Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

zbrodnia · 8 min czytania

Cena życia cz. 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Villon upadł na wyłożoną kamieniami uliczkę, rozcinając kolano do krwi. Nie zdążył nawet złapać oddechu, kiedy drugi zbir uderzył go masywną pięścią w twarz. Ból przyszedł z opóźnieniem, koncentrując się na okolicy nosa. W ułamku sekundy przez głowę przeszło mu tysiąc myśli, a najwyraźniejszą z nich była: "Dlaczego?" Nie miał jak uciec. Jedyne co mu pozostało to oddać się woli ubranych w czarne płaszcze mężczyzn. "Cienie" pomyślał. Dranie, którzy za swoją ideologię obrali sobie kradzieże i rozboje. Jeden z nich, o chudej, kościstej twarzy odciął mu od paska niewielki mieszek z kilkoma monetami. Pieniądze, które przeznaczył na leki dla swojej chorej matki, teraz ważył w dłoniach ten szubrawiec. - Dzięki przyjacielu - zaśmiał się mierząc go swoim szczurzym, złym wzrokiem. - To naprawdę niewiele ale wystarczy aby opić taki piękny dzień prawda? - Proszę...nie...to dla... Nie zdążył...silne kopnięcie w brzuch niemal doprowadziło go do nieprzytomności. Nie może być nieprzytomny...przez głowę przepływały mu resztki świadomości...musi widzieć kto zabrał mu pieniądze. Jego matka czeka na leki. Każda chwila była na wagę złota. Dosłownie złota, które teraz zostało mu odebrane...

- Requiem aeternam dona eis, Domine, et lux perpetua luceat eis. "Dlaczego? Dlaczego musiało do tego dojść? Przecież robiłem wszystko czego ode mnie żądałeś! Nie było dnia, w którym o Tobie nie myślałem!" - Requiescant in pace. Amen - zakończył cicho kapłan. Francis Villon obserwował grób ze łzami w oczach. Niewiele osób przybyło na pogrzeb. Jedynie kilku znajomych udawało głębokie wzruszenie słuchając modlitwy za zmarłą. Nie miał przyjaciół, a ostatnia bliska mu osoba, leżała teraz dwa metry pod ziemią. To właśnie dla niej żył. Dla niej się starał. Chciał odwdzięczyć się za lata matczynej troski, opiekując się nią w chorobie. Nie zdążył. Zawiódł ją... - Requiescant in pace... zaszeptał cicho - Jeśli ja nie mogę być szczęśliwy, to ten drań też nie będzie. A jeśli Ty mi nie pomożesz, to zrobię to całkiem sam! Kapłan spojrzał na niego podejrzliwie, słysząc niewyraźne, gniewne szepty. Francis podniósł wzrok w jego stronę. Spojrzenie, w którym nie było już ludzkich uczuć. Jedynie gniew. Jego czarne, krucze włosy potęgowały demoniczną złą aurę. -Credo in Deum Patrem omnipotentem, Crea...creatorem caeli...caeli - kapłan zająknął się, przytłoczony tymi okropnymi oczami. Słowa modlitwy, wyuczone na pamięć, które tkwiły w jego głowie niczym opoka, teraz zaczynały gdzieś uciekać, gubić się pośród tych złych oczu młodego człowieka. Unikał tego spojżenia najdłużej jak mógł...jednak kiedy ponownie uniósł głowę, jego już nie było.

Szedł cichymi uliczkami miasta, obserwując mroczne zaułki. Nikt z nietuzinkowych mieszkańców i zwykłych szarych ludzi nie wiedział, co się dzieje gdy zapada zmrok. Ciemność jest jak kurtyna w teatrze. Kiedy okrywa aktorów, zapominają o swojej roli i zdejmują maski. A prawdziwa zła natura bierze górę nad wyuczonymi kłamliwymi kwestiami. Chowają wtedy śliczne pozory do swoich przepastnych płaszczy, a wyciągają z nich połyskliwe noże i pałki nabijane gwoździami. Zapuszczając się po zmroku w dowolną, pustą uliczkę, możemy być pewni, że w pierwszej kolejności, zamiast strachu, pojawi się uczucie zimnego metalu wbitego pod żebro. Na to właśnie liczył Villon wchodząc w jedną z takich cudownych uliczek. Wiedział, że nie spotka go tam nic innego jak śmierć... Życie to dar, którego nie możemy odrzucać...mawiała jego matka, a on jej wierzył. Kochał ją jak nikt inny, bo też nikogo innego nie miała. Teraz leżała głęboko pod…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Cena życia cz. 1 — czytnik · opowiadania