Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 5 min czytania

Charlie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Czas w pracy dłuży mi się w jakiś przedziwny, nadnaturalny sposób. Spoglądam na zegarek co trzy minuty, a mija tylko jedna. Jak to możliwe? Nie mam pojęcia. Wiem tylko jedno – chcę stąd jak najszybciej wyjść. Opuścić cuchnące obłudą zatrudnionych tu ludzi i wypełnione bezsensem papierkowej, daremnej, nikomu niepotrzebnej roboty miejsce i udać się tam, gdzie rano zostawiłam moje szczęście, mój największy skarb, moją jedyną, prawdziwą miłość. Och, Charlie, jak ja za tobą tęsknię! Nie potrafię przestać o tobie myśleć, jesteś całym moim światem, od świtu do zmierzchu wypełniasz mnie do cna… Nareszcie… Fajrant, jak to określają ci wystrojeni modnisie, przez osiem wymaganych godzin pełni elegancji biurowi pracownicy, będący na co dzień zwykłymi wieśniakami bez krzty ogłady, którzy tego typu epitetami podkreślają swoją płytkość i brak choćby śladu klasy. Cholerna dżentelmeneria... To przez ciebie, Charlie, tak, przez ciebie. Z twojego powodu jestem taka brzydliwa, ty jesteś moim niedoścignionym ideałem. Gdzie tym prostakom do ciebie, Charlie! Mnie do ciebie natomiast coraz bliżej… Jeszcze tylko kwadrans jazdy tramwajem i jestem na miejscu, i już jestem przy tobie. Przez większą część dnia nie istnieje nic poza tobą – tylko ty w mojej głowie. Nie możesz być przez cały czas, przecież wiesz, muszę pracować – zająć się sporządzeniem umów dla kontrahentów, odebrać telefon od szefa, który widzi mnie przez oszklony gabinet, ale nie chce mu się ruszyć z miejsca, zrobić sobie kawy, żeby nie zapaść w drzemkę, kołysana monotonnym dźwiękiem stukotu klawiszy i przerzucanych z miejsca na miejsce kartek papieru. Ale im bliżej szesnastej, tym senność mija szybciej, pojawia się ten charakterystyczny, przyjemny ucisk w okolicy żołądka, który tak bardzo lubię i który zwiastuje rychłe spotkanie z tobą. Ach, Charlie, tak bardzo cię pragnę! Już tylko chwila! Wbiegam do klatki schodowej, w pędzie ogromnymi susami pokonując po trzy stopnie naraz. Wkładam klucz do zamka, przekręcam, otwieram drzwi, wpadam do pokoju niesiona niebosiężnym podekscytowaniem i… oto nadchodzi najmilsza chwila dnia! Spoglądasz mi w oczy długim, przeciągłym, zniewalającym spojrzeniem. Oblewa mnie fala gorąca, nogi uginają się pod ciężarem ogarniającego ciało podniecenia. Torebka zsuwa mi się z ramienia,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Charlie — czytnik · opowiadania