Komedia · 1 godz. 52 min czytania
Chciałem być (komediodramat)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 6
Chciałem być
Scenariusz
FADE IN
PLENER. PARKING PRZED LEROY MERLIN - DZIEŃ
Różni przypadkowi klienci wyciągają ze swoich samochodów zrolowane dywany z którymi kierują się w stronę wejścia do marketu.
Przed budką parkingową staje samochód z którego wysiada JANEK - (34) trochę zaniedbany mężczyzna w kraciastej koszuli z niezbyt dobrze dopasowaną fryzurą i lekką nadwagą.
WNĘTRZE. BUDKA PARKINGOWA PRZED LEROY MERLIN - DZIEŃ
Na starym fotelu siedzi ochroniarz RYSIEK (64) - szczupły o siwych włosach, ubrany w uniform pracownika ochrony. Kiedy Janek niespodziewanie i energicznie otwiera drzwi wchodząc do środka Rysiek prawie wylewa na siebie trzymany w rękach kubek z kawą.
RYSIEK Puka się!
JANEK Spokojnie to tylko ja.
Janek podaje Ryśkowi białą papierową torebkę.
JANEK (cont’d) Dealer narkotykowy.
Rysiek wyciąga z torebki niewielką buteleczkę na której widać naklejkę z liściem marihuany i napis CBD. Przez chwilę wpatruje się w etykietę próbując odczytać malutkie napisy.
RYSIEK To na pewno to samo co ostatnio?
JANEK Na pewno Panie Rychu. Mam prośbę. Jak przyjedzie mój pryncypał niech mi pan puści głuchego.
RYSIEK Ten Darecki?
JANEK Dokładnie.
Rysiek chowa buteleczkę do swojej kurtki zawieszonej obok drzwi.
RYSIEK Dobra tylko jak nie zapomnę.
JANEK Dzięki.
Janek idzie do drzwi Rysiek wygląda przez okno budki.
RYSIEK A co oni dzisiaj wszyscy z tymi chodnikami tak zapierdalają?
Janek zatrzymuje się jeszcze na chwilę.
JANEK Nie wie pan? Zawsze tak jest w maju. Przed komuniami jak rodzina ma przyjechać biorą dywan na weekend a po imprezie robią zwrot bo niby coś nie pasuje.
RYSIEK Tak można?
JANEK I tu jest właśnie pies pogrzebany. Dlatego muszę wiedzieć kiedy przyjedzie--
Słychać głośny klakson. Janek i Rysiek odwracają się w stronę wjazdu zablokowanego przez samochód Janka. Za nim stoi ciemna Skoda Octavia, której kierowca ponownie naciska klakson.
RYSIEK To już nie puszczać tego głuchego?
WNĘTRZE. SKLEP LEROY MERLIN/KORYTARZ - DZIEŃ (GŁOS PRZEZ DRZWI)
JANEK (OFF) A co miałem zrobić? Jak była ta sprawa z babą od porcelanowej bieli to ja byłem winny ponieważ cytuję; nie chciałem wysłuchać uzasadnionych racji klienta!
WNĘTRZE. SKLEP LEROY MERLIN/GABINET KIEROWNIKA - DZIEŃ
Za biurkiem siedzi DAREK (32) zadbany, przystojny mężczyzna ubrany w błękitną koszulę z krawatem.
DAREK Nie musiałeś od razu porównywać koloru tej farby z jej sztuczną szczęką. Też bym się wkurwił. To była zupełnie inna sytuacja.
JANEK Ale teraz--
DAREK Ale teraz mieliście pieprzoną instrukcję. Nie przyjmujemy żadnych--
Słychać pukanie do drzwi
POMOCNIK DARKA (29) (OFF) Daro zbieraj się, nie zdążymy.
DAREK Zrobiłeś przez ten weekend tyle zwrotów że wszyscy są w dupie. Ja sobie dam radę ale twoi kumple nie będą zadowoleni jak dowiedzą się że to przez ciebie mogą przed wakacjami zapomnieć o premii.
JANEK Nie sądzisz że większym problemem był przeterminowany Beckers od twojego szwagra?
DAREK Człowieku, ogarnij się kurwa!
Pomocnik Darka wchodzi do biura.
POMOCNIK DARKA Jest wpół do trzeciej. Za godzinę mam przyjęcie na łazienkach.
DAREK Minuta!
Darek patrzy na puste krzesło na którym przed chwilą siedział Janek i otwarte na oścież drugie drzwi.
POMOCNIK DARKA Spadamy?
WNĘTRZE. SAMOCHÓD JANKA - DZIEŃ
DETALE W SAMOCHODZIE: PŁYTA CD (AC/DC) WISZĄCA, POD LUSTERKIEM, PACZKA PO PAPIEROSACH, DEZODORANT, RÓŻNE PŁYTY NA SIEDZENIU PASAŻERA (QUEEN, THE CLASH, T LOVE, STAN BORYS).
Janek siedzi za kierownicą samochodu w środku panuje duży bałagan. Z głośników słychać utwór T Love “Na bruku” Janek pali papierosa. Dzwoni telefon. Janek go ignoruje, śpiewa fragment piosenki
JANEK (śpiewając) “--zostawmy to i chodźmy na spacer bo dzisiaj świat…”
Po chwili Janek odbiera uporczywie dzwoniący telefon. Przestawia go na tryb głośnomówiący i umieszcza w uchwycie na przedniej szybie.
BEATA (25)(OFF) Gdzie ty kurwa jesteś? Darecki był tu już trzy razy. On cię chyba zajebie--
JANEK Powiedz mu że postanowiłem się ogarnąć.
BEATA (OFF) Co znowu ogarnąć?
JANEK Bez odbioru.
BEATA (OFF) Janek!
Janek rozłącza połączenie i przekręca kluczyk w stacyjce. Telefon dzwoni dalej. Janek nie odbiera. Podgłaśnia piosenkę - T Love “Na bruku” i wyjeżdża z parkingu na trasę.
30 MINUT PÓŹNIEJ.
WNĘTRZE. SAMOCHÓD JANKA - DZIEŃ
Janek jedzie w kierunku centrum. Pije dużą colę. Na siedzeniu pasażera leżą opakowania po zestawie z McDonalda. W głośnikach słychać utwór "Wolność" Marka Grechuty. Jenek jest w dosyć beztroskim nastroju.
DETAL: NA EKRANIE TELEFONU JANKA WIDAĆ 21 NIEODEBRANYCH POŁĄCZEŃ.
Kiedy telefon dzwoni kolejny raz, Janek odbiera.
DAREK (OFF) Kurwa! Człowieku! Popierdoliło cię totalnie?! Chcesz się zwolnić to pisz podanie i zapierdalaj do kadr. Ale na razie to jesteś na mojej pieprzonej zmianie i jak za piętnaście minut nie będziesz na farbach to najbliższym miastem gdzie znajdziesz robotę będą Ustrzyki Dolne--
Janek przerywa połączenie. Jedzie dalej, ma wyraz twarzy jakby totalnie się tym nie przejmował. Telefon znów dzwoni. Na wyświetlaczu widać że to Darek. Po chwili Janek znów odbiera połączenie.
DAREK (cont’d)(OFF)(jeszcze bardziej zirytowany)
Trochę przeginasz. Pewnie znowu nawpierdalałeś się jakiegoś śmieciowego żarcia i twój mały móżdżek--
Janek spogląda na opakowania po jedzeniu z McDonald-a na siedzeniu pasażera.
DAREK (cont’d) --nie bardzo nadąża. Ale nigdy, nie rozłączaj się kiedy do ciebie mówię! (dłuższa pauza). Zresztą wiesz co, mam to w dupie. Teraz wiem dlaczego nawet twoi kumple nie zapraszają cię na imprezy--
Janek przerywa połączenie. Beztroski nastrój znika z jego twarzy. Na wysokości stacji benzynowej zatrzymuje samochód w dosyć niebezpieczny sposób, zawraca i jedzie z powrotem w kierunku centrum handlowego (Tym razem z dużo większą prędkością.
PLENER. PARKING PRZED LEROY MERLIN - DZIEŃ
Samochód Janka wjeżdża na parking.
WNĘTRZE. SAMOCHÓD JANKA - DZIEŃ
Janek oparty o kierownicę pisze coś w firmowym notesie. Stara się to zrobić dosyć dokładnie.
PLENER. PARKING PRZED LEROY MERLIN - DZIEŃ
Janek idzie w kierunku wejścia dla personelu.
WNĘTRZE. SKLEP LEROY MERLIN. POKÓJ INFORMATYKA - DZIEŃ
Janek stoi za plecami informatyka MARCINA (32). Marcin w modnych okularach Ray Ban i drogiej firmowej polówce wprowadza dane do komputera.
JANEK To powinno być w systemie już od czternastej.
Janek bierze do rąk smartfon, który leżał na stoliku obok. Bawi się menu. Telefon wydaje piskliwy dźwięk.
MARCIN Huawei pe trzydzieści pro, prawie cztery koła w pleju.
Janek odkłada telefon na stół, tak ostrożnie jakby chodziło o materiał wybuchowy.
MARCIN (cont’d) Dziesięć, dziewięć, cztery, poszło.
JANEK Darecki pewnie by się wkurwił. Łycha jest twoja.
MARCIN Miałeś szczęście że trafiło na mnie. Polecam się na przyszłość.
JANEK Gdybyśmy się minęli zostawię u Beaty.
Janek zbiera się do wyjścia. Marcin zastanawia się nad czymś przez chwile. (Niezręczna cisza)
MARCIN Wiesz jeśli chodzi o tamtą sobotę to nie zadzwoniłem bo pamiętam że nie bardzo lubisz ten lokal i--
JANEK Luz, i tak bym nie mógł, siostra matki miała wieczór panieński.
MARCIN Siostra matki?
Janek spogląda na zegarek.
JANEK Sorry, muszę spadać bo na dziale mamy już pewnie masakrę.
PLENER. PARKING PRZED LEROY MERLIN - DZIEŃ
Samochód Janka wyjeżdża spokojnie z parkingu.
WNĘTRZE. SKLEP LEROY MERLIN. KORYTARZ - DZIEŃ
Przed drzwiami gabinetu Darka gromadzi się spora grupa klientów. Jakieś rozmowy w tle.
DAREK (OFF)(krzycząc) Do kurwy nędzy!
WNĘTRZE. SKLEP LEROY MERLIN. GŁÓWNA HALA - DZIEŃ
Na wyświetlaczu led-owym widać duży napis: “DO KAŻDEGO ZAKUPIONEGO U NAS DZIŚ HOT DOGA - PUSZKA - 5L FARBY BECKERS ZA 1 PLN - UDANEGO DNIA!”
WNĘTRZE. MIESZKANIE MATKI JANKA. KUCHNIA - DZIEŃ
Matka Janka BOŻENA (65) doświadczona przez życie kobieta ubrana w nieco hipisowskim stylu, nakłada makaron z garnka do rozstawionych na blacie talerzy.
BOŻENA Ile chcesz?
JANEK Nie ważne.
BOŻENA Nie ważne a potem znowu powiesz że za dużo ci nałożyłam.
JANEK No to powiem a ty i tak mi tyle samo tego tam nawalisz. (pauza) I potem gruby jestem jak Sekielski przed tym filmem.
BOŻENA Gruby jesteś po kebabach od tych turków. I nie pyskuj znowu matce. Jak byś tak wszystkim nie pyskował to by cię znowu z pracy nie zwolnili.
Janek jakby chciał coś powiedzieć ale zaciska zęby i siada przy stole. kiedy matka podaje mu talerz rosołu, bierze łyżkę i zaczyna jeść. Przez chwilę panuje cisza tylko Janek dosyć głośno siorbie swój rosół.
BOŻENA (cont’d) Janek nie--
JANEK (przerywając) Co u Boogiego?
BOŻENA Dobrze, na bieganie jakieś pojechał znowu.
JANEK Do Poznania?
BOŻENA Tak, nie wiem, chyba. Dobrze że mi przypomniałeś.
Bożena wstaje, szuka czegoś na lodówce, bierze małą kartkę rozkłada i podaje Jankowi.
BOŻENA (cont’d) To numer tego Bartka, podobno szuka kogoś. Zadzwoń i powiedz że od Bogdana to powie ci coś tam więcej.
Janek bierze kartkę i przez chwile wpatruje się w nią.
JANEK Bartek Jabłoński. To ten od tych fur bitych z Niemiec? Przecież ja nie znam się na tym.
BOŻENA To się poznasz. Nie będę znowu twojej połowy za mieszkanie płacić nie wiadomo ile. Studiowałeś marketing to mu pewnie ze sprzedażą pomożesz. Może się w końcu te studia twoje na coś przydadzą.
JANEK Tak wiem. Szkoda że nie poszedłem na prawo jak Mateo--
BOŻENA Ja nic takiego nie powiedziałam.
Janek przestaje jeść, odsuwa od siebie talerz.
BOŻENA Nie jesz już?
JANEK Jakoś straciłem apetyt.
DWIE GODZINY PÓŹNIEJ
Bożena wkłada naczynia do zmywarki, słyszy jak Janek ubiera się na korytarzu. Musi się złapać blatu jakby miała upaść. Siada na krzesełku i łapie oddech.
BOŻENA Tylko zadzwoń do tego Bartka jeszcze dzisiaj.
Słychać mocne trzaśnięcie drzwiami.
WNĘTRZE. WARSZTAT SAMOCHODOWY. PODJAZD - DZIEŃ
Część 22 / 6
Janek w firmowym kombinezonie myje szybę w terenowym BMW, w środku siedzi BARTEK (42) szczupły mężczyzna ubrany w rozpinaną bluzę z kapturem i poprzecierane jeansy. Bartek sprawdza coś na laptopie podłączonym przez kabel do komputera pokładowego.
BARTEK Muszę jechać do tej babeczki od zielonego Subaru. Odłączysz to jak dojedzie do końca?
JANEK Spoko.
BARTEK To sprawdź tylko czy jest sto procent na pewno bo nie zdążę jutro puścić tego od początku.
Bartek wysiada, zostawia uruchomionego laptopa na siedzeniu. Wychodzi z warsztatu i przechodzi na drugą stronę ulicy gdzie ma zaparkowany swój samochód. Janek obserwuje Bartka a kiedy tylko ten odjeżdża przerywa mycie i siada na siedzeniu kierowcy. Wyciąga z kieszeni telefon.
WNĘTRZE. TERENOWE BMW. DZIEŃ.
JANEK Fuck.
DETAL. WYŁĄCZAJĄCY SIĘ ROZŁADOWANY TELEFON JANKA
Janek bierze na kolana laptopa. Wpisuje coś w pasku przeglądarki.
WIDOK ROZMOWY NA KOMUNIKATORZE PORTALU RANDKOWEGO.
RUDA 26 (36) Co za niespodzianka.
JANEK (podpisany jako Cortez) Nie lubisz niespodzianek?
RUDA 26 Nie powinieneś być teraz w swojej korpo?
JANEK Mieliśmy briefing. Ale już po. Teraz mam chwilę dla siebie.
RUDA 26 I pomyślałeś o mnie? Miło.
JANEK Spotkajmy się.
DŁUŻSZA PAUZA.
RUDA 26 Dzisiaj?
Słychać pukanie w szybę (OFF). Przestraszony Janek odruchowo zamyka laptopa. Obok samochodu stoi młoda bardzo atrakcyjna dziewczyna MARTYNA (26) - blondynka, ubrana w obcisłe jeansy i biały t-shirt.
MARTYNA Masz klucze od biura?
Janek opuszcza szybę. Martyna jest trochę zaskoczona ponieważ najwyraźniej spodziewała się w samochodzie Bartka.
JANEK Do biura? Chyba tu nie mam--
MARTYNA Sorka myślałam że to Bartek.
JANEK (jak zahipnotyzowany) Też myślałem że to Bartek. (pauza) Prosił, żebym mu z tym pomógł ogarnąć.
Janek unosi w górę laptopa.
JANEK (cont’d) Pojechał do babeczki od zielonego (pauza)chyba Suzuki.
Panuje chwila ciszy, Martyna przygląda się Jankowi, który ma na czole przyklejony kawałek ręcznika papierowego.
MARTYNA Okej, ogarniaj. Powiedz mu że go szukałam jak wróci.
JANEK Powiem.
Martyna odchodzi, odprowadzana wzrokiem przez Janka. Po chwili wraca i wyciąga rękę przez odsuniętą ciągle szybę samochodu.
MARTYNA Martyna, sorry.
JANEK (ściskając rękę Martyny) Bartek.
Martyna uśmiecha się i odchodzi. Kiedy jest już daleko Janek otwiera laptopa.
DETAL: NA MONITORZE LAPTOPA WIDAĆ OKNO DO WPISANIA HASŁA UŻYTKOWNIKA.
JANEK (do siebie) Kurwa, przecież nie Bartek.
WNĘTRZE. RESTAURACJA DWA OSIEM - WIECZÓR
Janek siedzi przy stoliku z RUDĄ (36) - średnio atrakcyjną dziewczyną w nieco za mocnym makijażu w podrabianej bluzce Prada z dużym świecącym napisem. Ona ma w szklance drinka on duże piwo. Przez chwilę nikt nie wie co powiedzieć. Ruda bawi się słomką w drinku, Janek udaje że sprawdza coś w telefonie.
RUDA Nawet po pracy nie dają ci spokoju?
DETAL. W TELEFONIE JANKA OTWARTA STRONA Z MEMAMI.
JANEK Czasem nie jest łatwo ale jak hajs się zgadza nie narzekam.
RUDA Czym się dokładnie tam zajmujesz?
JANEK Głównie to chyba hajsem (pauza) rynki kapitałowe, waluty, forex--
Ruda potakuje głową.
JANEK (cont’d) --fundusze hedgingowe, instrumenty pochodne, benchmarki--
Janek zawiesza się na chwilę patrząc na potakująca Rudą
JANEK (cont’d) (pauza) bitcoiny, hemoglobina - taka sytuacja.
RUDA Jesteś w tym dobry?
JANEK Nie wiem. Chyba jestem.
Dzwoni telefon Rudej, (dźwięk dzwonka Riders On The Storm - The Doors) Ruda spogląda na wyświetlacz.
RUDA Sorka.
JANEK (patrząc na telefon Rudej) Jimy?
RUDA Nie, Anka. Zaraz wrócę.
Ruda wstaje i idzie w kierunku toalety.
Przez jakiś czas Janek siedzi sam przy stole, spoglądając co chwilę na telefon. W końcu wstaje i również udaje się do toalety.
WNĘTRZE. RESTAURACJA DWA OSIEM. TOALETA - WIECZÓR
Janek staje przy pisuarze. Ponieważ toaleta w lokalu jest dosyć mała Janek słyszy głos rozmawiającej przez telefon Rudej za ścianą.
RUDA(OFF) --wiesz koleś może nie wygląda jak Brad Pitt ale raczej zarabia dobry hajs. (pauza). Jak tobie wystarcza że Mariusz zaprosi cię od czasu do czasu na pierogi do mlecznego to twoja sprawa. Ja zamierzam dziś balować--
Przez chwilę słychać tylko śmiech rudej
RUDA(OFF) --tylko ubrał się w taką na maksa obciachową koszulę, masakra--
Janek zasuwa rozporek i podchodzi do umywalek. Myjąc ręce przygląda się w lustrze swojej kraciastej koszuli ala “administrator sieci” po czym wychodzi z toalety.
WNĘTRZE. RESTAURACJA DWA OSIEM - WIECZÓR
Ruda wraca z toalety, jest trochę zdziwiona że Janka nie ma ale siada przy pustym stoliku i pije dalej swojego drinka.
WNĘTRZE. MIESZKANIE MATKI JANKA. KORYTARZ - NOC
Słychać dźwięk dzwonka. BOOGIE (68) - facet o siwych włosach i szczupłej wysportowanej sylwetce ubrany w dres podchodzi do drzwi. Otwiera. Janek wchodzi do mieszkania.
JANEK Sorry zapomniałem kluczy. Mógłbyś poprosić Bożennę?
BOOGIE Położyła się spać. Chyba źle się poczuła.
JANEK Cholera. (Pauza) Mógłbyś--
Boogie patrzy na Janka trochę “z pod byka”.
JANEK (cont’d) Wiem że dalej ci wiszę ale muszę zapłacić za taksę--
Boogie podchodzi do zawieszonej w korytarzu kurtki, zaczyna wyciągać jakieś banknoty.
BOOGIE (cont’d) Ile chcesz?
Janek łapie się za brzuch.
JANEK Przepraszam cię ale chyba bardzo muszę do toalety. Mógłbyś to ogarnąć? Szare volvo.
Boogie zabiera portfel i wychodzi z mieszkania.
WNĘTRZE. RESTAURACJA DWA OSIEM - WIECZÓR
Ruda siedzi dalej sama, coraz bardziej nerwowo spogląda na telefon. Do stołu podchodzi KELNER (25) z talerzem pierogów który kładzie przed nią na stole.
KELNER Pierogi raz dla Pani. Podać śmietanę?
WNĘTRZE. MIESZKANIE MATKI JANKA. SALON - NOC
Janek siedzi na sofie obok swojej ciotki VIKI (58) - brunetki o kręconych włosach ubranej trochę tak jakby ciągle były lata osiemdziesiąte, przeglądają album ze zdjęciami pijąc drinki. Do salonu wchodzi Boogie.
BOOGIE Z kąd ty brałeś tą taryfę? Z Otwocka?
JANEK Po dziesiątym oddam, naprawdę dzięki.
Boogie podchodzi do stolika z butelkami, wlewa sobie do szklanki sok jabłkowy.
JANEK (Pokazując palcem na jedno ze zdjęć.) Kto to z Bożenną?
Janek dolewa sobie wódki do szklanki.
JANEK(cont’d) Wygląda trochę jak Elvis.
VIKI Bo on wtedy był prawie jak Elvis.
Janek bardzo dokładnie przygląda się zdjęciu próbując rozpoznać faceta obejmującego jego matkę.
VIKI (cont’d) Matka nigdy nie opowiadała ci o swoim --
Viki pokazuje gestem cudzysłów.
VIKI (cont’d) --romansie z Krzysztofem Krawczykiem?
JANEK To jest oryginalny Krzysztof Krawczyk?
VIKI Opolskie lato tysiąc dziewięćset osiemdziesiąt pięć. (pauza) Zawsze mówiłam że jesteś do niego trochę podobny.
Janek przez chwilę milczy.
JANEK Jak to podobny?
VIKI Nic. Nie ważne. Chyba wypiłam trochę za dużo. Będę się zbierać.
Wiki wstaje. Rozgląda się za swoją torebką. Janek dalej wpatruje się w zdjęcie.
JANEK Bożenna i on--
VIKI Jestem pijana i nic nie mówiłam. Lepiej nie wspominaj o nim przy matce.
WNĘTRZE. WARSZTAT SAMOCHODOWY. GARAŻ - DZIEŃ
Janek siedzi na rozkładanym krześle i wpatruje się w zdjęcie swojej matki z Krzysztofem Krawczykiem. Z tyłu jest jakaś dedykacja, której nie może odczytać.
W tle z głośników w jednym z samochodów słychać piosenkę “Gdy nam śpiewał Elvis Presley” Krzysztofa Krawczyka. Nagle muzyka urywa się wyłączona przez Bartka. Bartek wygląda na bardzo zdenerwowanego.
BARTEK Ty Elvis, miałeś przypilnować jednej kurwa rzeczy!
JANEK Wiem dałem dupy ale--
BARTEK I co ja mam kurwa teraz zrobić?
JANEK Sorry zostanę po godzinach i--
BARTEK Za godzinę to przyjeżdża po tę furę mecenas z Krakowa i za chuja nie wiem co mam mu powiedzieć.
Kłótni przysłuchuje się Martyna, przeglądając coś na swoim telefonie.
MARTYNA Że to moja wina.
BARTEK Że niby co?
MARTYNA Będziesz musiał powiedzieć mecenasowi z Krakowa że to moja wina. Szukałam cię tu wczoraj i chciałam coś sprawdzić na twoim kompie bo mój się zawiesił i--
BARTEK Nie mogłaś zadzwonić?
Bartek patrzy przeszywająco na Martynę, później na Janka.
BARTEK (cont’d) Sorry Elvis ale miałeś tego kurwa przypilnować.
Bartek wychodzi z garażu wybierając jakiś numer telefonu. Janek patrzy się na Martynę zastanawiając się dlaczego to zrobiła.
MARTYNA On czasem zachowuje się jak palant. Nie przejmuj się.
WNĘTRZE. MIESZKANIE MATKI JANKA. KUCHNIA - DZIEŃ
Bożena siedzi przy stole obierając owoc granatu. Próbuje wydostać z niego nasiona co nie bardzo jej wychodzi.
JANEK Dlaczego January?
BOŻENA Co dlaczego January?
JANEK Dlaczego nazwałaś mnie akurat January?
Janek siada naprzeciwko Bożeny po drugiej stronie stołu.
BOŻENA Czemu akurat teraz o to pytasz?
JANEK Chciałaś mi zrobić na złość? Wiedziałaś że wszystkie dzieci będą się ze mnie śmiały?
BOŻENA To ładne imię.
JANEK Jak byłem mały to nikt się tak nie nazywał. Nie mogłem po prostu być Tomkiem?
Część 33 / 6
BOŻENA Na drugie masz Tomek.
JANEK A czemu nie Krzysiek?
BOŻENA O co ci znowu chodzi? Janek wyciąga z portfela zdjęcie matki z Krzysztofem Krawczykiem, kładzie je na stole.
Bożena spogląda przez chwilę na zdjęcie.
BOŻENA Wolałabym żebyś nie ruszał moich rzeczy. To pamiątka.
JANEK Dlaczego zawsze ucinasz temat kiedy pytam o swojego starego?
Bożena patrzy przez dłuższą chwilę bez słowa na Janka.
BOŻENA Nie myślisz chyba--
Bożena wychodzi z kuchni trzaskając drzwiami. Janek zastanawia się nad aż tak gwałtowną reakcją matki. Wychodzi z kuchni ale po chwili wraca i robi telefonem zdjęcie leżącemu na stole zdjęcia.
PLENER. WEJŚCIE DO KAMIENICY - DZIEŃ
Idący od strony parkingu Janek widzi swoją sąsiadkę MAGDĘ (32)- trochę zaniedbaną kobietę o sympatycznych typowo dziecięcych rysach twarzy. która najwyraźniej nie może poradzić sobie z kluczami mając w rękach różne torby z zakupami. Janek otwiera drzwi Magdzie.
MAGDA Dzięki.
JANEK Daj trochę, chyba że to jakiś rodzaj treningu.
Janek bierze torby od Magdy, wchodzą na górę.
WNĘTRZE. MIESZKANIE MAGDY - DZIEŃ
Magda wyciąga różne produkty spożywcze z toreb i wkłada je do lodówki. Janek siedzi przy stole pijąc kawę.
MAGDA Jak tam Bożenna i Boogie?
JANEK Chyba spoko chociaż ostatnio mają jakieś ciche dni. Czekaj pokażę ci coś.
Janek szuka czegoś w telefonie, podchodzi do Magdy i pokazuje jej zdjęcie.
MAGDA Młoda Bożenna (pauza) ale to raczej nie-- Czekaj to twój stary?
JANEK To Krzysztof - parostatkiem w piękny rejs - Krawczyk
Magda przygląda się zdjęciu a po chwili Jankowi.
MAGDA A może to jest Twój stary? Gdybyś zapuścił wąsa byłbyś całkiem podobny.
Magda uśmiecha się.
MAGDA (cont’d) Widziałam go kiedyś na żywo bo był pacjentem u nas w klinice--
Magda jeszcze dokładniej przygląda się zdjęciu.
MAGDA (cont’d) --z resztą dalej chyba jest. Mógłbyś wyrywać na to laski--
Wyraz twarzy Janka robi się bardziej poważny. Jeszcze raz sam przygląda się zdjęciu. (Dłuższa pauza).
JANEK Myślisz że serio mógłbym?
MAGDA Wyrywać na to dzierlatki?
Magda dopycha coś w szufladzie zamrażarki, która nie chce się domknąć.
MAGDA (cont’d) Na pewno znalazłoby się kilka zainteresowanych.
Janek dalej zastanawia się nad czymś.
MAGDA (cont’d) Tak przy okazji, pamiętasz o książce?
JANEK Książce?
MAGDA Tokarczuk, Księgi Jakubowe mówiłeś że już kończysz--
JANEK Spoko postaram się--
MAGDA Przy okazji.
WNĘTRZE. MIESZKANIE MATKI JANKA. KUCHNIA - DZIEŃ
Janek szuka czegoś w lodówce, od tyłu podchodzi do niego Boogie.
JANEK (odskakując odruchowo na bok) Nie strasz.
BOOGIE Masz chwilę? Chciałem pogadać--
JANEK Tą kasę za taksę--
BOOGIE Oddasz jak będziesz miał. Chodzi o twoją matkę--
JANEK Coś się stało?
BOOGIE Nie wiem, ostatnio zachowuje się trochę dziwnie, wczoraj przyprowadziła ją sąsiadka bo zasłabła na tym swoim fitness. Ciągle chodzi do jakiś lekarzy ale mi nie chce nic powiedzieć.
JANEK (po chwili zamyślenia) Myślę że Bożenna przeżyje nas wszystkich, nie musisz się martwić.
BOOGIE Też tak myśle ale ma ostatnio jakieś gorsze dni i byłoby lepiej gdybyście się aż tak nie kłócili. Po wczorajszej waszej rozmowie zamknęła się w sypialni na--
Dzwoni telefon Janka.
JANEK Sorry.
Janek odchodzi na bok z telefonem. Boogie wyciąga z lodówki ser i próbuje odczytać datę jego ważności.
JANEK (spoglądając na zegarek) Tak chyba dam radę. Teraz?
Janek pokazuje gestami Boogiemu że musi wyjść. Zabiera ze stołu kluczyki od samochodu i wychodzi.
PLENER. PARKING WARSZTATU SAMOCHODOWEGO - DZIEŃ
Janek i Bartek siedzą w terenowym Volvo. Janek za kierownicą. Bartek przegląda jakieś instrukcje.
BARTEK Dzięki, normalnie o tej porze nie piję ale naprawdę się wkurwiłem, jak coś weź sobie jutro wolne.
JANEK Spoks, problema nie ma.
Janek wysiada z samochodu podając klucze Bartkowi. Kiedy jest już kilka kroków od samochodu Bartek opuszcza szybę.
BARTEK Nie wiem co kombinuje znowu Martynka ale-- (pauza) Lepiej uważaj na nią.
JANEK Martynka?
Bartek podnosi szybę zza której po chwili już go nie widać.
WNĘTRZE. WARSZTAT SAMOCHODOWY. BIURO - DZIEŃ
Żeby dostać się do swojego samochodu Janek przechodzi przez biuro. Kiedy tam wchodzi spotyka Martynę przy jakiś dokumentach.
MARTYNA Dobrze że cię widzę, muszę jutro wysłać twoje papiery do zusu. Serio nazywasz się January?
Martyna dalej kartkuje papiery.
JANEK Tak, po moim starym.
MARTYNA Twój padre nazywał się January?
W biurze dzwoni telefon. Martyna odbiera. Pokazuje Jankowi gestem że musi to załatwić.
MARTYNA (zasłaniając słuchawkę) Na razie.
Janek wychodzi z biura przyglądając się Martynie. Ona rozmawia ale uśmiecha się do niego.
WNĘTRZE. MIESZKANIE MATKI JANKA. PIWNICA - DZIEŃ
Janek czegoś szuka, odstawia na bok różne zakurzone pudła i bibeloty żeby dostać się do szafy.
Janek otwiera szafę wyciąga z niej różne przedmioty, w końcu starą gitarę akustyczną.
Janek siedzi z gitarą, wydobywa z niej jakieś dźwięki, próbuje ją stroić ale nie do końca mu to wychodzi.
Janek odkłada gitarę, odwraca się i widzi swoje odbicie w zakurzonym lustrze.
Janek rozpina trzy ostatnie guziki od koszuli, stawia kołnierz. Robi do lustra różne miny, po chwili znów bierze do ręki gitarę i zawiesza ją sobie na szyi.
WNĘTRZE. WARSZTAT SAMOCHODOWY. BIURO - DZIEŃ
Martyna poprawia sobie makijaż , Bartek przelicza gotówkę i umieszcza ją w metalowej kasetce, w pewnej chwili zauważa srebrnego Jaguara zatrzymującego się po drugiej stronie ulicy.
BARTEK Nie było mnie, nie ma i nie wiesz kiedy będę--
MARTYNA Ale co ja--
Bartek chowa się na zapleczu. Do biura wchodzi trzech romów, jeden starszy, elegancko ubrany SALWADOR(65) i dwóch młodszych wyglądających trochę jak jego ochrona. ANDRZEJ (34) i PALI (29).
MARTYNA Szefa nie ma.
Romowie nie odzywają się, Salwador podchodzi do okna patrząc na zaparkowany po drugiej stronie samochód Bartka po czym przechodzą do drzwi prowadzących do garażu. Drzwi zamykają się za nimi.
MARTYNA (cont’d) Kurwa, Janek.
WNĘTRZE. WARSZTAT SAMOCHODOWY. SAMOCHÓD W KTÓRYM SIEDZI JANEK - DZIEŃ
Janek jest zajęty jakimiś czynnościami które robi na komputerze stojącym na desce rozdzielczej. Nie zauważa kiedy do garażu wchodzą romowie. W samochodzie ma dosyć głośno podkręconą muzykę. Od wykonywanych czynności odrywa go dopiero mocne stukanie w szybę. Janek odkręca ją i widzi pochylającego się do okna Salwadora.
10 MINUT PÓŹNIEJ
Salwador siedzi z przodu obok janka. Andrzej i Pali na tylnych siedzeniach. Z głośników słychać cygański utwór “Ech Raz!” grany przez Krawczyka. Wszyscy oprócz Pali-ego kiwają głowami w rytm muzyki. Salwador odwraca się do tyłu i zatrzymuje na nim spojrzenie.
PALI Nie lubię jak Gadzio kradną naszą muzykę.
SALVADOR Gdyby wszyscy kradli tak dobrze jak on nasza muzyka byłaby teraz sławna. Ludzie traktowali by nas jak artystów a nie jak złodziei.
30 MINUT PÓŹNIEJ
WNĘTRZE. WARSZTAT SAMOCHODOWY. BIURO - DZIEŃ
Zza drzwi słychać jakieś głosy, nie słychać o czym rozmawiają ale atmosfera wydaje się być wesoła. Co chwile ktoś śmieje się. Drzwi otwierają się. Romowie wchodzą do biura w dużo lepszych humorach jakby coś z nich zeszło. Za nimi wychodzi Janek.
SALWADOR Do widzenia.
MARTYNA Do widzenia.
Romowie wychodzą z biura, Martyna patrzy się na Janka.
MARTYNA (cont’d) O czym tam rozmawialiście?
Janek (po chwili zastanowienia) Chyba głównie to o muzyce.
Martyna O muzyce?
Do biura wraca Pali. Wyciąga z kieszeni plik banknotów i zaczyna odliczać. Po chwili podaje pieniądze Jankowi.
PALI Szef kazał zostawić na tą sprężarkę. Tylko żeby znowu nie było lipy.
JANEK Nie będzie lipy. Proszę przekazać bratu.
Pali cały czas spogląda przez szybę na samochód Bartka po drugiej stronie.
JANEK (również patrząc na samochód Bartka) Taka karma. Szefowi też zjebało się wczoraj, tylko że elektronika. Trzeba będzie przepchnąć na warsztat bo nie ma nawet jak ruszyć.
Pali wychodzi z biura. Martyna patrzy na Janka przeliczającego pieniądze.
WNĘTRZE. MIESZKANIE MATKI JANKA. KUCHNIA - DZIEŃ
Janek wchodzi do kuchni zalewa sobie kubek gorącą wodą i siada przy stole. Przy blacie matka nie odzywając się szatkuje jakieś warzywa, jest wyraźnie czymś zdenerwowana.
JANEK Macie z Boogie-m ciche dni?
BOŻENA Przechodzi kryzys wieku średniego. Tylko nikt mu nie powiedział że był na to czas ze trzydzieści lat temu.
JANEK Kupuje sportową furę czy wyrwał jakąś dwudziestkę?
Do kuchni wchodzi Boogie, również nalewa sobie coś do kubka.
BOOGIE Myślałem że poprostu pojedziemy na ten koncert, spędzimy fajnie czas--
BOŻENA Mówiłam ci już że nie mogę!
Bożena coraz bardziej energicznie kroi warzywa jakby chciała się na nich wyładować. Po chwili zostawia wszystko na blacie i Wychodzi z kuchni trzaskając za sobą drzwiami. Janek jest trochę poza sytuacją, przygląda się dużemu napisowi SEX DRUGS N ROCK N ROLL na koszulce Boogiego.
WNĘTRZE. WARSZTAT SAMOCHODOWY. BIURO - DZIEŃ
Janek wychodzi z pracy. Kiedy przechodzi przez biuro Martyna, kłóci się z BASTIANEM (32) - przystojnym wysokim mężczyzną z trochę przesadną opalenizną i ułożonymi na żel ciemnymi włosami.
MARTYNA Prosiłam cię żebyś tu więcej nie przychodził.
BASTIAN Chciałem tylko wyjaśnić!
MARTYNA Nie ma już czego--
Martyna zauważa Janka.
MARTYNA (cont’d) Janek! JANEK Nie przeszkadzam, już mnie--
MARTYNA Poczekaj mam sprawę. Wieczorem są urodziny mojej kumpeli i ktoś mnie wystawił i zastanawiałam się czy nie poszedłbyś ze mną--
JANEK (zaskoczony) Z tobą?
MARTYNA Wiem że wyskakuję z tym tak w ostatniej chwili ale--
Słychać mocne trzaśnięcie drzwiami po tym jak Bastian wychodzi z biura.
Część 44 / 6
JANEK Chyba już sobie poszedł.
MARTYNA I dobrze, wyśle ci jeszcze dokładne namiary to jakoś się ustawimy.
JANEK Ustawimy?
MARTYNA Na imprezę. Przed chwilą zgodziłeś się ze mną pójść.
JANEK Dobra muszę teraz spadać--
MARTYNA To do wieczora.(pauza) Aha i nie przesadzaj z jakimś gajerem, to taka bardziej casualowa okazja.
Janek trochę zdezorientowany wychodzi z biura.
WNĘTRZE. SIECIÓWKA ODZIEŻOWA. PRZYMIERZALNIA - DZIEŃ
Janek przymierza różne koszule, w żadnej nie czuje się i nie wygląda zbyt dobrze.
WNĘTRZE. SIECIÓWKA ODZIEŻOWA. PRZY KASIE - DZIEŃ
Janek podaje koszule dziewczynie przy kasie.
JANEK Wezmę te dwie.
WNĘTRZE. SAMOCHÓD JANKA - DZIEŃ
Janek jedzie w kierunku domu, kiedy zauważa szyld Empiku gwałtownie hamuje. Kierowca jadący za nim, który w ostatniej chwili uniknął stłuczki zaczyna trąbić, po chwili dołączają się inni. Janek nie przejmując się całą sytuacją, spokojnie skręca na parking przed centrum handlowym.
WNĘTRZE. SALON EMPIKU - DZIEŃ
Janek szuka czegoś na półce z “hitami wydawniczymi” przy kasach.
Janek kładzie przy kasie książkę “Księgi Jakubowe” Olgi tokarczuk.
SPRZEDAWCA (24) Posiada Pan aplikację Empiku?
JANEK Nie posiada.
SPRZEDAWCA Karta Mój Empik?
JANEK Nie.
SPRZEDAWCA Będziemy zakładać?
JANEK Nie będziemy.
SPRZEDAWCA Mamy dziś nowy album Margaret w atrakcyjnej--
JANEK (zirytowany) Dziękuję!
SPRZEDAWCA Polecam również czekoladę z orzechami--
WNĘTRZE. SAMOCHÓD JANKA - DZIEŃ
Janek stoi na parkingu na swoim osiedlu, w jednym ręku trzyma dużą czekoladę z orzechami, którą gryzie jak batona. Wyciąga z torby książkę, którą przed chwilą kupił. Rozgląda się czy nikt go nie widzi. Zaczyna odginać maksymalnie okładkę, delikatnie zaginać niektóre kartki, tak żeby książka wyglądała na już używaną.
WNĘTRZE. MIESZKANIE MAGDY - DZIEŃ
W mieszkaniu panuje duży chaos, wszędzie porozrzucane ubrania, zabawki. Magda upycha jakieś rzeczy do pralki. Słychać dzwonek do drzwi. Magda dobiega szybko do drzwi i otwiera. W drzwiach stoi Janek. Magda przykłada palec do ust pokazując Jankowi żeby był cicho.
JANEK (szeptem) Mam sprawę.
Janek unosi w górę papierową torbę z logo odzieżowej sieciówki.
MAGDA (szeptem) Sorry ale dopiero co udało mi się ją położyć.
Janek wchodzi dalej znajduje sobie fotel na, którym nic nie leży rozsiada się wygodnie i przygląda się chaosowi panującemu w mieszkaniu.
JANEK Powinnaś chyba kogoś sobie znaleźć.
MAGDA Nie stać mnie na pomoc domową.
JANEK Nie chodziło mi o służkę z Ukrainy, myślałem raczej o jakimś facecie.
MAGDA A co jesteś zainteresowany?
Magda patrzy się Jankowi prosto w oczy co nie jest dla niego chyba zbyt komfortowe. Janek jeszcze raz rozgląda się po mieszkaniu.
MAGDA (cont’d) Chyba chciałeś żebym ci w czymś pomogła.
Janek bierze do ręki torbę z koszulami.
JANEK Nie mogę się zdecydować.
15 MINUT PÓŹNIEJ
Magda zamyka drzwi za Jankiem. Podchodzi do stołu na którym leży książka, bierze ją i przygląda się naklejce na okładce.”LITERACKA NAGRODA NOBLA 2019”.
WNĘTRZE. MIESZKANIE KOLEŻANKI MARTYNY - WIECZÓR
Przy dużym stole siedzi grupa młodych osób. Janek ma na sobie biały t-shirt z nadrukiem SEX DRUGS AND ROCK N ROLL, widać że czuje się trochę niekomfortowo ponieważ wszyscy są ubrani nieco bardziej elegancko. Siedzący naprzeciwko ZBYSZEK (32) - facet o sportowej sylwetce z idealnie przyciętym zarostem, ubrany w czarną polówkę z dużym logo “Polo by Ralph Lauren” napełnia kieliszki wódką.
ZBYSZEK Podobno pracujesz z bratem Martyny.
JANEK Tak. Chwilowo. Chyba chwilowo--
ZBYSZEK Szukam właśnie czegoś za rozsądny hajs, może jest coś co warto tam teraz u was zobaczyć?
JANEK Jak chcesz coś za dobrą kasę to stoi teraz taki groszkowy Clio, jest chyba tylko rozrząd do wymiany--
ZBYSZEK Clio?
Zbyszek zaczyna się śmiać.
ZBYSZEK (cont’d) A może jakiś Matiz po lekkim tuningu?
JANEK Ja mam matiza.
Zbyszek przestaje się śmiać widząc że Janek wcale nie żartuje.
ZBYSZEK Sorry, nie było tematu. Pogadamy później.
JAKIŚ CZAS PÓŹNIEJ
WNĘTRZE. MIESZKANIE KOLEŻANKI MARTYNY. KUCHNIA - WIECZÓR
Impreza jest już w innej fazie. Towarzystwo podzieliło się na kilka mniejszych grup. Janek nie bardzo może się odnaleźć, szuka Martyny, wchodzi do kuchni gdzie są Michał (28) i Roni (30) - w wyciągniętych już na wierzch koszulach z podwiniętymi rękawami robią coś przy stole.
JANEK Sorry, szukałem Martyny.
Janek robi krok w tył gdy zauważa że tamci posypują na blacie białą kreskę.
RONI Spoko, nie sorry. Chcesz coś delikatnie?
JANEK Raczej nie--
Janek zatrzymuje się żeby za chwilę znowu podejść bliżej stołu.
JANEK (cont’d) Albo troszeczkę, minimalnie.
MICHAŁ Spoko nie jestem jakimś Escobarem. Posypie ci malutko.
RONI Malutką ścieżeczkę.
Michał wysypuje z worka na blat porcję amfetaminy. Formuje kreskę używając karty kredytowej.
MICHAŁ Ścieżuchnę.
Janek wciąga biały proszek do nosa.
WNĘTRZE. MIESZKANIE KOLEŻANKI MARTYNY - WIECZÓR
Z głośników słychać utwór “Wicuś ulepił grzybki”- Kazika. Janek rozkręca się. Rozmawia z różnymi osobami wypijając kolejne drinki.
WNĘTRZE. MIESZKANIE KOLEŻANKI MARTYNY. SALON - WIECZÓR
Część uczestników imprezy gdzieś się rozeszła. Przy stole siedzą Janek, Martyna, Zbyszek i Julka (25) - ładna dziewczyna o dość intrygującym wyglądzie z krótką fryzurą (trochę w stylu punk) i dużą ilością kolczyków.
JULKA Mówisz o sobie trzy rzeczy. Dwie to ściemy ale jedna musi być prawdą. Reszta zgaduje co było na serio. Jak cię rozgryzą to odpadasz.
Janek potakuje że rozumie.
KILKA MINUT PÓŹNIEJ
MARTYNA Numer jeden. Kiedy byłam mała chodziłam na balet do Sióstr Opatrzności Bożej. Dwa. Moje ulubione danie to kurczak po tajsku w mleku kokosowym. Trzy. Ostatnia książka jaką przeczytałam to--
ZBYSZEK Martyna ty nie czytasz książek, tego nie musisz kończyć--
MARTYNA Ostatnia książka którą czytałam to 365 Dni.
ZBYSZEK Martyna to był film.
JANEK Z tego co pamiętam będziesz wolała raczej coś od turków niż ten kurczak.
JULKA Nikt normalny nie chodziłby na balet do jakiś sióstr. To musi być na serio.
ZBYSZEK Książki na pewno nie czytała.
JANEK Siostry.
KILKA MINUT PÓŹNIEJ
ZBYSZEK Pierwsze. W ostatnie wakacje byłem na Bali i jadłem nietoperza.
MARTYNA Ble--
JULKA Raczej już byś nie zjadł po tym całym covidzie.
ZBYSZEK Dwa. Mój pradziadek był przed wojną znanym na pradze fałszerzem dokumentów. Trzy. W marcu wygrałem zawody crossfitowe w Szczawnicy.
Janek patrzy się na Zbyszka nic nie mówiąc.
MARTYNA Zawody!
JULKA Tak crossfit.
Janek potakuje głową bez zainteresowania.
JANEK (z sarkazmem) Od razu widać tą rzeźbę--
Zbyszek rozlewa kolejną kolejkę i wszyscy wypijają.
JULKA Teraz ja. Po pierwsze jak miałam piętnaście lat przespałam się z moją koleżanką Agnieszką która mieszkała naprzeciwko. Po drugie. Musiałam poprawiać maturę bo godzinę przed ustnymi najadłyśmy się z koleżanką grzybków i cały dzień siedziałam przestraszona w kiblu.
ZBYSZEK Jakie to były grzybki?
MARTYNA Nie zadajemy dodatkowych pytań.
JULKA Trzy. Kiedy byłam niemowlakiem matka zapomniała że zostawiła mnie przed sklepem w wózku i do domu przywiozła mnie policja.
ZBYSZEK Coś mi mówi że to te grzybki.
MARTYNA Z tego co wiem twoja stara jest dziekanem na uniwerku. Ktoś taki nie zapomina dzieciaka sprzed sklepu.
Wszyscy patrzą na Janka.
JANEK Próbowałem cię sobie wyobrazić z tą koleżanką ale jakoś nie mogłem dlatego myślę że grzybki.
JULKA Więc uznaliście opierając to zapewne na moim wyglądzie że byłam na tyle pojebana żeby naćpać się w dniu matury którą notabene zdałam z wyróżnieniem. Ale ponieważ moja matka faktycznie jest dziekanem na uniwerku nie mogła już odpierdolić nic pojebanego. Błąd. Myślicie bardzo stereotypowo co w sumie jest dosyć słabe.
JANEK Więc jednak nie spałaś z tą koleżanką--
MARTYNA Zejdź na ziemię. Twoja kolej.
JANEK Historia pierwsza. Jak byłem mały chciałem dostać na mikołaja taki zajebisty zdalnie sterowany samochód. Czekałem całą noc a rano znalazłem paczkę w której były łyżwy. Nigdy ich nawet nie założyłem. Od tamtego dnia nie wierzę w Mikołaja i nie mogę zrozumieć że ktoś jara się łyżwiarstwem.
MARTYNA Dajesz dalej.
JANEK Druga. Jak miałem piętnaście lat zmieniliśmy z kumplem daty urodzenia w legitymacjach szkolnych żeby wejść na koncert Kultu. Kumpel się wydygał i w ogóle nie przyszedł ale ja poszedłem i faceci na bramce zorientowali się że to lipa. Uciekłem i przez kilka tygodni czekałem posrany że w końcu ktoś zadzwoni w sprawie tej legitki.
JULKA Zadzwonili?
JANEK Trzecia. Kiedyś razem z ojcem poszliśmy grać w nogę. Spotkaliśmy tam takiego starszego gościa który sobie odbijał piłkę i okazało się że to Grzegorz Lato. Ojciec zagadał i on podpisał nam się na naszej piłce.
JULKA Ta ostatnia.
MARTYNA Kult.
ZBYSZEK Nie wiem niech będzie ta z piłkarzem.
JULKA Czyli nasz wybór to trójka.
JANEK Na serio był koncert Kultu, chociaż żałuje że nie ta z Grzegorzem Lato.
JULKA Dlaczego?
JANEK Wiecie za ile sprzedał bym teraz taką piłkę?
ZBYSZEK Dobra to było na próbę zagrajmy teraz na serio ale na hajs.
Zbyszek wyciąga z kieszeni banknot stuzłotowy, kładzie go na środku stołu. Martyna sięga po torebkę żeby poszukać pieniędzy.
JULKA Sorry ale nie zakładam się na kasę. Idę zajarać.
Julka wstaje i wychodzi w stronę kuchni. Janek wyciąga z portfela dwa pięćdziesięcio złotowe banknoty. To wszystko co w nim ma. Kładzie je na stole.
WNĘTRZE. MIESZKANIE KOLEŻANKI MARTYNY. KUCHNIA - WIECZÓR
Część 55 / 6
Julka wchodzi do kuchni. Michał i Roni siedzą przy stole nie odzywając się do siebie. Michał wpatruje się w metalowy widelec który trzyma przed oczami.
JULKA Macie Jakieś fajki?
Michał i Roni nie odzywają się.
JULKA Co on robi?
RONI Musi uświadomić sobie że widelec nie istnieje.
JULKA Chyba powinna być łyżka.
WNĘTRZE. MIESZKANIE KOLEŻANKI MARTYNY. SALON - WIECZÓR
Janek Zbyszek i Martyna dalej siedzą przy stole na środku którego leży kilka banknotów.
ZBYSZEK Kto zaczyna?
MARTYNA Mogę ja. Jak miałam cztery lata miałam kota który nazywał się Turban. Dwa. Jedyną nagrodą jaką dostałam w szkole była nagroda za udział w konkursie pieczenia ciasta świątecznego które upiekł mój stary. I trzy. Kiedyś na lotnisku zatrzymali mnie do szczegółowej kontroli bo w torebce miałam puder który przesypałam do woreczka bo w oryginalnym opakowaniu zrobiła się dziura.
ZBYSZEK Za bardzo przekombinowane z tym pudrem ale myślę że twój stary piecze zajebiste ciasta.
JANEK Też głosuje na wypieki.
MARTYNA Chyba nie jestem w tym dobra. Ciasto było z marcepanem i malinami. Kto teraz?
JANEK Według wskazówek zegara
Janek spogląda na Zbyszka.
ZBYSZEK No to tak. Mój ulubiony aktor to Vin Diesel. Jak pracowałem w Anglii wziąłem kiedyś wolne żeby pojechać do Edynburga gdzie kręcili Szybkich i Wściekłych dziewięć. Wpuścili mnie nawet na plan ale okazało się że Vin Diesel będzie tam dopiero za kilka dni a niestety musiałem wracać.
Druga historyjka. Jak byłem mały to byłem bardzo nieśmiały. Kiedyś rodzice zapisali mnie na dodatkowe zajęcia z angola. Przed pierwszą lekcją wypiłem chyba z dwa litry takiej oranżady i strasznie chciało mi się sikać ale wstydziłem się zapytać czy mogę wyjść. W końcu zlałem się w spodnie i na przerwie nigdzie nie wychodziłem żeby zdążyły mi wyschnąć ale nikt nie zauważył.
Zbyszek sięga po napój stojący na stole nalewa sobie do szklanki i wypija duszkiem.
ZBYSZEK (cont’d) Trzy. Kiedyś byliśmy na wakacjach w Egipcie. Okazało się że jeden z portierów w naszym hotelu był gejem ale takim nachalnym. Kiedyś się upiłem a on zaczął się do mnie przystawiać. Jak złapał mnie za tyłek dałem mu w ryj. Na drugi dzień okazało się że miał wstrząs mózgu i złamany nos ale winę zwalił na takiego starszego Niemca.
MARTYNA Dałeś mu w ryj.
JANEK Też myślę że nastukałeś temu Arabowi.
ZBYSZEK Faktycznie myślicie bardzo schematycznie.
MARTYNA Czyli jednak Vin Diesel.
ZBYSZEK Tak naprawdę to zlałem się w majty.
JANEK Czyli muszę teraz wygrać żeby była dogrywka. Okej. Primo. Znalazłem kiedyś psa. Moja mama nie chciała się zgodzić żeby u nas został ale w końcu ją uprosiłem. Nazwałem go Pirat bo miał łatę na oku. Niestety kiedyś podczas spaceru w parku mi uciekł i już nigdy go nie znalazłem. Pewnie wrócił do swoich poprzednich właścicieli.
MARTYNA Druga historia.
JANEK Jak miałem kilkanaście lat do mojej klatki wprowadziła się nowa rodzina. mieli córkę Magdę i się w niej zakochałem. Było coś między nami byłem z nią nawet na studniówce ale później ona poznała takiego dużo starszego od niej gościa. Później on zrobił jej dziecko a jeszcze później ją zostawił. Teraz nie jest już taka ładna jak kiedyś ale dalej się przyjaźnimy.
ZBYSZEK Zbrzydła?
JANEK Przytyła po tej ciąży i jakoś tak już zostało.
Janek zamyśla się i przez dłuższą chwilę wydaje się nieobecny.
MARTYNA Ostatnia historia. Nie odpływaj.
Janek myśli jeszcze przez chwilę w pewnej chwili skupia wzrok na banknotach leżących na stole.
JANEK Trzy. Mój prawdziwy ojciec to bardzo znany muzyk rockowy ale ponieważ stary bardzo chroni swoje życie prywatne przed mediami prawie nikt o tym nie wie.
ZBYSZEK Coś mi mówi że jesteś synem tego rockmana.
MARTYNA To byłoby zajebiste.
Janek patrzy na Martynę która przeszywa go wzrokiem następnie na pieniądze na środku stołu i znowu na Martynę.
ZBYSZEK Obstawiam rockmana.
Janek bierze swój telefon szuka zdjęcia matki z Krzysztofem Krawczykiem i kładzie go na stole. Zbyszek pierwszy sięga po niego.
ZBYSZEK Twoja mama to niezła szmula.
JANEK Dzięki.
WNĘTRZE. MIESZKANIE KOLEŻANKI MARTYNY.SYPIALNIA - NOC
Martyna ciągnie Janka za rękę do sypialni Oboje są już dosyć pijani a Janek dodatkowo pod wpływem speeda.
MARTYNA Wreszcie możemy spokojnie pogadać.
JANEK O czym chcesz--
Martyna zbliża się do Janka i zaczyna się z nim całować. Janek na początku stoi zupełnie nieruchomo ale po chwili zaczyna odwzajemniać czułości Martyny. W pewnej chwili Martyna oblewa się winem z kieliszka, który cały czas trzyma w ręce.
MARTYNA Cholera.
Martyna zdejmuje bluzkę. Jest w samym czarnym koronkowym biustonoszu.
MARTYNA Poczekaj muszę to czymś zaprać, daj mi minutę.
Martyna wychodzi z sypialni.
KILKA MINUT PÓŹNIEJ
Martyna wraca do sypialni ale Janka już tam nie ma.
WNĘTRZE. TAKSÓWKA - NOC
Janek jedzie w stronę domu. Dzwoni jego komórka, Janek nie chce odbierać połączenia więc chowa telefon pod kurtkę żeby nie było słychać sygnału. Przez lusterko przygląda mu się Taksówkarz (58) - łysiejący brunet w rozpinanym swetrze i skórzanej kamizelce.
TAKSÓWKARZ Pewnie żona się zorientowała że nie ma Pana w domu i ten tego.
JANEK Nie mam żony.
TAKSÓWKARZ Taki to pożyje. Panie gdybym ja nie miał żony to bym teraz wcale już nie jeździł, ni chuja to się teraz nie opłaca--
Janek nie za bardzo słucha taksówkarza, zagląda do portfela który jest pusty.
TAKSÓWKARZ (cont’d) Lepiej by było siedzieć teraz w domu, wypić browarek ze szwagrem.
Janek szuka pieniędzy po kieszeniach ale znajduje tylko jakieś monety.
TAKSÓWKARZ (cont’d) Ale jak ma mi truć stara przez--
JANEK (przerywając) Proszę tu zatrzymać! Muszę wyciągnąć kasę z bankomatu.
PLENER ULICA - NOC
Taksówkarz obserwuje róg ulicy za którym zniknął Janek. Nerwowo zerka na zegarek, w końcu wychodzi z samochodu, zamyka go i idzie w kierunku gdzie poszedł Janek.
PLENER ULICA. POD BANKOMATEM - NOC
Taksówkarz podchodzi do bankomatu ale nie ma tam zupełnie nikogo.
TAKSÓWKARZ (do siebie) No i chuj w dupe.
PLENER ULICA - NOC
Taksówkarz wraca do samochodu gdzie czeka na niego lekko zdyszany Janek.
JANEK Sorry ale mieli awarie i musiałem skoczyć pod Lidla.
Janek podaje taksówkarzowi pięćdziesięciozłotowy banknot.
WNĘTRZE. MIESZKANIE MATKI JANKA/ KUCHNIA - NAD RANEM
DETAL: ZEGAREK ELEKTRONICZNY W KUCHNI POKAZUJE GODZINĘ 5:10
Janek odkłada telefon, siedzi przy stole przed laptopem. Słychać dźwięk powiadomienia z facebooka.
JANEK(do siebie) What da fuck--
DETAL: NA MONITORZE POWIADOMIENIE Z FACEBOOK-A - MARTYNA WIECZOREK ZAPRASZA CIĘ DO GRONA ZNAJOMYCH.
Janek wpatruje się przez dłuższą chwile w monitor po czym zamyka laptopa.
2 GODZINY PÓŹNIEJ
Janek dalej siedzi przy stole, kończy układać średniej wielkości puzzle z widokiem gór. Z małego postawionego na lodówce boomboxa słychać piosenkę “Chciałem być” - Krzysztofa Krawczyka. Do kuchni wchodzi Bożena w wyrazem niezadowolenia na twarzy. Bożenna wyłącza muzykę.
BOŻENA Jak nie możesz spać to pozwól chociaż innym.
Bożena nalewa sobie szklankę wody, szuka czegoś w plastikowym pojemniku z lekami. Popija wodą dwie tabletki i przygląda się Jankowi, który jest ubrany tak samo jak wczoraj gdy wychodził.
BOŻENA Siedziałeś tu całą noc?
JANEK (po chwili milczenia) Kiedyś lubiłaś muzykę.
Bożena wychodzi z kuchni.
PLENER. PARKING PRZED DOMEM JANKA - DZIEŃ
Janek montuje fotelik dziecięcy na tylnym siedzeniu swojego samochodu. Obok stoi Magda trzymająca za rękę swoją córkę ZUZIĘ (4). Magda widzi że janek słabo sobie radzi z fotelikiem, jest jakiś pobudzony i nieskoordynowany.
MAGDA Może nie powinieneś jechać, chyba nie odespałeś jeszcze?
JANEK Kilka minut w wodzie dobrze mi zrobi.
WNĘTRZE. SAMOCHÓD JANKA - DZIEŃ
Magda prowadzi, patrzy w lusterku na Janka siedzącego z tyłu obok Zuzi. Janek intensywnie nad czymś się zastanawia. Telefon Janka zaczyna dzwonić. Janek patrzy na wyświetlacz po czym chowa go do wewnętrznej kieszeni kurtki.
MAGDA Nie odbierzesz?
JANEK Później, muszą dać sobie radę beze mnie.
WNĘTRZE. BASEN. BRODZIK DLA DZIECI - DZIEŃ
Magda i Janek stoją naprzeciw siebie zanurzeni do pasa w wodzie. Trzymają materacyk na którym leży Zuzia przesuwając go powoli po tafli wody.
MAGDA Spanikowałeś?
JANEK Nie. Po prostu zrobiłem angolkę.
MAGDA Co?
JANEK Zawinąłem się w angielskim stylu.
MAGDA Tak bez słowa?
JANEK Musiałem to sobie wszystko poukładać.
MAGDA Dzwoniłeś do niej?
Magda przygląda się Jankowi, który próbuje pozbierać swoje myśli.
MAGDA (cont’d) Chyba naprawdę zrobiła na tobie wrażenie.
JANEK Dlatego wolałem odpuścić. Miałem takie przeczucie że na koniec dnia znowu to ja będę w czarnej--
Janek nie kończy patrząc na Zuzię.
MAGDA Dlatego wolałeś się wycofać zanim coś mogłoby--?
JANEK (po chwili zastanowienia) Teraz to i tak bez znaczenia. Masz jakieś plany na wieczór?
MAGADA (spoglądając na Zuzię) Wiesz że zawsze mam plany.
JANEK Myślałem że mógłbym wpaść, luknelibyśmy coś na kompie, mam trzeci sezon Narcos.
MAGDA Za Narcos mogę nawet zrobić kolację. O ósmej?
WNĘTRZE. POKÓJ JANKA - DZIEŃ
Janek, kładzie na biurku prawo jazdy i kluczyki od samochodu. Spogląda na swój telefon. Podchodzi do okna za którym jest dosyć jasno, zaciąga zasłony, zdejmuje buty i kładzie się na łóżku przykrywając kocem. Słychać dzwonek za drzwiami, jakieś szczątki rozmów. Janek zakrywa głowę poduszką.
GŁOŚNE PUKANIE DO DRZWI POKOJU JANKA.
BOŻENA (OFF) Koleżanka do ciebie.
JANEK Powiedz Magdzie że przyniosę fotelik--
Bożena otwiera drzwi. Staje w drzwiach z Martyną.
BOŻENA To nie Magda. Przepraszam za ten bałagan. Napije się pani czegoś?
Janek przez szparę przygląda się sylwetce stojącej obok jego matki w drzwiach. Kiedy dociera do niego że to Martyna nie wie co zrobić, leży więc dalej nieruchomo z poduszką na twarzy.
MARTYNA Dziękuję, ja tylko na chwilę.
Kiedy Matka zamyka za sobą drzwi, Martyna podchodzi do fotela, przekłada bluzę i jakieś gazety które na nim leżą i siada wygodnie.
JANEK (niewyraźnie przez poduszkę) Chcesz coś do picia?
MARTYNA Zawsze tak znikasz bez słowa?
JANEK Sorry ale miałem--
MARTYNA Mogłeś chociaż odebrać telefon.
Janek nie wie co powiedzieć, jest zdezorientowany w całej sytuacji.
Część 66 / 6
MARTYNA (cont’d) Nie myśl sobie że jestem jakąś stalkerką ale trochę mnie zaskoczyło że tak wyparowałeś a potem ten baran przyznał się że wciągałeś z nimi to gówno--
JANEK Tylko trochę speeda--
MARTYNA I po prostu pomyślałam że coś ci się stało. To nie był speed!
JANEK Sorry, nie myślałem że--
Martyna wstaje z fotela.
MARTYNA To następnym razem pomyśl. Pij dużo wody, na razie i tak nie zaśniesz.
Martyna zbiera swoją torebkę i kieruje się do drzwi które zasłania swoim ciałem Janek.
JANEK Poczekaj--
Martyna patrzy na Janka tak jakby miała go ochotę uderzyć.
JANEK (cont’d) Może moglibyśmy coś zjeść?
WNĘTRZE. RESTAURACJA ALEWINO - DZIEŃ
Martyna i Janek siedzą przy stole, czekają na kelnera. Martyna rozgląda się dookoła.
MARTYNA Często tu przychodzisz?
JANEK Nie tak często (pauza), kiedyś byłem.
Martyna rozgląda się po lokalu. Do stołu podchodzi KELNER (25) w typowym uniformie, podaje Martynie i Jankowi nienaturalnie duże menu.
KELNER Polecamy dziś biodrówkę jagnięcą serwowaną rosé do tego konfitowana salsefia w miodzie z masłem, tymiankiem i cytryną i sos holenderski z palonym masłem---
JANEK (przerywając) Zastanowimy się chwilę.
Kelner kiwa dyskretnie głową i odchodzi od stolika.
MARTYNA (szeptem) --do tego co?
Janek chce wyszukać w menu danie, które polecał kelner.
MARTYNA (cont’d) Ten kolo jest sztywny jakby miał w dupie kij bilardowy.
JANEK Chcesz iść gdzie indziej?
PLENER. MUREK PRZED KEBABEM - DZIEŃ
Martyna i Janek siedzą na murku rozwijają kebaby z folii. Przez chwilę jedzą w milczeniu obserwując grupę nastolatków stojących przed kebabem..
JANEK Dla niektórych dzieciaków, to już będą smaki dzieciństwa.
MARTYNA Dla mnie to są smaki z dzieciństwa.
JANEK Wychowałaś się w Stambule?
MARTYNA Na Kreuzberg, w Berlinie. Prawie jak Stambuł.
JANEK Znasz dobrze niemca?
MARTYNA Ich weiß nicht, ob es so gut darauf ankommt, worüber Sie sprechen möchten?
JANEK Rotkäppchen wollte seine Grossmutter besuchen, weil sie krank war.-- tyle pamiętam z liceum. Fajnie chyba dorastać w takim mieście jak Berlin?
MARTYNA Nie wiem czy fajnie, chodziłam tu do przedszkola, rodzice wyjechali do pracy i zostawili mnie z dziadkami. Jak poszłam do pierwszej klasy to w połowie roku zabrali mnie do Niemiec gdzie kompletnie nic nie ogarniałam.
JANEK Ale przynajmniej byłaś ze starymi--
MARTYNA Którzy miesiąc później się rozeszli i przerzucali mnie między sobą jak gorący kartofel.
JANEK Heiße Kartoffel. Pamiętam z czytanki o świętach.
MARTYNA Na początku było spoko co pół roku miałam nowy swój pokój i pozwalali mi na wszystko żeby mi to zrekompensować ale później stary zaczął mieć problemy z prawem a matka związała się z takim pojebanym Grekiem i--
Martyna przerywa jest, myśli nad czymś
MARTYNA (cont’d) Nie chce już chyba o tym gadać, w każdym razie zdecydowałam że jak skończę realschule wracam do polski do dziadków.
JANEK No i jesteś.
MARTYNA Wróciłam chociaż dziadek miał wylew i zmarł miesiąc później a u babci właśnie zaczął się alzheimer--
JANEK A myślałem że to ja mam zjebane życie.
Tym razem Janek zamyśla się nad czymś, przez chwilę oboje milczą kończąc jeść swoje kebaby.
MARTYNA Chcesz się trochę zresetować?
WNĘTRZE. MIESZKANIE MAGDY - WiECZÓR
Magda usiłuje doprowadzić kuchnię do porządku, wkłada brudne naczynia do zmywarki. Z zamrażarki wyciąga pudełko z mrożoną pizzą którą kładzie na blacie obok stojących tam już dużych kieliszków na wino. Magda spogląda na zegarek, otwiera lodówkę i przykładając zewnętrzną stronę dłoni sprawdza temperaturę puszek piwa stojących na półce.
PLENER. PARKING W OKOLICACH LOTNISKA - WIECZÓR
Janek i Martyna wysiadają z samochodu. Na zewnątrz jest duży hałas, jakiś samolot podchodzi do lądowania. Janek rozgląda się. Martyna otwiera bagażnik, wyciąga dwie kamizelki odblaskowe i podaje jedną Jankowi.
MARTYNA Załóż to.
JANEK Po co?
MARTYNA Musisz założyć..
Janek i Martyna idą w kierunku siatki. W oddali widać kilka innych osób (spotterów), również w kamizelkach trzymających aparaty fotograficzne z olbrzymimi obiektywami.
20 MINUT PÓŹNIEJ.
Janek i Martyna są przy samej siatce gdzie jest jeszcze głośniej, przyglądają się lądującemu Boeingowi 747.
MARTYNA (krzycząc) Można się odstresować nie?
Janek (zasłaniając uszy) Będziemy robić zdjęcia?
Martyna Nie lubię robić zdjęć.
Janek przygląda się Martynie jakby nie nadążał za jej tokiem myślenia.
MARTYNA To takie miejsce gdzie czuje się że jestem tu i teraz. Nie chcę tego psuć robieniem jakiś zdjęć.
Janek i Martyna dalej przyglądają się lądującemu samolotowi
WNĘTRZE. MIESZKANIE MAGDY - WiECZÓR
Magda znów patrzy na zegarek, otwiera lodówkę wyciąga puszkę piwa, otwiera i nalewa piwo do kieliszka na wino. Siada z kieliszkiem na sofie naprzeciwko telewizora który włącza używając pilota.
PLENER. GÓRKA SPOTTERSKA OBOK LOTNISKA - WIECZÓR
Janek i Martyna siedzą na trawie. Martyna pali papierosa. Janek wyciąga z kieszeni gumy nikotynowe.
MARTYNA Za chwilę ma lądować siedem siedem siedem z Emiratów. Mam nadzieję że przyniesie mi jutro szczęście. Później możemy spadać.
JANEK Co ma być jutro?
MARTYNA Na razie nie chce zapeszać.
WNĘTRZE. MIESZKANIE MAGDY - WiECZÓR
Magda ogląda coś w tv, obok niej do połowy już opróżniona miska z chipsami. Dziewczyna spogląda na telefon, wybiera numer Janka, czeka przez dłuższą chwilę z telefonem przy uchu ale on nie odbiera.
PLENER. GÓRKA SPOTTERSKA OBOK LOTNISKA - WIECZÓR
Janek i Martyna stoją patrząc w górę na samolot, który jest dokładnie nad ich głowami. Jest bardzo duży hałas.
JANEK (krzycząc) Chcesz być pilotką?!
MARTYNA Nie!
JANEK (krzycząc) Stewardesą?! Można pozwiedzać!
MARTYNA (krzycząc) Piosenkarką!
WNĘTRZE. SAMOCHÓD MARTYNY - NOC
Janek i Martyna siedzą w samochodzie pod kamienicą Janka. Janek wyciąga telefon żeby sprawdzić, która jest godzina zauważa kilka nieodebranych połączeń od Magdy.
JANEK (do siebie) Cholera Magda.
MARTYNA Magda?
JANEK Koleżanka, zapomniałem że miałem--
Janek zamyśla się, Martyna patrzy mu w oczy.
JANEK Miałem jej coś podać. Jutro to zrobię.
MARTYNA Tylko nie zawal znowu. Kobiety zapamiętują sobie takie rzeczy.
JANEK Ok dzięki za podwiezienie i w ogóle--
Janek zastanawia się czy może pocałować ją w policzek na pożegnanie ale słychać silnik samochodu, który przez nich nie może wjechać do bramy.
PLENER. POD KAMIENICĄ - NOC
Janek wysiada z samochodu.
WNĘTRZE. MIESZKANIE MATKI JANKA. KUCHNIA - DZIEŃ
BOŻENA To koleżanka z pracy?
JANEK Tak. Martyna, siostra cioteczna tego Bartka.
BOŻENA To lepiej się w nic nie pakuj. Wiesz potem różnie może być i w pracy--
JANEK (podniesionym głosem)
Czyli twoim zdaniem powinienem tylko pracować a później wracać na obiad z tobą i oglądać telewizję--
BOŻENA Nic takiego nie mówię. Chodzi mi tylko--
JANEK (podniesionym głosem) Ale chyba tak właśnie myślisz.
Bożena wychodzi z kuchni, trzaskając za sobą drzwiami. Mija się z Boogiem.
BOOGIE Prosiłem żebyś się z nią nie kłócił. Możesz chociaż raz nie myśleć tylko o sobie?
JANEK Odwalcie się wszyscy ode mnie!
Janek wychodzi z kuchni.
WNĘTRZE. MIESZKANIE MAGDY - DZIEŃ
Magda słyszy pukanie do drzwi. Otwiera jest w piżamie bez makijażu, nie wygląda specjalnie atrakcyjnie.
JANEK Sorry za wczoraj, coś mi wypadło i dopiero później widziałem że dzwoniłaś ale--
MAGDA Nie słyszałeś dzwonka bo właśnie startował samolot.
JANEK Lądował
Przez chwilę panuje niezręczna cisza.
MAGDA Spoko, dzwoniłam bo też wczoraj nie mogłam. Odezwała się kumpela której dawno nie widziałam.
Janek odruchowo rozgląda się po mieszkaniu widzi tylko jeden brudny kieliszek w zlewie.
JANEK To nawet dobrze. Bałem się że zepsułem ci plany.
MAGDA Nie popsułeś, spoko.
JANEK Ok, będę muszę spadać, zdzwonimy się później
Janek idzie do drzwi
MAGDA To ta małolata z pracy?
Janek odwraca się.
MAGDA (cont’d) Czyli coś jednak?
JANEK Tak, nie. raczej nie, może--
MAGDA Odezwij się jak będziesz miał czas.
JANEK Na razie.
Janek wychodzi.
69.WNĘTRZE. WARSZTAT SAMOCHODOWY. BIURO - DZIEŃ
Janek wchodzi do biura gdzie trafia na Bartka.
BARTEK Widzę że czyściocha z pieprzem pomogła?
JANEK (po chwili zastanowienia) Dała radę. Dzięki.
Janek rozgląda się po biurze, słyszy jakiś hałas dochodzący z toalety. W pewnej chwili drzwi otwierają się i wychodzi stamtąd Martyna.
JANEK (cont’d) Cześć.
Marty