy panował straszny ruch. Dlaczego wszyscy uparli się aby akurat dzisiaj wyjechać z domu? Patrycja była pewna, że nie zdąży na wyznaczone spotkanie, choćby stanęła na rzęsach. Na szczęście chociaż Piotrek przestał już marudzić, aby przyjechała na ten jego mecz. Naprawdę chciała, bardzo chciała tym razem być na widowni, ale co zrobić – miała akurat spotkanie służbowe, którego nie sposób było odwołać. Szef chyba by ją zabił, gdyby na nie pojechała. W pewnym momencie Piotrek powiedział głośno: - Mamo, pytam po raz ostatni: przyjdziesz na mój mecz? -Mówiłam ci już. Niestety nie. Milczał przez chwilę. - To tutaj – powiedział. - Co: tutaj? - Tutaj wysiadam. - Ale dlaczego? - Bo tutaj mieszka Tomek, nie pamiętasz? - Pamiętam... ale przecież miałam cię zawieść na trening... - Nie ma potrzeby, ojciec Tomka nas podwiezie. Nie rób sobie kłopotu. - Ależ synku... Widziała jego zaciętą minę. Teraz to się obraził! Nie ma sensu z nim dyskutować. Zastanowi się i przejdzie mu do jutra. - Dobrze. Proszę bardzo, możesz wysiadać. Powodzenia – powiedziała równie oziębłym tonem. Wysiadł nie mówiąc nawet słowa. Na pożegnanie trzasnął drzwiami i już go nie było. Patrycja podparła głowę ręką i zamknęła oczy. Nie powinien się tak zachowywać, ma już czternaście lat, czy naprawdę nie może zrozumieć, że praca to nie zabawa? Kiedy ona musi jechać, to po prostu musi i nikogo nie interesuje czy ona ma ochotę czy nie, czy ma coś do zrobienia czy ma czas wolny. Nagle poderwała się gwałtownie – przecież musi jechać! I tak jest już spóźniona, a jeszcze traci czas na rozmyślania. Włożyła kluczyk do stacyjki i samochód ruszył.
Drzwi zamknęły się z hukiem. Mama pewnie nie usłyszała pytania Tereski, dlaczego znowu później wróci. A Tereska chciała ją jeszcze zapytać, o której godzinie wróci. No cóż, trudno. Tereska przekluczyła drzwi raz i drugi. Zawsze trzeba być przezornym, jak mówili rodzice. Mama kazała jej także odrobić lekcje, ale nie przyszło jej do głowy, że być może wszystkie lekcje Tereska już odrobiła. I teraz pytanie: co robić? Tatuś wróci niedługo, a wtedy już nie będzie się nudziła, tata się nią zajmie. Najpierw zjedzą pyszny obiad, potem pograją w szachy albo będą bawić się w (...)Kiedy ona pójdzie się wykąpać, tata będzie oglądał dziennik. Później ona usiądzie mu na kolanach i obejrzą razem końcówkę dziennika. Tereska rozumiała prawie wszystko, o czym mówili w telewizji i często dyskutowali o wydarzeniach na świecie. W czasie reklam będą się zakładać, jaką zaraz zapowiedzą pogodę. Zazwyczaj Tereska miała rację – chyba lepiej nić tata znała się na pogodzie. A potem gdy będzie już bardzo śpiąca, tatuś zaniesie ją do łóżka, otuli kołdrą i będzie opowiadał śliczne bajki, tak długo, aż ona zaśnie. Tata nie pozwala Teresce zbyt często na oglądanie bajek w telewizji. Mówi, że są one niewłaściwe dla jej niewinnych oczek. Zamiast tego czyta jej i opowiada to co uznaje za właściwe, piękne i pouczające. Mówi także, że czytanie rozwija wyobraźnię i uspokaja. A tatuś bardzo chce, aby Tereska wyrosła na mądrą, inteligentną dziewczynkę. Tata twierdził, że już teraz , mimo tych niespełna dziewięciu lat, zadziwiała wszystkich swoją dojrzałością. Był z niej dumny, wiedział, że czas spędzony z córką po pierwsze był bardzo miły, a po drugie oboje mogli się od siebie wzajemnie bardzo wiele nauczyć. Poświęcał córce prawie każde popołudnie, również dlatego, że żona była pochłonięta karierą zawodową i ostatnimi czasy zdawała się zupełnie zapominać, że ma rodzinę. On miał stałą pracę, nieszczególnie zależało mu na karierze, awansach, więc starał się wynagrodzić dzieciom nieobecność matki. Nie miała pretensji do żony, ale zależało mu aby dzieci na tym nie ucierpiały. Niestety coraz mniej się to udawało. Piotrowi zaczęło brakować obecności matki, przynajmniej Tereska nie wydawała się specjalnie nieszczęśliwa z tego powodu. Tereska czekała na wieczory spędzane z ojcem. Po powrocie ze szkoły odrabiała lekcje – robiła to naprawdę szybko dzięki tatusiowi nie miała żadnych problemów z nauką – później czytała, a potem wprost nie mogła się doczekać powrotu ojca. Tak było i tym razem. Zaczęła już chodzić nerwowo od okna do stołu. „Kiedy wróci ten tatuś?” – rozmyślała. Nudziła się, ale zaraz wróci tata i już on się postara, aby miała co ze sobą zrobić. Szkoda, że mamusia musiała znowu jechać do pracy. Mogłaby choć raz zostać z nimi w domu i spędzić z nimi choć godzinę. Ciekawe czy mama umie grac w szachy? Chyba nie. Tereska nie mogła…