Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Erotyka · 7 min czytania

call center

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Z PAMIĘTNIKA MIE­CZYSŁAWY MIE­LO­NEK

Po­nie­działek.

Wre­sz­cie zna­lazłam pracę! Wysłałam ma­i­lem po­da­nie i otrzy­małam za­pro­sze­nie na ro­zmowę kwa­li­fi­ka­cyjną. Szu­kają ludzi do pracy w Call Ce­n­ter, w Bi­u­rze Obsługi Kli­e­n­ta. W ogłosze­niu na­pi­sa­li, że po­trze­bują ko­bi­et, naj­le­pi­ej ze zna­jo­mością języka nie­mie­c­ki­ego, ale bez języka też wezmą. Nie przy­j­mują tylko głuchy­ch, jąkałów i se­ple­niących.

Umyłam się przed ro­zmową kwa­li­fi­ka­cyjną wyjątkowo dokładnie, wy­szo­ro­wałam zęby pastą z mi­kro­gra­nu­l­ka­mi, usunęłam żałobę zza pa­zno­k­ci, miód z uszu, wy­cisnęłam sobie wszy­st­kie pry­sz­cze, wągry i ka­sza­ki. Ubrałam się w białą bluzkę i ga­r­sonkę. Kiedy wyszłam na ulicę, splunęłam na szczęście trzy razy za si­e­bie przez lewe ramię.

Po­nie­działek.

To nie jest takie zwy­cza­j­ne Call Ce­n­ter, jak myślałam. Firma na­zy­wa się Oral Cy­bu­r­de­l­ling Co­m­pa­ny i za­j­mu­je świ­a­d­cze­ni­em usług ero­tycz­ny­ch przez te­le­fon. Ktoś mógłby się uśmie­chnąć po nosem i po­wi­e­dzieć - se­k­ste­le­fon. Ale porówna­nie Oral Cy­bu­r­de­l­ling Co­m­pa­ny do zwykłego se­k­ste­le­fo­nu, to tak jak po­sta­wi­e­nie w je­d­nym rzędzie skle­pi­ku osie­dlo­w­ego z hi­per­ma­r­ke­tem.

Za­tru­d­ni­li mnie w dzi­a­le ŚWINIE, który był je­d­nym z ogniw zespołu PER­WERS. Zespół PER­WERS świ­a­d­czył usługi te­le­fo­nicz­ne dla wsze­l­ki­ej maści zbo­czeńców, którzy mogli łączyć się przez in­te­r­net z wy­bra­nym przez si­e­bie działem i otrzy­mać przez te­le­fon dokładnie taką usługę, ja­ki­ej za­pragnęli. Oczy­wiście, oprócz zespołu PER­WERS, był też zwy­cza­j­ny zespół dla he­te­ro, zre­sztą naj­licz­ni­e­j­szy, ale mnie ski­e­ro­wa­li do ŚWIŃ.

Przed ro­z­poczęciem pracy odbyłam czte­ro­go­dzin­ne szko­le­nie, na którym na­uczyłam się wy­da­wać świńskie odgłosy. Dostałam różowy fa­r­tu­ch z dużym na­pi­sem "ŚWINIA" na ple­ca­ch i z przo­du oraz pla­ki­e­tkę z nu­me­rem 74. Byłam si­e­de­m­dzi­e­siątą czwa­rtą "świnią" w dzi­a­le dla zo­o­filów. Każdy dział miał swoją nazwę. Na moim piętrze były je­sz­cze KROWY, KOZY i OWCE. Piętro wyżej mieścił się dział PONIŻANIA, w którym pra­co­wały ko­bi­e­ty znające język nie­mie­c­ki.

Po­nie­działek.

Moja praca po­lega na od­bi­e­ra­niu te­le­fonów. Mam słucha­w­ki z wbu­do­wa­nym mi­kro­fo­nem, do którego wydaję różne świńskie dźwięki. W słucha­w­ka­ch słyszę sa­pa­nie kli­e­n­ta, który ona­ni­zu­je się i coraz mo­c­ni­ej pod­ni­e­ca, pod wpływem odgłosów, które słyszy w swo­i­ch słucha­w­ka­ch. Si­e­dzi­my razem w dużej sali, każda w swoim bo­k­sie z ple­k­si­gla­so­wy­ch półprzeźro­czy­sty­ch ści­a­nek. W po­mie­sz­cze­niu pa­nu­je spe­cy­ficz­ny gwar, na który składa się bez­lik kwi­k­nięć, chrząkań i chru­m­knięć, jakie wy­da­je­my pod­czas kon­taktów te­le­fo­nicz­ny­ch z kli­e­n­ta­mi.

Po­nie­działek.

Nie wta­je­m­ni­czyłam mo­j­ego męża Mie­czysława w szcz­egóły mojej pracy. Mówię mu ogólnie, że pra­cuję w Call Ce­n­ter.

Po­nie­działek.

Za­przy­jaźniłam się z dwi­e­ma "

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%