Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Muzyka · 13 min czytania

„ Chanson d’amour ”

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Fortepian stał przy oknie. Promienie wpadające do wielkiej sali prób , odbijały się od starannie wyczyszczonej czarnej powierzchni instrumentu. Gdyby żył, opowiedziałby wiele życiowych historii , gdyż dziesiątki osób grających na nim każdego dnia, wraz z akordami wyrażały swój stan ducha. Nikt lepiej nie znał ludzi. Trzystu uczniów , sześćset dłoni , sześć tysięcy palców .. Każda melodia była inna . To dusza drzemiąca w człowieku . Tylko muzyka potrafiła wydobyć z nich to, co najlepsze . Lecz pewna dziewczyna radziła sobie lepiej niż inni. Jej aranżacje były niespotykane , głos oryginalny , a umiejętności przechodziły pojęcie najstarszej nauczycielki, posiadającej ogromne doświadczenie. Jedyną rzeczą, która budziła zdziwienie było to, iż stroniła od ludzi i nie miała przyjaciół. Nikt też specjalnie nie chciał się z nią zadawać, bo to przecież kujonka. Ale nie .. Dla niej wszystko było proste, oczywiste. Zasada, by tworzyć tak, jak serce ci podpowiada, sprawdzała się w stu procentach . Mimo to, brakowało jej kogoś ,do kogo mogłaby kierować swoją twórczość. Muzyka bez publiczności nie żyje, nie istnieje. Ona czuła się muzyką, była nią. Bardzo chciała po prostu żyć . Pewnego dnia otworzyła drzwi sali. Była zupełnie pusta . Zamknęła oczy i zaczęła śpiewać. Piosenka nosiła tytuł „Shelter” , co znaczy schronienie. To właśnie tam czuła się bezpiecznie. Odnalazła swój azyl. Gdy usiadła do fortepianu i zaczęła grać , usłyszała kroki. Była pewna, że to pani sprzątaczka, która codziennie sprzątała aulę, jednocześnie słuchając jej gry. Zdziwiła się, gdy w drzwiach zobaczyła chłopaka z równoległej klasy. Stał tak i patrzył na nią, jak na anioła, nie powiedział ani słowa. W końcu uśmiechnął się i poszedł . Wiedziała ,że miał na imię Leo i właśnie przeprowadził się z Hawr, miasta, które leży w Górnej Normandii. Patrzył pewnie z perspektywy lepszego wykształcenia, gdyż grał na skrzypcach jak zawodowiec. Po dziesięciu minutach weszła pani Zoe, by dokończyć swoją pracę i jak zawsze posłuchać grania Arianne. Była to najwierniejsza i jedyna publiczność dziewczyny. Bardzo przydatna, gdyż swoją szczerością i prostotą dodawała jej otuchy na każdym kroku. Sama ma córkę, która uczyła się w tej szkole jakąś dekadę temu. Teraz grała już w filharmonii, ubogiej, ale popularnej jak na czasy, w których konkurencja rozgniata konkurencję. W domu na nastolatkę czekała matka oraz młodszy brat Maurice. Jak zwykle po kolacji poszła do swojej sypialni i słuchała rozrywkowej muzyki, by mózg doszedł do siebie po szkolnej klasyce. Nazywała to złotym środkiem, który pozwoli jej nie zwariować. Nazajutrz bardzo spieszyła się do szkoły, by spotkać Leo i porozmawiać z nim na temat wczorajszego przelotnego spotkania. Jednak nie udało się. Chłopak przed nią uciekał. Arianne stwierdziła, że czwarty unik w kierunku toalety mówi sam za siebie. Nie mogła pojąć jego zachowania. Myślała, że jest inny, a okazał się niedojrzałym chłopcem. Minął miesiąc, nastało wiosenne popołudnie, godzina osiemnasta, sala prób. Aria była już na miejscu, grając jedną ze swoich piosenek. Usłyszała kroki. Starała się cicho uderzać w klawisze fortepianu. Spokojne akordy miały dać jej chwilę do namysłu. To pani Zoe, czy Leo ? ... Arianne zaparło dech w piersiach. Nie wiedziała, czego ma się spodziewać. Bardzo chciała, by był to chłopak, który budził jej ogromne zainteresowanie, a nawet fascynację. Jednak drzwi nie otworzyły się. Ktoś tylko przechodził obok. Pewnie pani Levittoux, dyrektorka szkoły. Była miłą kobietą, już nadto starą, bo liczyła siedemdziesiąt wiosen. Wieczorami przychodziła do pracy, by nie być sama w pustym domu. Syn mieszkał na drugim końcu Francji z żoną i małym synkiem. Córka zginęła w wypadku samochodowym dwadzieścia lat temu, a zięć nie był jej wymarzonym. Wnuki wyjechały za pracą do innych dzielnic miasta. Toteż została sama ze swoją szkołą. Tylko to dawało jej radość. Arianne nadal grała. Teraz zatraciła się w piosence z francuskiego filmu. Była jak główna bohaterka. Sama w wielkim mieście, w ogromnej sali. Amelia znalazła skarb. Może w jej życiu też zajdą podobne zmiany i mężczyzną, którego spotka będzie Leo. Nastolatka od zawsze oprócz muzyką interesowała się filmem. Lecz obecnie czuła się tak, jakby jej życie toczyło się obok niej. Jakby była zamknięta w złotej klatce. Złotem była szkoła, która miała dać jej lepsze życie, gdyż w domu się nie przelewało, mimo tego, iż matka była adwokatką. Dzisiaj nie spieszno było dziewczynie do domu. Wiedziała, że brat jest u ciotki. Specjalnie skończyła wcześniej, by pójść nad La Seine . Chciała podziwiać zakochane pary, przyjaciółki wracające z uniwersytetów. Bardzo pragnęła mieć kogoś, komu mogłaby się zwierzyć. Idąc tak, spotkała pewną piękną paryżankę. Płakała, więc Arianne zapytała, jak się nazywa i dlaczego płacze. Dziewczyna spojrzała na nią ze zdziwieniem, lecz odpowiedziała. Była to Cecille. Rozpaczała po zdradzie chłopaka, który miał być jej narzeczonym. Arianne wysłuchała wszystkiego, co leżało na sercu nieznajomej. Lecz wtedy do głowy przyszło jej jedno. Czyżby miłość nie była tak piękna , jak sobie wyobrażała. Czyżby mężczyźni najpierw rozkochiwali kobiety, obiecywali im wszystko, czego zapragną, a w momencie kiedy myślą, ,że pora na coś poważniejszego, rzucali je bez jakiegokolwiek wytłumaczenia. Miłość nie miała sensu. Nikt nigdy jej nie zdefiniował. Nie potrafił powiedzieć, kiedy i jak przychodzi. Każdy czuje ją inaczej. Zwykłe motyle w brzuchu były jej jedyną oznaką. Ale czy na pewno? Po wstrząsającej historii Cecille , Arianne wiedziała, że to, czego tak bardzo pragnęła, może ją zniszczyć. Będzie pięknie przez chwilę, lecz w końcu uczucie okaże się ulotne i złudne. Na odchodne piękna dziewczyna dała jej radę – „ Nigdy w stu procentach nie wierz facetom. Oni mówią tylko to, co chcemy usłyszeć , nie to, co tak naprawdę myślą.” . Po powrocie do domu, tylko rzuciła się na łóżko bez słowa. Nie miała apetytu. Nie chciała widzieć nikogo na oczy. Cały czas myślała o słowach, które wypowiedziała nieznajoma. Chciała sobie poukładać w głowie wszystko to, co dotychczas było jej dewizą, która właśnie legła w gruzach. Jednak do drzwi zapukał Maurice. Chciał, by siostra pomogła napisać mu wypracowanie na język francuski. Kiedy Arianne przeczytała temat, nie mogła uwierzyć . Na podstawie omawianej lektury,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
„ Chanson d’amour ” — czytnik · opowiadania