Psychologia · 6 min czytania
Chłopak ze snu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Obudziła się w szpitalu. Kolejna próba samobójcza i kolejna nie udana. „Fuck!” pomyslała. Próbowała już tyle razy. Nie wiedziała czemu się nie udaje. Widocznie coś trzymało ją jeszcze na tym świecie. Tylko co. Tego już nie wiedziała. Dla niej życie było jedną, wielką klęską. Nie miała żadnej przyjemności ze swojej egzystencji. Nie miała nawet zbyt wiele powodów, do tego aby skończyć z życiem. Po prostu cierpiała od roku na ciężką depresje. Sama się w nią wpędziła. Odłączyła kroplówkę, wstała i podeszła do okna. Było lato. Park przy szpitalu był jej już znany. Wiele razy tu trafiała. Ale teraz wyglądał jakby inaczej. Czymś się wyróżniał, tylko nie mogła zauważyć czym. Oplotła wzrokiem wszystkie drzewa.. Nic. Krzewy... Nic. Alejki... Nic. Ławki... Tak. To dzięki temu park wydawał jej się inny. Na ławce siedział chłopak. Czarne włosy, dość wysoki, z nosem w książce. Wyglądał dość przeciętnie. Ale nie dla niej. Ona wiedziała, że jest w nim coś wyjątkowego. Śnił jej się ostatniej nocy. Dokładnie w takiej samej pozycji, zaczytany. Serce zaczęło jej mocniej bić. Pierwszy raz od dawna poczuła iskierkę nadziei. Nadziei na to, że jej życie może się jeszcze zmienić. Zerknęła w lustro. Zobaczyła bladą, chudą dziewczynę. Jej kruczoczarne włosy i duże, zielone oczy dosyć mocno odbijały się od białej twarzy. Była w piżamie. „W takim stanie nie mogę wyjść” pomyślała. Szybko wciągnęła leżące w szpitalnej szafce dżinsy i granatową bluzkę z krótkim rękawem. Żałowała, że nie ma przy sobie pudru. Ale nawet w domu nie posiadała takich rzeczy. Dosyć dawno przestał ją obchodzic swój wygląd. „No cóż, przynajmniej będę mogła się jemu przyjrzeć. Nie muszę przecież do niego podchodzić”. Szybko zbiegła na dół, zakrywając twarz swoimi długimi włosami. Wiedziała, że pielęgniarki nie pozwoliły by jej wstać z łożka, a co dopiero wyjść na dwór. Po ostatnim nafaszerowaniu tabletkami nasennymi, wciąż była jeszcze słaba. Wyszła ze szpitala. Poczuła powiew przyjemnego, letniego wiatru. Rozejrzała się i szybko zobaczyła siedzącą na ławce postać. Ścisnęło ją w żołądku. Nie wiedziała co ma zrobić. Postanowiła przejść obok niego. Przynajmniej upewni się czy to na pewno facet z jej snu. Być może to tylko złudzenie. Ostatnio często zdażały jej się takie rzeczy. Poszła prosto i skręciła w prawą alejkę. Do ławki, na której siedział dzieliło ją kilkanaście kroków. Podeszła bliżej. Teraz mogła dokładniej przyjrzeć się jego twarzy. Miał lekki zarost. Dokładnie taki w jak jej śnie. Wydlądał na studenta. Tylko co robił w przyszpitalnym parku? Podeszła jeszcze bliżej. Teraz stała całikiem blisko. Stwierdziła, że to głupio tak stać nad kimś i się gapić, więc stanęła przed nim i zapytała: -Eee... przepraszam... wiesz może która godzina...? Chłopak podniósł głowę z nad książki. Jego niebieskie oczy wpatrywały się uważnie w jej twarz. A może tylko jej się wydawało? Spojrzał na zegarek. -Dokładnie minuta po dziesiątej. – powiedział i uśmiechnął się. -Eee.. dziękuje. Jaa.. wiesz,…