Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

edukacja · 3 min czytania

... bynajmniej ja...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„Poszłem”, „przyszłem”, „wziąść” i „ umią”, ciągle w uszach moich szumią, ranią mnie do szpiku kości, nie mam siły już się złościć.

Są też słowa jednoznaczne lecz od prostych teraz zacznę i choć kłótnie były z mamą, „swetr” czy „sweter”, wciąż to samo.

Więc zadałem temat tacie: „tych postaci” czy „postacie”? I choć dumał nad tym chwilę, wciąż od sedna był o milę.

Takie słowo, jak: „bynajmniej”, nie oznacza wręcz „przynajmniej”, może teraz się pochwalę lecz to jednak znaczy „wcale”

a najwięcej krwi mi psuje, gdy się „mądrość” popisuje. Język bardzo jest zdradliwy w znanym słowie „spolegliwy”,

bo nie znaczy to „uległy” ani nawet też „przebiegły”, marna sztuka bycia modnym, lepiej „zaufania godnym”.

Czy to dowcip towarzyski, to, że Parys jest paryski, albo ktoś, kto słowem szasta mówiąc o niej ta „piersiasta”?

Nie, po stokroć nie! Litości! Słowo w ustach chętnie gości, lecz, gdy nie zna się znaczenia trzeba uczyć się milczenia.

Takie słówko, jak: „kanister” poznał każdy już filister. A tu kiedyś z ust ministra słyszę słowo: do „karnistra”!

Na mej głowie dymi czapa, gdy usłyszę gdzieś: „antrapa”. Z gniewu zaraz jestem ciemny, czym piśmienny, czy pisemny?!

W pas się „językowi” skłonię, kiedy mówię: „podogonie”. Jakie słowo dać zastępcze na: „podpępcze” i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%