Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 14 min czytania

Cena dobra

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

,, Cena dobra”

Z leśnej ścieżki wyłoniła się postać. Odziana w zbroję, dumna mina , głowa zadarta ku górze, spokojne ruchy. Jeden z wieśniaków obserwujący ją jakby z utęsknieniem dobiegł do niej. - Jesteście wreszcie o Pani. Myśleliśmy ,że nie przyjedziesz. Kobieta zsiadła z konia. Rozejrzała się po przerażonych minach chłopów i rzekła: - Paladyn dobry człowieku, zjawia się zawsze we właściwym miejscu, porze i czasie. A teraz mów w czym rzecz. Ten chłopak który mnie znalazł w Wentarbol powiedział ,że to poważna sprawa. Kobieta miała na imię Klara i była Paladynką. No, teraz u większości z was nasuwa się pytanie ,, Kto to jest Paladyn?”. Paladyni rzekł bym są to ludzie, którzy poświęcili się walce ze złem. Najczęściej werbuje się ich z pośród kapłanów oraz młodych akatolików kształcących się w świątyniach. Paladyn ma jeden cel: niszczyć zło i szerzyć dobro. Cel niezwykle szlachetny lecz jagrze trudny do wykonania. Jednak Klarze ,która za młodu wychowywała się w środowisku żołnierzy, wojowników wcale to nie przerażało. Uwielbiała niebezpieczeństwo i w sam raz nadawała się do tego zawodu. W sumie Paladyństwa nie można nazwać zawodem bo jak twierdzą niektórzy jest to :,, Święta misja oraz wielka odpowiedzialność.” Co ktokolwiek by to nie było ,Klara była w tym dobra. Samym spojrzeniem budziła respekt ,a posługiwanie się bronią opanowała do perfekcji. Z jej ręki zginął już nie jeden bandyta, morderca czy inny zbrodniarz. Jednak największym wyzwaniem była dla niej walka z potępieńcami- w ogóle zwanych potworami. - Tam za rzeką- odezwał się wieśniak wskazując ręką na las rozciągający się po drugiej stronie- w borze ,mieszka Czart. - Czart?- zdziwiła się Klara - Tak Czart. Dawniej można było do boru iść grzybów nabrać, malin pozrywać ,a teraz Czart tam urzęduje. Każdego kto w las się zapuści zjada. Nikt stamtąd żyw nie wrócił ,ale powiadają że wielki jest jak stodoła a zębiska ma ostre niczym brzytwy. - Skoro nikt stamtąd nie wrócił to skąd wiecie jak wygląda? Wieśniak umilkł. Pomyślał chwilę po czym powiedział. - Tak gadają. Wójt tak gada. Mówi ,że on na czym jak na czym ,ale na diabłach zna się jak nikt inny i kazał nam Czartowi kozy podrzucać. - I co? - I czart zżerał kozy i tych co mu je podrzucali. - Coś kręcicie. Czy to nie jest przypadkiem zwykła połódnica albo gnilec? - Nie, nie pani. To czart jest okrutny. Parę dni temu pięciu poszło by się z nim rozprawić. Do dzisiaj nie wrócili. Błagam was zacna kobieto uratujcie nas od tej plagi. Na razie bestia w borze siedzi ,a co będzie jak z stamtąd wylezie? Wszystkich nas pozabija. - No dobrze, zobaczę co da się zrobić. Ale póki co ,prowadźcie mnie do tego wójta. Skoro taki poinformowany to może będzie wiedział coś więcej. - Dziękujemy dobra pani, dziękujemy bardzo- ucieszył się chłop po czym chwycił lejce- Pani wsiada na wierzchowca, my poprowadzimy. Wieś nie była duża. I to co kobieta usłyszała ostatnim razem z ust króla Hadriana ,że bieda i ubóstwo zostały wyplenione z Jargorn ,wcale nie pokrywało się z realiami. Małe dzieci odziane w łachmany bawiły się beztrosko w błocie, w koło śmierdziało stęchlizną i niemytym ciałem ,a gdzie niegdzie leżeli uśpieni wieśniacy w towarzystwie świń. Dotarli na miejsce. Przed oczyma Paldaynki ukazała się spora chałupa. Na krużganku znajdowały się dwa przegniłe słupy podtrzymujące dziurawy dach. Chałupa miała okno tak wielkie, i tak szerokie ,iż można by je pomylić z wejściem. Napis wyryty na drzwiach głosił: Berner Kunof- wójt wsi Koniozady. Dwa szylingi za rade. Domostwo wyglądało na stare oraz zaniedbane , jednak mocno kontrastowało z lepiankami chłopów. Weszli do środka. W pokoju na krześle (które było jedynym meblem w pobliżu) siedział człowiek. Jednak tak zarośnięty i zdziadziały ,iż można by go pomylić z wodnikiem. Spojrzał się badawczo na przybyłych gości ,po czym spluwając obficie na brodę rzekł: - Co za czart babę w moje progi sprowadza? Klara chciała zareagować odruchowo. Odruchowo znaczy przywalić dziadu w gębę. Jednak powstrzymał ją znaczący gest wieśniaka oraz jeden z punktów regulaminu mówiący że,, Ludzi zabija się tylko w ostateczności”. Klara była jedną z tych paladynek dla których jakiekolwiek wyzwisko było ostatecznością. Wzięła głęboki oddech i przybierając jak najmilszy ton głosu powiedziała: - Witam zacnego pana. No właśnie: Czort a w roli szczegółów -Czart. Wie mości Pan co za diabelstwo w borze siedzi?- Uśmiech nie schodził jej z twarzy. - Z takim tyłkiem i gabarytem to ty na dziewkę służebną się nadajesz nie na łowcę demonów, nie chłopaki? Po pomieszczeniu rozległy się chichoty i uśmiechy. Nie wytrzymała ,a przyjazna mina zeszła jej automatycznie z twarzy. Chwyciła dziada za brodę i z całą siłą szarpnęła do tyłu. Wójt pochylił się i spadł z krzesła. Przyłożyła mu do gardła pięść odzianą w ćwiekowaną rękawice. - Słuchaj no ty zgrzybiały zboczku , jestem tutaj żeby zabić demona ale mogę pozwolić sobie na inne ofiary po drodze. A teraz zawrzyj gębę i odpowiadaj na pytania. Wójt zbladł a w salce zrobiło się dziwnie pusto. Chrząknął i pokiwał głową na znak współpracy. - Słuchaj: Czy wiesz co za potwór nęka twoich ludzi? - Dwa szylingi za poradę- odezwał się nieśmiało dziad. - Do cholery- wrzasnęła paladynka- Nie dosyć że przyjechałam na to wasze zadupie, to jeszcze mi warunki stawiacie! Mam w dupie takie pomaganie! - A co z dwoma szylingami? Dzięki temu pytaniu wójt przekonał się na własnych żebrach ,że Klara wyśmienicie nadaje się na łowcę. Od tej chwili on również miał pewien odruch- gdy widział osobę podobną do paladyna ryglował drzwi.

X X X X X X X X X X X X X

Wyszła rozwścieczona z chałupy - Pani, Pani! – krzyczał znajomy wieśniak- O błagamy niech nas Pani nie zostawia, błagamy! - Mam tego dosyć. Przyjechałam z wielkiego miasta do tej zapadniętej dziury, dla bandy śmierdzących chłopów którzy jeszcze mnie obrażają. Dajcie konia byle szybko. Śpieszno mi do cywilizacji. Chłop padł na kolana, przylegając do jej nóg. - O pani, przebacz nam! Dzieci małe, żona chora a krowy trzeba doić, a świniom żryć trza dać. Co będzie jak diabeł mnie pożre? Kto wtedy rodzinę wykarmi? No kto?. Spojrzała się na niego. Teraz wyglądał naprawdę przygnębiająco i litościwie. - Dobrze- odrzekła spokojnie- Nich będzie. Ale robię to tylko dla ciebie. Gdzie jest most? - O tam, tam- wskazał chłop- Jak ja się pani odwdzięczę? Klara przypięła miecz do pasa, uśmiechając się pod nosem. - O tym jeszcze pogadamy. Zostawiła konia po czym przeszła przez dziurawy most, będący w istocie jednym wielkim rojem termitów. Idę po ciebie czarcie pomyślała. Nadchodzi twoja zguba. X X X X X X X X X X X X X X

Bór nie różnił się zbytnio od tych które Klara widziała dotychczas. Ścieżka była niezwykle piaszczysta i bardzo wąska. Gdzie niegdzie ,można było zauważyć rozbite wozy czy karawany ,będące świadectwem działalności bandytów. Albo diabła. Chociaż na zdrowy rozum po co diabłu złoto? Korony drzew z czasem stawały się tak rozłożyste ,iż czasami panował pół mrok ,a nawet ciemności. Po godzinnym

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%