Inne · 2 min czytania
był sobie suberbohater
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Superbohaterowie w filmach potrafią latać, posiadają ogromną siłę i moc, są prawie niezniszczalni, szybsi od pędzącego pocisku. On niczym się nie wyróżniał. Kładł się na najwyższym dachu w mieście i zamykał oczy. Przepływał miękko ciemnym tunelem mieniącym się miejscami krwistą czerwienią. A potem słyszał krzyk. Zrywał się wtedy i zeskakiwał na ziemię. Lokalizował niczym nowoczesny radar miejsce, w którym rozgrywała się czyjaś tragedia. Chwilę później gnał ulicami z prędkością światła, lub może jeszcze szybciej. Walka, strzały, krew, ale nigdy jego krew. Zwycięsko wychodził z każdego pojedynku niszcząc przeciwników napotkanych na swojej drodze. W chwale, lecz ze skromnością przyjmował podziękowania po czym znikał nad miastem w ciemniejącym już niebie. Pewnego dnia wspiął się na szczyt. Ale nie zasnął. Usłyszał krzyk. Przerażony, kobiecy głos. Błagalny ton. Huk wystrzału. Poderwał się szybko z zimnego dachu i spojrzał z góry na miasto. Nie wiedział…