Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 6 min czytania

Chlorofilowie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{i}{b}* Chlorofilowie *{/b}

Chlorofilowie byli w porównaniu z ludzką zwinnością kosmicznymi ślimakami. Ludzie przy nich byli jak koty przy ludziach. Skomplikowana półkolista konstrukcja falban splecionych zielonych płaszczyzn chlorofilów, czterdzieści stosunkowo niewielkich nóżek, zachowujących się trochę jak gąsienice czołgowe, dwie niezależne od siebie szypułki wzrokowe, wystające z czegoś co za pomocą dedukcji przypominało głowę, po bokach dwie odstające membrany dźwiękowe, z których wydobywało się stereofoniczne zawiłe kwilenie, pochrząkiwanie i śpiewne pokrzykiwanie. Coś jakby śpiew kilkudziesięciu wielorybów, tylko zgranych i z tekstem. I to wszystko miało u dorosłego osobnika 3 do 5 metrów wysokości i 5 do 10 m średnicy.

Chlorofilowie żyli bardzo długo i na ich planecie wszystko odbywało się wesoło i spokojnie. Niezależny od drapieżnej sztuki przetrwania byt, istniejący z samego tylko wygrzewania się na słońcu, piękny stateczny i idealny. Mieli z tego wiedzę, inteligencję, wyobraźnię, pełnię sił i poczucie szczęśliwości. Poruszali się tylko w poszukiwaniu nowych gruntów do wyssania i to tylko przy kiepskiej pogodzie.

Jednak wbrew pozorom chlorofilowie byli dla ludzi bardzo niebezpieczni. Lądowanie na ich planecie mogłoby skończyć się dla ludzi bardzo nerwowo. Nie mieliby sił, bo chlorofilowie bardzo sprawnie pobierali z otoczenia wszelką energię. Dla nich była to wesoła i spokojna zabawa. A dla ludzi pewna śmierć. Dlatego ludzie porozumiewali się z chlorofilami na odległość, ale chętnie, bo chlorofilowie byli bardzo mili. Ich życie było tylko i wyłącznie poszukiwaniem ładnej pogody i gruntu do którego mogliby się przyssać przyssawkami i wygrzewać się w promieniach światła słonecznego. A że przy tym wydawali piękne nowoczesne dźwięki, ludzie chętnie kupowali nagrania chlorofilów. A chlorofilowie w zamian lubili patrzeć na kolorowe ziemskie programy telewizyjne. Kupowali telewizory całymi ścianami, gdyż ich niezależne szypułki mogły patrzeć na kilkadziesiąt programów jednocześnie. Dla ludzi ta współpraca biznes ekonomiczna sprawiała, że koncerny telewizyjne pęczniały na giełdach, a słuchacze nagrań z Chlorofilonii byli rozanieleni.

Seks chlorofilów był bardzo widowiskowy. Polegał na spleceniu się zielonymi falbanami i wymianie pyłków na kwiatkach. Po prostu jednostki żeńskie i męskie, po trwającym całą zimę wspólnym śpiewaniu rozgrzewająco porozumiewawczym, splatali się na wiosnę i przez trzy tygodnie wymieniali monady i uczucia. A na jesień już zaczynali doglądać

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%