Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 11 min czytania

Chłopiec.... cz.2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Następnego ranka chłopiec postanowił mimo wszystko zejść na wspólny posiłek. W stołówce powitała go pełna trwożliwego szacunku cisza, a nauczyciele zza swojego stołu rzucali mu litościwe spojrzenia. Kadm usiadł na swoim miejscu i zjadł spokojnie śniadanie. Ze swojego pokoju zabrał książki i poszedł na zajęcia. Dzień był dla niego długi i męczący. Mimo, że on się do nikogo nie odzywał ani nikt nie odzywał się do niego to słyszał szemrane nie dość cicho uwagi i czuł na sobie ciekawskie spojrzenia. Obiad sporzył w samotności i szybko pobiegł do swojego pokoju. Czuł, że musi dokończyć rozpoczętą historię, że nie może się wycofać i skazać jej na zapomnienie. Kiedy ją opowiadał mial wrażenie jakby stykał się z Bogiem, jakby dotykał czegoś większego i lepszego niż on sam. Nie ważne czy ktoś w nią uwierzy czy nie, ważne aby zotała opowiedziana w pełni i do końca. Długo przyglądał się swojej lewej ręce, w której kciuk dziwnie odstawał, a wnętrze dłoni przecinała poszarpana szrama. Postanowił nie odrabiać lekcji tylko od razu przygotował lampkę i świeczki. Wyjął z szuflady biurka obrazek i trzymając go w ręce przez kilka godzin bezgłośnie poruszał ustami. Tymczasem na dworze dzień z wolna zamieniał się w noc. Skończyły się już wszystkie lekcje i zajęcia dodatkowe. Kadm poruszył się delikatnie przywracając do życia zastałe mięśnie. Schował swój obrazek i w ciszy czekał na pukanie, a gdy w końcu je usłyszał szybko otworzył drzwi. Ale za nimi nie było jego kolegów tylko młody, wysoki mężczyzna w czarnym garniturze z teczką w ręku.

- Czy mogę wejść? - spytał

Kadm chwilę się zastanawiał. Zamknął drzwi i szybko schował lampkę i świeczki. Gdy znowu otworzył drzwi mężczyzna nadal tam stał jakby nic się nie stało.

- Proszę - powiedział chłopiec wpuszczając przybysza- Musiałem trochę posprzątać. - dodał tonem usprawiedliwienia.

- W twoim wieku też byłem bałaganiarzem - odezwał się mężczyzna ciekawsko rozglądając się po pokoju.- Nazywam się Jan Bylko, jestem psychologiem szkolnym. Jak zapewne się domyślasz przysłała mnie dyrekcja szkoły. Mogę usiąść?- spytał wskazując na łóżko

- Tak, oczywiście, proszę siadać.- odparł Kadm

- Pana dyrektora zaniepokoiło twoje zachowanie. O ile dobrze wiem po raz pierwszy dostałeś?

- Tak. Pani Danillo sprawdzała moją pracę domową poprzedniego dnia, a byłem strasznie zmęczony więc pomyślałem, że mnie nie zapyta. Niestety się przeliczyłem. - odparł chłopiec- Już odrobiłem zaległą pracę i jutro mam zamiar przeprosić panią Danillo - Kadm był gotów powiedzieć wszystko byleby ten człowiek już sobie poszedł.

- Czemu nie zrobiłeś tego dzisiaj? - zainteresował się psycholog

- Nie chciałem jej denerwować. Była bardzo... poirytowana u pana dyrektora i wolałem żebyśmy oboje trochę ochłonęli.

- Rozsądne podejście. Pani Danillo rzeczywiście jest trochę nerwowa. Skoro wyjaśniliśmy tę kwestię to chciałbym jeszcze porozmawiać o twoim życiu rodzinnym. Ślady na lewej ręce dziwnie pasują do historii, którą opowiedziałeś wczoraj u dyrektora. Możesz mi coś powiedzieć na ten temat?

- Ach. To stare blizny. Wie pan, póki komisje nie zabiorą dzieci do szkoły to w domu łatwo jest wybić ręką szybę. Po takich wypadkach zostają szramy i powybijane palce.- powiedział Kadm nie patrząc mężczyźnie w oczy

- Czy pamiętasz dużo z domu? - spytał psycholog

- Niewiele. Rozkład pomieszczeń, widok z okna i pare innych rzeczy. - odrzekł chłopiec nieudolnie maskując ziewnięcie- większość wspomnień dotyczy szkoły.

- Tak tylko chciałem się upewnić. Jeszcze jedno pytanie: czy masz jakiś przyjaciół? - zapytał mężczyzna wstając

Kadm był trochę zaskoczony tym pytaniem.

- Tak mam paru. - odparł szybko.

- Acha. Dziękuję za twoją uprzejmości. Życzę ci dobrej nocy. Myślę, że się jeszcze spotkamy. Dowidzenia.- pożegnał się psycholog,a echo jego kroków jeszcze długo odbijało się na pustym korytarzu.

Kadm nerwowo przemierzał pokój zastanawiając się czy jego koledzy przyjdą. Zostało tak mało czasu do dzwonka,a on miał tyle do opowiedzenia. Czuł, że to co zmusiło go do mówienia nieuchronnie odchodzi. Powoli, jakby zawiedzione tym, że nie zostało wysłuchane. Kadm wziął kilka głębokich oddechów i wyjął lampkę i świeczki. Jeśli bedzie trzeba przemówi sam do siebie. Postawił trzy świeczki w lampce: żółtą, czerwoną i bladoniebieską, ale zapalił tylko pierwszą z nich. Ciszę przerwał upragniony odgłos pukania do drzwi. Na korytarzu stała tylko trójka: Torlen, Meria i Elana. Bistor nie przyszedł.

- Wchodźcie - poprosił ich Kadm

Cała trójka cicho wślizgnęła się do pokoju i zajęła miejsca naokoło lampki. Migotliwe światło świeczki igrało z cieniem na ich twarzach. Kadm usiadł na miejscu Bistora.

- Był sobie mały chłopiec, którego matka nie chciała. - zaczął Kadm i zapalił czerwoną świeczkę - Była dla niego okrutna, a jego życie zamieniła w piekło. Pewnego dnia w życiu chłopczyka pojawił się tata. - zapalona została bladoniebieska świeczka - Dał on chłopczykowi trochę miłości i dwa prezenty. Piękny obrazek i scyzoryk. Ale tata umarł i chłopiec znowu został sam. Któregoś dnia pokonał swój strach i wybiegł z domu, którego wcześniej nigdy nie opuszczał. Pobiegł do lasu i biegł póki nie padł ze zmęczenia. Wtedy przyszła burza; z nieba spadł deszcz i zaroiło się ono od błyskawic. W ich świetle chłopiec zobaczył budynek i wbiegł do niego. Na jednej ze ścian wisiał taki obrazek, jaki on dostał od taty tylko, że

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%