Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Chleb

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Chleb

Czuję się podle. Gdyby to określenie bliżej scharakteryzować, to jest to mieszanina zawstydzenia, poczucia winy ze złamania jakiegoś "tabu" tylko mnie znanego, oraz przerażenia z powodu dokonanego świętokradztwa. Chodzi o to, że wyrzuciłam do śmieci stary chleb krojony, suchy i powykręcany, bez smaku i zapachu, wytworzony ( bo przecież nie upieczony) w nieznanej piekarni-laboratorium. Bo w dzisiejszych czasach chleba się nie piecze, tylko wytwarza wg nieznanych receptur z dodatkami chemii, utrzymującej wrażenie świeżości pod folią . To była właśnie taka rzecz. Bo to nie był chleb z prawdziwego zdarzenia, jaki mógłby się śnić po nocach. I jaki mi się przypomniał z czasów mego dzieciństwa i wczesnej młodości razem z tym oszałamiającym zapachem, smakiem - i należnym mu szacunkiem, z jakim go traktowano w owych czasach.

Skoro już zaczęłam, opowiem o tamtym C H L E B I E . Wtedy nie kupowało się chleba, tylko się go piekło - w domach lub u piekarza. Wieczorem wyjmowało się zakwasę z naczynia, w którym przechowywano ją od dnia ostatniego pieczenia, rozmiękczało letnią wodą, dodawało mąkę, trochę się wymiesiło do otrzymania jednolitej masy bez grudek i pozostawiało do rana, żeby ciasto "wykisło". Wcześnie rano należało wstać, żeby chleb był gotowy na określony czas, kiedy zanosiło się go do piekarza.

Ale po kolei: Ciasto w misce albo nawet w drewnianej dzieży uzupełniało się określoną ilością mąki oraz ugotowanymi poprzedniego dnia ziemniakami zmielonymi w ręcznej maszynce do mielenia mięsa. Proporcje znała tylko gospodyni - a u mnie moja mama. Wymieszenie takiego ciasta na chleb było bardzo pracochłonne i męczące. Pewnie dlatego zaczęto wyrabiać chleb maszynowo. Powracam więc do mojej mamy z zanurzonymi rękami w cieście (była bardzo ładna) i zmęczonej, lecz zadowolonej ze swojej umiejętności - a nie była ona byle jaka, gdyż chleb mojej mamy należał do najwspanialszych na świecie. Wyrobione ciasto wkładało się do słomianej formy okrągłej lub podłużnej, obficie posypanej mąką, żeby się ciasto nie przykleiło. Na wierzch kładło się karteczkę z nazwiskiem,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%