Komedia · 3 min czytania
Chciałem być - Rozdział 1... cisza przed rozpierdo
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Parking przed Leroy Merlin był tego dnia pełen ludzi, którzy wyciągali ze swoich bagażników zwinięte w rulon dywany. Janek patrzył na nich z mieszaniną rozbawienia i politowania. Wiedział, o co chodzi. Polska kombinatoryka w najlepszym wydaniu.
Wysiadł z samochodu, poprawiając niedopiętą kraciastą koszulę, która na jego lekko zaokrąglonej sylwetce wyglądała, jakby ledwo przeszła próbę rozciągliwości. Włosy miał w nieładzie, jak zwykle. Nawet kiedy próbował je uczesać, wydawały się buntować przeciw jakiejkolwiek formie porządku.
Pchnął drzwi budki parkingowej, nie siląc się na uprzejmość. W środku, na wysiedzianym fotelu, siedział Rysiek, chudy sześćdziesięciolatek z siwymi włosami i twarzą, która mówiła jedno: widział już wszystko i nic nie mogło go zdziwić. W rękach trzymał plastikowy kubek z kawą, której niemal nie rozlał, kiedy Janek wtargnął do środka.
– Puka się! – warknął Rysiek, strzepując kilka kropel na spodnie.
Część 22 / 2
– Spokojnie, to tylko ja – mruknął Janek, podając mu białą papierową torebkę. – Dealer narkotykowy.
Rysiek uniósł brew, po czym wyciągnął z torby małą buteleczkę. Etykieta z liściem marihuany i napisem „CBD" połyskiwała w mdłym świetle żarówki. Zmarszczył czoło, próbując odczytać mikroskopijne litery na etykiecie.
– To na pewno to samo co ostatnio? – zapytał jakby z niedowierzaniem.
– Na pewno, panie Rychu – zapewnił Janek. – Mam prośbę. Jak przyjedzie mój pryncypał, niech