Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Pisarstwo · 8 min czytania

Cela ostatnia: umysł.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Adam wszedł do swojego pokoju i rzucił czarny plecak na miękki, brązowy dywan, który był już nieco wytarty w paru miejscach. Mała łza spływała cicho po jego policzku, zupełnie tak, jakby chciała zatuszować swoją obecność na jego twarzy. Adam usiadł bezszelestnie na łóżku niczym zjawa. Szczerze mówiąc, chciałby być jak zjawa, aby przynajmniej raz stanąć z boku i ze spokojem popatrzeć na uczniów, przewalających się przez szkolny korytarz. Rozglądnął się spokojnie po pokoju- od kilku lat ten sam widok, wywołujący wrażenie, że jakiekolwiek zmiany mają tutaj wstęp wzbroniony. Obok łóżka stało biurko, masywne i solidnie wykonane, a na nim monitor komputera, butelka wody mineralnej oraz dwa głośniki. Na ścianie znajdującej się naprzeciwko drzwi wisiał plakat, przedstawiający wielką, żółtą, uśmiechniętą buźkę. Adam żałował, że jego twarz od dawna była pozbawiona takiego wyrazu. Przy ścianie, obok której umiejscowiono łóżko, stała komoda, mająca trzy szuflady; górny blat pokrywała jedynie gruba warstwa kurzu. Blondyn o wielkich, zielonych oczach, z nosem lekko zadartym do góry, którego w przeszłości ochrzczono imieniem Adam, siedział na łóżku ze wzrokiem tępo wbitym w białą ścianę. Uczucie bezsilności coraz bardziej napierało na jego serce, aż nagle wybuchnął gwałtownie spazmatycznym płaczem. Dał upust łzom, licząc na to, że oczyszczą rozum, dadzą chwilowe ukojenie. Tak się jednak nie stało. Sytuacja była beznadziejna. W mniemaniu Adama istniało lepsze rozwiązanie, tymczasowe, ale w tych okolicznościach było to równie ważne, co zeszłoroczny śnieg. Adam wyszedł z pokoju i chwiejnym krokiem ruszył przez korytarz w kierunku łazienki. Gdy już się tam znalazł, całą swoją uwagę skierował na podłużna szafkę, stojącą w kącie. Otworzył ją, chwytając za srebrny uchwyt i od razu skierował oczy na mały, lśniący przedmiot. Przyglądał się mu przez moment z odrażającą fascynacją, a następnie sięgnął po niego. Była to żyletka. Złapał ją między kciuk, a palec wskazujący i zwrócił w kierunku nadgarstka. Nie czuł strachu, kiedy ostrze cienkie jak włos dotknęło skóry, a następnie wbiło się w nią z łatwością na wystarczającą głębokość, by z rany wypłynęła obfita strużka gęstej, bordowej krwi. Zdawał sobie sprawę, że to nie pierwszy oraz- na nieszczęście- nie ostatni raz. Po wszystkim umył dokładnie żyletkę, owinął ją szczelnie w długi pas szarego papieru toaletowego i wyrzucił do kosza. Nadgarstek zabezpieczył bandażem. Codziennie wieczorem przebywał na forum gazety „Victor Junior”. To było jedyne miejsce, w którym znalazł ludzi rozumiejących jego problemy. Odkąd rówieśnicy zaczęli go nękać, doceniał internetowe przyjaźnie. Właściwie od trzech lat, bo właśnie wtedy, na początku pierwszej klasy gimnazjum, rozpoczęło się jego prywatne piekło. Bicie, wyłudzanie pieniędzy czy groźby były nieodłącznym elementem szkolnej egzystencji Adama. Początkowo sądził, że z czasem znajdą nowy obiekt, na którym będą wyładowywać swoje złości. Karmił tym złudzeniem swój emocjonalny żołądek do momentu, póki nie pękł, wylewając na umysł okrutną świadomość bagna, w którym się znalazł. Forum traktował jako odskocznię od codzienności. Wirtualny świat stał się substytutem świata rzeczywistego. Czyż to nie ironiczne? Przy nadziei trzymała go garstka osób, które znał wyłącznie przez internet, garstka osób, którym nigdy nie podał ręki, ani nie skradł całusa w policzek. Adam, mimo wszystkich przeciwieństw, starał się godnie żyć. Myśli samobójcze były mu obce. Niestety pewnego dnia przekroczył delikatną granicę i spotkał się oko w oko z najgorszym typem ludzkich refleksji. Przez całą drogę dzielącą jego dom od szkoły płakał. Nieważne, ze zwracał

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%