Zbrodnia · 2 min czytania
Chłód śmierci
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ciało stygło pod jej dłonią. Usta robiły się fioletowe. Oczy patrzyły szklanym wzrokiem w szare niebo. Trzęsła się. Z płaczu i z zimna. Chłodne łzy skapywały na bluzkę zwłok. Czerwona plama obejmowała nogawki spodni dziewczyny, kolana całkiem nią nasiąknęły. Z boku martwej już nie sączyła się krew, ale było jej wystarczająco dużo. Powinna wydzielać lekkie ciepło… ale nie. Była zimna tak, jak dłonie policjanta, który podniósł Sonię z klęczek i łagodnym ruchem zaprowadził do samochodu. W komisariacie też było zimno. Słowa brzmiały lodowato. - Ja nie wiem… nie pamiętam. Ona… ja… czym? Jak? Dlaczego? - Znamy już mordercę. Zastrzelono ją tym. – Policjant wcisnął dziewczynie do dłoni zimny pistolet. Rączka była