Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 6 min czytania

Calvin & Victoria chapter 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Był jeden z tych pięknych, majowych dni, kiedy tak bardzo chce się żyć. Jak zwykle rano, podśpiewując sobie pod nosem, szłem po zakupy. Uwolniłem się - miałem powody do szczęścia - nie - tej miłości już nie ma, zapomniałem. Aż chciało mi się skakać, ale że szłem ulicą pełną ludzi, to było mi wstyd i swą radość ujawniałem poprzez obdarywowanie każdego napotkanego czlowike szerokim uśmiechem. Nigdy więcej się nie zakocham, nie, nie bedę cierpiał - to nie na moja psychikę - moje rozmyślania przerwał jakiś głos:

- Przepraszam, wchodzisz czy wychodzisz? Bo chciałam wejść do środka - okazało się że stoję w drzwiach sklepu nie ruszajac się z miejsca... - Ooo..Oczywiście...Wchodzę - wyjąkałem i zrobiłem krok do przodu, przepuszczajac piękną dziewczynę - NIE! Tylko nie to! Żadnych dziewczyn!

Z tym postanowieniem ruszylam pomiędzy półkil, wrzucając do koszyka puszki i słoiki. Na koniec udałem się po moje ulubione pączki z czekoladą. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że przy koszykach z pieczywem stała ONA. ZNOWU ONA. Wysoka blondynka o błyszczących włosach i uderzająco błękitnych oczach. Cud nie dziewczyna. Nie zwracaj uwagi - powtórzałem swoją mantrę i śmiało ruszyłem po pączki. Pech chciał, że w tym samym momencie, gdy sięgnołem po pączka, rękę wyciągnęła ONA. Jeszcze wiekszy pech sprawił, że pączek był już tylko jeden.. Dziewczyna zaczerwieniła się i odwróciła do innej półki, a ja chcąc pokazać jaki to ze mnie gentelman, zapakowalem pączka i podałem jej mówiąc:

- Weź, ja jakoś przeżyję - przy czym mój głos był dziwnie piskliwy. - NIe, ty byłeś pierwszy - znowu usłyszałem ten magiczny, wręcz hipnotyczny głos. - Wiesz, mam rozwiązenie - jeden pączek, dwoje ludzi, trzeba zjeść go razem, tylko ja zawsze jem go z herbatą. Tu niedaleko jest miła kawiarnia z pyszną herbatą, może skonsumujemy tam nieszczęsnego pączka? - boże, głupszego tekstu nie mogłem wymyślić! Nic tylko uciekać... - Hmm w sumie to Cię nie znam, ale zawsze mogę poznać - swoją wypowiedź zakończyła urzekającym uśmiechem, który spowodował że coś cieżkiego spadło mi do żołądka. - Yyy..eee.aaa...Noo to....eee...idziemy? -Prowadź:)

Poszliśmy do kasy, zapłacilem za zakupy, przy czym było mi strasznie wstyd za niektóre produkty, jak np. konserwy. Wydawała mi się dziewczyną z prawdziwą klasą, która je tylko wytrawne homary. Wyszliśmy i poprowadziłem ją alejką do mojej ulubionej kawiarni "White roses" - całą drogę nie odzywaliśmy się ani słowem. Usiedliśmy pod oknem, zamówiłem dwie herbaty z dodatkiem cynamonu i przyszedl moment którego najbardziej sie obawiałem. Cisza. Musiałem zacząć rozmowę.

- To może…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Calvin & Victoria chapter 1 — czytnik · opowiadania