Inne · 3 min czytania
Była sobie dziewczynka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Była sobie dziewczynka i marzeń tysiące, spełnione nie do końca cierpliwie czekające. Jej świat jej kraina perełki w szkatułce, to co boskie to co ludzkie i list na półce.
Płynęła Warta spokojnie powoli, te same drzewa te same domy co dzień w jej toni. I cichutko fala za falą… A wtedy z natchnieniem błyskały oczy dziewczynki kolejnym marzeniem.
Spała historia w kurzu i gruzie póki się nad nią nie zlitowali ludzie. I ożyły komnaty Opalińskich powoli, wrócili do zamku w końcu i oni. Ożyły dzieje szlachetnego rodu wróciła i świetność dawnego grodu. I jak niegdyś pokoje strojne, zapełnione, lecz już niedostępne i całe oszklone. Może człowiek jedynie nacieszyć swe oczy, patrząc jak dalej historia się toczy.
Stawała zawsze przed zamkiem sama tak malutka wobec jego ogromu, wrzucała do studni monety z marzeniami, nie wyjawiając ich nigdy nikomu.
Słyszała co dzień dzwony, gdzie widziała aniołów tysiące, złote i z marmuru rzeźby nad nią stojące, gdzie spoglądały zewsząd oczy ciekawe jej przybycia, czy ta mała dziewczynka ma coś do ukrycia. Rozpoznała patronów na wzniosłych ołtarzach, wielkie uczucie i wierność wyczytała w świętych twarzach. To tam bernardyn Hilarion trzymał dłuto w swej dłoni i pokazało drewno piękno w kolorowej toni, tam i mistrz Wolffort człowieczeństwo z boskością złączył, swym pędzlem niezgorzej płótno swe dokończył. Nad nią wysoko herbowe kartusze, tuż przed nią…