Fantastyka · 4 min czytania
Cel
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czułem się kiepsko, głowa mnie bolała trochę jakby wbito mi w nią olbrzymi gwóźdź. Mój wzrok skierowany był wciąż w jeden, mały punkt...w oddali. Tam był Mój Cel. Droga do niego natomiast była tak długa, kręta i wąska, że zdawała się być niemożliwa do przebycia. Długa i pełna przeszkód. Kręta i niczym labirynt pogmatwana, z mnóstwem ślepych zaułków, na które traci się cenną energię. Wąska, a z obu jej stron stroma, nieskończona przepaść. Ten widok studził, jak się okazywało - słomiany zapał większości chojraków, którzy przybyli do Miejsca, chcąc zaspokoić swoje pragnienia. Niektórzy, pomimo ogromnej szansy, którą mieli, nie pojawili się na Miejscu, prawdopodobnie z powodu przekazów ustnych i plotek na temat Celu, który rzekomo pozbawiał życia. Ale to już sprawka Wyższych Statusów, oni mają spory wpływ na świadomość i poglądy Przeciętniaka. Dobór odpowiednich, udokumentowanych tragedii i precyzyjne manipulowanie antysłowami i cel staje się wrogiem Przeciętniaka oraz pozbawia go jakiejkolwiek szansy na szczęście. Ten myśląc, że to dla jego dobra, za cel nieświadomie stawia sobie Śmierć, bo czymże jest cel człowieka, który za priorytet uważa po prostu Przeżycie Życia? Przeciętniak tej świadomości został niemal wirtuozyjnie pozbawiony. Bezszelestnie, bez sprzeciwów...niewinnie.
Mnie traktowano podobnie, perswadowano mi, że Cel już wieki temu stracił sens, ponieważ nikt jeszcze stamtąd nie powrócił. Zaczął mnie jednak intrygować fakt - dlaczego próbują mi wmówić coś, czego jeszcze nigdy sami nie spróbowali? Poddali się temu poglądowi bezpardonowo...czemu ja mam postąpić podobnie? Czułem się pośród nich jak pośród robotów zaprogramowanych…