Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Pisarstwo · 43 min czytania

Chiliderka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dzisiaj będzie mój pierwszy dzień w szkole, do Newcastle przeprowadziłam się tydzień temu razem z moją starszą siostrą i rodzicami, wcześniej mieszkałam w Leeds małym miasteczku oddalonym o 100km od Londynu. Teraz mieszkam w domku w bardzo miłej okolicy. -Magda wstawaj dzisiaj idziesz do szkoły. -Dobrze zaraz zejdę !-odparłam zaspana. Ubrałam się i zeszłam na śniadanie, moja siostra już jadła i jednocześnie pisała sms-y z jakimś chłopakiem którego poznała kilka dni temu, wiem że ma 17 lat(tyle co moja siostra) i chodzi do tego College do którego idzie Kasia i ma na imię Patryk. Usiadłam obok niej zaczęłam jeść płatki z mlekiem. Kasia wyszła wcześniej bo szła z Patrykiem, a ja i tak chodzę do innego College, więc poszłam 10 minut później. Moja szkoła znajduje się 15 minut od domu więc nie musiałam się spieszyć. Weszłam do sali gdzie dzieciaki zajmowały już swoje miejsca. -Proszę o spokój, witam was po wakacjach i pragnę powitać nową uczennicę naszej szkoły pannę Magdę Kowalczyk, proszę zajmij miejsce pod oknem. Pani dała nam plany zajęć i okazało się że dzisiaj mamy pięć lekcji: W-F, Matematykę, Dramę, Plastykę i Geografie. Po dwóch lekcjach była 25 minutowa przerwa, więc poszłam na stołówkę coś sobie kupić, gdy odchodziłam od kasy jakiś koleś (chyba z mojej klasy) wpadł na mnie i wylał mi na bluzkę Pepsi. -Przepraszam nie zauważyłem Cię. -Nic się nie stało, tylko potrzebna mi jakaś chusteczka odparłam. -Trzymaj, to ty jesteś tą nową dziewczyną z mojej klasy prawda? -Tak, przeprowadziłam się tutaj tydzień temu, wcześniej mieszkałam w Leeds. -A wiem gdzie to jest, moja ciocia tam mieszka, wiesz co miło mi się z tobą gada ale musze lecieć bo mam trening, ale jeśli chcesz możemy spotkać się po szkole?! -Dobra, ale chciałabym wiedzieć jak masz na imię, ja nazywam się Magda. -O sory co ze mnie za debil nawet się nie przedstawiłem, jestem Kamil. Super mi się z Tobą gada, ale naprawdę musze spadać, poczekaj na mnie po lekcjach przed szkołą to się umówimy.-odparł i pobiegł w stronę wyjścia. Dzień minoł szybko i za nim się obejrzałam zadzwonił dzwonek, wyszłam przed szkołę, a tam czekał na mnie Kamil z jakąś dziewczyną i ładnym chłopakiem, trochę sie zdziwiłam bo myślałam że Kamil będzie są no ale cóż. -Cześć.-przywitał się Kamil -Cześć.-odpowiedziałam nieśmiało. -To jest moja dziewczyna Aneta."Cześć"- powiedziała. A to mój dobry kumpel Marcin. -Miło mi. -powiedziała Marcin. -Mi tez jest miło, mam na imię Magda.-powiedziałam. -No to co wszyscy sie znamy to możemy się umówić do tego kina! -powiedziała zadowolona Aneta. -To może w piątek? -zaproponowałam. -Mi pasuje.-powiedział Marcin. -A wam? -Nam też.- powiedzieli równo Kamil i Aneta. -No to ustalone idziemy w piątek i spotykamy się o 18:00 pod kinem. -powiedziała Aneta, i od razu z Kamilem gdzieś poszli, a ja z Marcinem staliśmy i nie wiedzieliśmy co zrobić, aż w końcu Marcin spytał mnie czy chcę żeby mnie odprowadził. -Ok jak Ci po drodze! -powiedziałam -Nie ważne, a ile jesteś w Newcastle? - zapytał. -Tydzień, i wiesz co mam problem z tym kinem bo nie wiem gdzie jest! - powiedziałam. -Nie ma sprawy przyjdę po Ciebie i pójdziemy razem. -Dzięki jesteś bardzo miły. -Nie przesadzaj to dla mnie przyjemność! -A co lubisz robić? -zapytałam z ciekawości. -Wyczynowo jeżdżę na BMX i gram w piłkę nożną w drużynie szkolnej tak jak Kamil. -Myślę że jeżdżenie na BMX jest trudnym sportem. -Tak to prawda, ale daje rade, tylko szkoda że moi rodzice nie akceptują to co chcę robić. -powiedział i trochę się przygnębił. -Pewnie się o Ciebie martwią i nie chcą żeby Ci się coś stało. -No tak ale ja to kocham. -Wiesz co super mi się z Tobą gada, ale musze już, jutro sobie jeszcze pogadamy ok? -Nie ma sprawy, na razie. -powiedział Marcin i pocałował mnie w policzek. -Na razie! -odpowiedziałam i poszłam. -Cześć skarbie, zrobiłam dzisiaj tylko zupę, bo niedawno wróciłam z pracy. Moja mama pracuje w banku, a tata pisze najnowsze wiadomości o sporcie. - Nie ma sprawy idę sobie odgrzać. -powiedziałam i poszłam do kuchni. Zjadłam zupę i poszłam oglądać film. Następnego dnia w szkole było bardzo miło, zaprzyjaźniłam się z Anetą a ona zaproponowała mi czy będę chi liderką w jej grupie. Zawsze chciałam być chi liderką, ale w mojej starej szkole nie było takiej grupy. -Myślę że sobie poradzisz, widzę że jesteś wysportowana to na pewno się przyda. -powiedziała i się do mnie uśmiechnęła. -Dzięki za wsparcie. -podziękowałam. -Cześć chłopaki- powitała ich Aneta. Chłopaki od razu podeszli i się przywitali. -Cześć co tam? -spytał Marcin. -A nic ciekawego. -odpowiedziałam -Jak nic przecież właśnie zostałaś zapisana do mojego klubu chi liderek! -powiedziała Aneta z uśmiechem na twarzy. -Ej to czemu się nie pochwaliłaś?! -spytał z wyrzutem Marcin. -A jakoś tak wyszło, no ale teraz już wiecie. -odpowiedziałam zgryźliwie. -A co dzisiaj robisz po szkole? - spytał niespodziewanie Marcin. -Kto ja? Nie wiem pewnie będę się nudziła! -powiedziałam od niechcenia. -To może chciałabyś popatrzeć jak jeżdżę? -zaproponował. -No pewnie z chęcią. -odpowiedziałam. -A wy przyjdziecie? -zapytał Marcin, Anetę i Kamila. -Wiesz co my dzisiaj nie możemy. -powiedziała Aneta. -To szkoda, ale mam nadzieję że ty przyjdziesz. -powiedział Marcin wyraźnie zadowolony. Kiwnęłam głową. -To przyjdź pod szkołę o 18:00 to Ci pokaże gdzie jest nasz tor. -OK.-odpowiedziałam. "Drrrrrr"- właśnie zadzwonił dzwonek na przed ostatnią lekcje. Jak później się okazało na ostatnią bo pani od Techniki zachorowała i nam odwołali. Aneta skończyła o tej samej porze co ja. -Wiesz co, chcesz zobaczyć gdzie mieszkam? No bo jak będziesz chciała do mnie przyjść to później będzie problem! –powiedziała. -Ok. –odpowiedziałam. -No to choć. Szliśmy tak jak do mnie do domu tylko zamiast skręcić w prawo w Centon Street (moja ulica) skręciliśmy w lewo w Histon Street. -Ja mieszkam tam. Pokazałam na moją ulicę. -To super że mieszkamy zaraz koło siebie, no nie? –spytała Aneta. -Tak będę miała z kim chodzić do szkoły. –odpowiedziałam szczęśliwa. -Chcesz może wejść do środka, mam jeszcze godzinkę do wyjścia! –oznajmiła. -Jeśli nie sprawie kłopotu?! –powiedziałam. -Nie no coś ty, moich rodziców i tak nie ma w domu. –powiedziała. Okazało się że Aneta bardzo lubi różowy kolor. Miała pokój w tym kolorze. -Ale czad, masz naprawdę extra pokój. –powiedziałam zachwycona . -A ty jaki kolor lubisz? –spytała. -Czerwony, ale mój pokój nie jest taki jak bym chciała, bo tata z mamą nie zdążyli mi go urządzić, ale z czasem będę chyba miała taki pokój jaki chcę. –powiedziałam z entuzjazmem. -A masz już kupione farby? –spytała. -No tak, tylko tata nie ma czasu pomalować. –powiedziałam. -No to problem z głowy jutro po szkole przychodzimy do Ciebie i go malujemy, mogę się założyć że chłopaki się zgodzą, a twój tata będzie miał problem z głowy. -Naprawdę zrobilibyście to dla mnie? –spytałam z niedowierzaniem. -No pewnie, poczekaj zaraz zadzwonię do Kamila. –powiedziała i w tym samym czasie wybierała już numer telefonu. -No hej kochanie, słuchaj masz jutro czas po szkole? -No mam, a co? –odpowiedział Kamil. -Bo Magda potrzebuje pomocy przy malowaniu pokoju, i zaproponowałam jej że my jej pomożemy, tylko jeszcze Magda się musi spytać Marcina! –powiedziała i puściła mi oczko. -No pewnie to jutro w szkole wszystko ustalimy. Muszę kończyć, do zobaczenia za 30 minut. -No całuje papa. Rozłączyła się. -Wiesz co ja lecę bo o 18:00 idę z Marcinem, a musze coś jeszcze zjeść. –powiedziałam. -Nie ma sprawy z resztą ja też zaraz wychodzę. –odparła Aneta i odprowadziła mnie do drzwi. -Dzięki za to że mi pomożecie! -Nie ma sprawy. –powiedziała Aneta. Teraz to przynajmniej mam z kim pogadać.- zdziwiło mnie to powiedziała. -Myślałam że w twoim klubie masz pełno koleżanek. –powiedziałam zaskoczona. -Nie nikt mnie tam nie lubi, bo zostałam tam liderką, a wszyscy myślą że tylko dlatego że mój tata zna dyrektora a to nie prawda, ale mniejsza z tym!! -Nie martw się masz super chłopaka, kolegę no i teraz mnie. –powiedziałam. -Dzięki naprawdę jesteś moją dobra kumpelą. -To papap do jutra, spotkamy się jutro tu na rogu o 8:00 oki?

Od Anety do domu mam zaledwie minutkę, więc za chwilkę znalazłam się w domu. -Cześć mamo. –zawołałam z przedpokoju. -Cześć, jestem w kuchni choć. Jak tam w szkole? –spytała. -Wszystko dobrze jestem w grupie chi liderek, a żebym nie zapomniała mogą jutro do mnie wpaść moi znajomi i byśmy pomalowali mój pokój? –zapytałam mamę. -Myślę że to jest bardzo dobry pomysł, tata i tak nie ma na nic czasu. –powiedziała mama. -Też tak właśnie pomyślałam, a i jeszcze dwie sprawy. Mogę wyjść o 18:00? –zapytałam. -Tak możesz, a ta druga sprawa? -W piątek moja koleżanka i koledzy idą do kina i mnie zaprosili. -Dobra możesz iść, ale od taty musisz wyciągnąć pieniądze bo ja ma inne wydatki. -Dobrze, dzięki mamo. -Zjedz lepiej obiad bo na 18:00 jesteś umówiona. -A która jest? –spytałam. -16:50 .- powiedziałam mama. -A jest już Kasia? -Tak siedzi u siebie w pokoju. Zjadłam obiad i poszłam na górę. „W co ja się ubiorę?”-pomyślałam. „Kurczę dlaczego ja się tak przejmuje, to tylko kolega?”. -Cześć siostra. -zawoła Kasia. -Cześć co chcesz? –zapytałam. -Co się tak stroisz, gdzieś wychodzisz? -Tak, s ty nie idziesz dzisiaj z tym swoim Patrykiem? –zapytałam zgryźliwie. -No, a co może idę, a może nie!! Chciałam wziąć to pudło, to już ostatnie reszta twoja! –oznajmiła. -Ok. –powiedziałam. -A te meble co tata skręcał to masz w pokoju gościnnym, twoja jest komoda, szafa i stolik nocny z lampką. –powiedziała. -Dobra, wiem idź już!!! -Okay, okay wyluzuj. –powiedziała Kaśka i wyszła. Ubrałam się jednak w moje ulubione dżinsy i super czerwoną bluzkę i do tego bluzę. Czekałam 5 minut na Marcina, ale po tym czasie się zjawił, od razu zaczęłam rozmowę o pomyśle Anety. -Słuchaj chciałbyś mi jutro pomóc? –spytałam trochę onieśmielona. -No pewnie, a w czym? –zapytał. -Bo mój tata nie zdążył mi pomalować pokoju i nie wiadomo kiedy to zrobi, więc Aneta wymyśliła że wy, tzn. ty, ona i Kamil byście mi pomogli go pomalować. -Super i dobrze że Aneta Ci to zaproponowała. –powiedział wyraźnie zadowolony. -No to o której mam być? -Nie wiem, a o której Ci pasuje? -To wiesz co ja powiem mamie że będę o 22:00 bo od razu po szkole idę do Ciebie! Pasuje? –zapytał. -Tak, ale jesteś pewien że chcesz siedzieć tyle ze mną? -No pewnie jesteś najmilszą i najładniejszą osobą jaką znam. -Dzięki za komplement. W ciągu całej rozmowy doszliśmy na tor dla BMX-ów. Marcin pokazał mi kilka sztuczek i było super. -Mam pomysł! –krzyknął do mnie. Choć pokaże Ci jak się na tym jeździ. -Wiesz co to chyba nie najlepszy pomysł od razu się wywalę. –powiedziałam. -Nie bój się będę Cie trzymał, jak Ci się nie spodoba to nie będziesz musiała robić tego ponownie. –powiedział. -Dobrze, ale jak się wywalę to musisz mnie złapać! –powiedziałam. W tym samym momencie zobaczyłam że nie ma nikogo na torze, i dobrze przynajmniej się nie skompromituje. –pomyślałam. -No to co zaczynamy. –powiedział Marcin. -OK, jestem gotowa CHYBA. –powiedziałam bez przekonania. Wjechałam na rampę „Hura udało mi się” -pomyślałam. -Widzisz mówiłem Ci że się uda! -No miałeś rację. -To jak jesteś taką dobra uczennicą spróbujemy prosty trik. –powiedział z entuzjazmem. -O nie, nie ma mowy. –powiedziałam z uśmiechem na ustach. -Choć zobaczysz dasz radę. -No nie wiem! -Patrz musisz przeskoczyć tą belkę. –powiedział. -No co ty nie dam rady, ta belka jest chyba 10cm nad ziemią. –powiedziałam z przerażeniem. -Nie tylko 7,5cm. –odparł ze spokojem Marcin. -Zrobię to ale musisz mi pokazać jak. -No to patrz, rozpędzasz się podnosisz kierownicę i już. –wytłumaczył i pokazał. -Dobra robię, ale jak się zabije to nie wiem. –zażartowałam. -Ubierz kask na wszelki wypadek. –powiedział i podał mi swój kask. Nałożyłam kask i ruszyłam, ale moja opona walnęła belki, a ja wylądowałam na ziemi. -Nic ci nie jest. –zapytał troszkę zdenerwowany. -Nie chyba nie. Nic mi nie było, ale nie wiem czemu chciałam żeby Marcin się o mnie martwił. Marcin pomógł mi wstać i poszliśmy na ławkę. -Na pewno dobrze się czujesz? –spytała. -Teraz już ok, ale mówiłam Ci że nie dam rady. -Jeszcze kilka milimetrów, a by Ci się udało. –powiedział pocieszając mnie. -No możliwe. -Choć idziemy, odprowadzę Cię. -Dobrze. –odpowiedziałam. Poszliśmy, tym razem wiedziałam ile szliśmy, okazało się że tor jest kilka minut ode mnie. -To co widzimy się jutro w szkole. –powiedziałam i byłam z tego powodu zadowolona. -No jasne. –powiedział Marcin. Tym razem ja go pocałowałam w policzek chyba go to bardzo zdziwiło bo on chciał zrobić to samo. Wróciłam do domu i opowiedziałam tacie o moim planie (a raczej planie Anety). Tata powiedział że to dobry pomysł, trochę pogadałam z tatą i poszłam spać. Wstałam o 8:00, a lekcje dzisiaj zaczynają się o 8:30. „Po prostu super spóźnię się, musze zadzwonić do Anety żeby na mnie nie czekała”. Weszłam do klasy w połowie lekcji, ale wcześniej mama zadzwoniła do szkoły i powiedziała że się spóźnię. Wpadłam do klasy i siadłam bez słowa do ławki. Poczułam lekkie ukłucie w plecy, odwróciłam się, a Kamil dał mi karteczkę: Coś się stało że się spóźniłaś, chyba wczoraj za długo siedziałaś z Marcinem J. Odpisałam mu: Nie wczoraj nie siedziałam długo z Marcinem, a spóźniłam się bo telefon mi szwankuje i nie zadzwonił mi budzik. Już więcej nie pisaliśmy bo pani cały czas się na nas patrzała. Na przerwie cały czas gadałam z Marcinem bo Anetę i Kamila gdzieś wcięło, ale na lekcji Kamil był i miałam okazje go się spytać dlaczego go i Anety nie było (mieliśmy W-F z chłopakami). -Ej czemu was nie było na przerwie? -A włóczyliśmy sie po szkole. –odpowiedział Kamil. -A o której dzisiaj do mnie przyjdziecie? –zapytałam. -O 17:30, może być? -No pewnie, będę czekać! W-F się skończył, później jeszcze były dwie lekcje. -Cześć mamo, przyprowadziłam kolegę. -A cześć. –odpowiedziała mama. -To mój kolega Marcin, a to moja mama. –przedstawiłam ich sobie. -Bardzo mi miło panią poznać. –powiedział uprzejmie Marcin. -Mnie też. –odpowiedziałam mama. -Zjecie zupę? –spytała mama. -Z chęciom mamo, ale dam sobie rade. –powiedziałam. -Jak by co jestem w salonie. -Nie ma sprawy. Poszliśmy do kuchni, zjedliśmy zupę i poszliśmy do szukać farb do garażu. -Czy to te? –zapytał Marcin, podnosząc dwie puszki farb do góry. -Chyba tak, a jakie to kolory? –wolałam się upewnić. -Czerwoni i czarny. –powiedział lekko zdziwiony. -Tak to te. –odparłam. Poszliśmy do mojego pokoju w którym było tylko łóżko i zaczęliśmy malować. -Tą ścianę z oknem jakiego koloru ma być? –zapytał. -Czerwonego i ta na przeciwko też. -Ok. to zabieramy się do pracy. Jak przyszedł Kamil i Aneta do końca zostały do pomalowania dwie ściany jedna na czerwono druga na czarno. -To ja z Magdą malujemy czerwoną, a wy czarną. –powiedział Marcin. -Zobaczymy kto będzie pierwszy! –powiedział jakby z wyzwaniem w głosie. Wygraliśmy ja i Marcin, bo w pewnym momencie Anecie i Kamilowi odbiło i zaczęli się malować siebie, a nie ściany! Skończyliśmy malować po 19:00, ale tylko dlatego że Marcin przyszedł do mnie od razu po szkole. Wszyscy usiedliśmy na podłodze i w tej chwili Aneta i Kamil dali mi prezent do nowego pokoju. -Trzymaj to żebyś się nie spóźniała do szkoły. –powiedział Kamil i dał mi torebeczkę, a w środku był super budzik. -Dzięki nie musieliście. –powiedziałam. -Tak i byś się spóźniała na lekcje, nie ma mowy! –powiedziała Aneta. -Ja też mam coś dla Ciebie. –powiedział Marcin i dał mi prezent, otworzyłam i zobaczyłam że to ramka z czerwonymi różami. -Dzięki jest naprawdę super! -Wiesz co ja i Aneta musimy zostawić Cię z tym bałaganem. -Nie ma sprawy i tak mi dużo pomogliście. –powiedziałam. -A ty zostajesz? –zapytał Kamil Marcina. -Jeszcze posiedzę. –odparł. Odprowadziłam Anetę i Kamila do drzwi, a Marcin czekał na mnie u góry w pokoju. -Tak się zastanawiam, gdzie masz meble. –powiedział Marcin, gdy weszłam do pokoju. -Są w pokoju gościnnym, tata powiedział że jutro mi je przeniesie. -To może razem je przeniesiemy i będzie z głowy?! –zaproponował Marcin. -No jak chcesz! Poszliśmy do pokoju który znajdował się zaraz obok mojego. -Które twoje? –spytał. -Ta szafa, komoda i nocna szafka. -No to bierzemy pierw tą szafę. –powiedział. Daliśmy rade wszystko poprzenosić i ustawić tam gdzie chciałam. -To teraz zostało tylko mi rozpakować się, ale to dopiero jutro bo dzisiaj już nie dam rady. –powiedziałam i usiadłam na łóżku. -Co wy tak wy tak waliliście, myślałam że coś burzycie! –do pokoju wpadła Kaśka. -Może pierw byś się przywitała. –zwróciłam jej uwagę. -O pomalowaliście pokój, no fajnie to wyszło. –powiedziała i wyszła. -Sorry za siostrę, ale ona już tak ma. -Nie ma sprawy. –nawet się nie przejął jej zachowaniem. Ja musze lecieć, powiedziałem mamie że będę przed 22:00. -Ok. bardzo Ci dziękuje że mi pomogłeś, wiesz co dam C I rower będziesz szybciej w domu, a odasz mi go w szkole. -Dzięki!. Poszliśmy do ogrodu i dałam mu rower. Czwartek minął spokojnie, miałam pierwszy trening z grupą chi liderek i było naprawdę super. Aneta powiedziała że się nadaje, a na koniec treningu przyszedł Marcin żeby dać mi kluczyki od zapięcia roweru. Wieczorem wyciągnęłam od taty 15 funtów na kino. Z samego rana o 7:30 już czekałam na Anetę, przyszła i poszliśmy do szkoły. -Co dzisiaj ubierasz? –zapytała. -Nie wiem, a ty? -Kupiłam sobie ostatnio taką ładną zieloną bluzkę, no i do tego dżinsy. „Drrrrrrrr” zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcje. Lubiłam dzisiejszy dzień za to że są tylko cztery lekcje, a w tym W-F, Matematyka i Technika. Po szkole poszłam do domu i od razu pobiegłam do pokoju zobaczyć co mogę ubrać. „To nie, kurcze tą spódniczkę, ale nie ma do niej bluzki” –mówiłam do siebie. „A poza tym było by mi za zimno”. „A może to” –wyjęłam zielono-różową bluzkę. Do bluzki dobrałam moje nowe dżinsy i zielone baleriny. „Kurcze, ale musze mieć coś na górę bo zamarznę”. –pomyślałam. Szybko poleciałam do Kaśki do pokoju bo przypomniało mi się że on ma taką super różową bluzę, która idealnie pasowała by do mojego stroju. -Kasia słuchaj, musisz mi pożyczyć tą różową bluzę! –powiedziałam desperacko. -Trzymaj, jak chcesz mogę Ci zrobić włosy! –zaproponowała. -No pewnie, tylko się przebiorę, zjem i do Ciebie przyjdę. –powiedziałam. Kasia uczesałam mnie pięknie z natury mam długie kręcone włosy, a ona mi je wyprostowała i zaczesała do tyłu i założyła mi opaskę tak żeby trzymała grzywkę do tyłu. O 17:30 Marcin po mnie przyszedł. -Cześć. –powiedziałam. -Cześć. -Mamo wychodzę. –krzyknęłam i zamknęłam za sobą drzwi. -Wyglądasz pięknie. –wypalił Marcin. -Dzięki. –odparłam trochę zdziwiona że z jego ust wyszło coś takiego. Poszliśmy pod kino, ale Anety i Kamila jeszcze nie było. -Może zobaczymy jakie są filmy?! –zaproponował Marcin. -Dobra. –odparłam i wzięłam ulotkę. -Może pójdziemy na 27 sukienek. –powiedziałam. -A co jeszcze jest? –zapytał. -Jakieś dwie bajki, „Maska powraca” i jakiś horror. -No to myślę że pójdziemy na to 27 sukienek, tylko Kamil z Anetą muszą się zgodzić. –powiedział Marcin. A ja zastanawiałam się gdzie oni są. -Wiesz co może zadzwońmy do nich bo film zaczyna się za 10 minut. -Gdzie jesteście! –zaczął rozumowe Marcin. -Yyyyy no stoimy w korku, bo tata Anety się uparł że zamówi nam taksówkę. –coś kręcił Kamil. -A za ile będziecie, bo z Magdą już mamy jeden film upatrzony, ale nie wiemy czy wy chcecie na niego iść. -No nie wiem ile będziemy stali w tym korku. –powiedział wymijająco. -To co mamy na was czekać? –zapytał Marcin i był chyba trochę zdenerwowany. -Nie, idźcie sami, a my najwyżej dołączymy. –powiedział Kamil. -Acha no to na razie. –powiedział Kamil i się rozłączył. Kilka ulic dalej w domu Anety. -Następnym razem ty gadasz z nimi. –powiedział Kamil do Anety. -Dobra, dobra ja będę z nimi gadać, ja jestem bardziej wiarygodna! –powiedziała Aneta, a Kamil rzucił ją poduszką. W połowie filmu Magda zastanawia się dlaczego nie ma Kamila i Anety. -Może do nich zadzwonię?! –powiedziała cicho do Marcina. -Zadzwonisz później, a teraz oglądaj. –powiedział Marcin i objął mnie jedna ręką. Obejrzeliśmy film do końca i później stwierdziliśmy że nie będziemy dzwonić do Anety i Kamila. Umówiliśmy się na jutro że pojedziemy razem nad jezioro rowerami. -Wiesz co super mi się z Tobą spędza czas. –powiedziałam. -Mi z Tobą też, jak z taką bardzo dobrą przyjaciółką. Mogę Ci coś powiedzieć i ty byś mi później doradziła? –zapytał Marcin. -Dobra wal mi możesz powiedzieć wszystko jesteśmy przyjaciółmi. –odparłam. -No to tak, podoba mi się jedna dziewczyna i nie wiem co mam zrobić żebym się jej spodobał! –powiedział Marcin. -Powinieneś zachowywać się normalnie i jeśli jesteście sobie przeznaczeni to na pewno coś z tego będzie, tylko nie możesz robić tego na siłę. –powiedziałam szczerzę. -Dzięki za rade jesteś naprawdę moją najlepszą przyjaciółką. Pożegnaliśmy się i poszłam do domu. Następnego dnia wstałam wcześnie żeby jeszcze przed wyjściem trochę posprzątać na dole. Marcin przyjechał po mnie o 11:30, nad jezioro jedzie się 30 minut, więc o 12:00 już tam byliśmy. Postanowiliśmy że się wykąpiemy bo było naprawdę ciepło. Spędziłam bardzo miły dzień i o godzinie 19:00 pojechałam do domu. Jak już próbowałam zasnąć zadzwonił telefon, to był Marcin.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%