Inne · 2 min czytania
Choroba ciała i umysłu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Długo błądziłam po zakamarkach labiryntu. Chodząc, czasem biegnąc ciemnymi, szarymi, brudnymi ścieżkami, potykając się i wstając, wpadając na zimne oślizłe ściany, które zdawały się krzyczeć. -Uciekaj stąd. Lecz nie mogłam, nie miałam sił. Siadałam, gładziłam tę oślizłą maź jakby była czymś dobrym i miłym. A przecież była tylko ohydą dnia. Wchodziłam głębiej i dalej uciekając od wszystkich i siebie. Zapadałam w ciemność i niebyt. Czasami nie mogłam wstać. Brudna, brzydka, niechciana, niekochana. Brnęłam dalej aby poczuć smak dna. W lekkich przebłyskach świadomości mówiłam do siebie. -To nie ja. Krótka chwila błogości, potem wracałam tam do ciemności, szarości i łez beznadziei i…