Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Rodzina · 7 min czytania

Chorzy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Uważał, że nie ma najmniejszego powodu, by tu przychodzić, zwłaszcza w godzinach porannych, które najbardziej lubi spędzać pogrążony we śnie lub z umysłem zawieszonym między tym stanem a prawdą. Lubi spać, nigdy tego nie ukrywał. Łóżko jest dla niego niemal tym, czym arka dla Noego i jego biblijnych podopiecznych. Bardziej w duchowym, niż fizycznym znaczeniu, pozwala mu przetrwać potopy bezsilności i zwątpienia w istotność swojej osoby. Siedząc w poczekalni poradni lekarskiej starał się zrekompensować sobie ten stracony poranek, tworząc w wyobraźni kolejne kadry snu przerwanego mu przez łoskot monofonicznego dzwonka jego telefonu komórkowego, którego najczęściej używaną funkcją jest budzik. Po prostu nie ma do kogo dzwonić, czy pisać. Intrygowało go, czy pod tą skromną kawową sukienką, którą miała na sobie kobieta z jego snu, znalazłby lśniąco czarną bieliznę, która działa na niego tak niezwykle podniecająco. I czy ona pozwoliłaby mu się z niej rozebrać. To właśnie jego problem, żyje głównie w świecie emocji i wyobrażeń, z dala od świata, który kręci się dzięki racjonalizmowi, a ludzie przepuszczają w nim swoje uczucia przez filtr pragmatyzmu. On tak nie umie, jest kim jest i inny nie będzie. Jak na małą osiedlową przychodnię, całość urządzono z niespotykanym rozmachem, porównywalnym z tym, do jakiego zdążyli przyzwyczaić się już pacjęci najlepszych prywatnych klinik w stolicy. Jego matkę irytuje ten wystrój. Uważa, że został on wykonany między innymi za pieniądze z jej ubezpieczenia zdrowotnego. Dla osoby, która w życiu nie dostała nic za darmo, pieniądze nabierają znaczenia życiowej siły. Są jak tlen, pozwalają spokojnie oddychać. Przynajmniej przez kilka pierwszych minut, zanim nie zaczną się kończyć, tak jak skończyć może się tlen.Sama również wie czym jest brak tlenu. Nie wiele nocy udało jej się przespać bez ataku duszności. Od trzydziestu lat choruje bowiem na astmę. On sam woli myśleć, że człowiek, który jest szefem tego ośrodka i jednocześnie od dwunastu lat jego lekarzem, jest też facetem potrafiącym zarządzać finansami. Czasem, po wyjściu z jego gabinetu, gdy przegląda recepty od lat pełne powtarzających się leków produkowanych przez ten sam koncern farmaceutyczny, myśli, że jest on bardziej biznesmenem niż lekarzem. Przyszedł tu właśnie dla matki. Dla jej spokoju, od przeszło dwudziestu lat burzonego matczyną troską nakazującą nieustannie czuwać. Może dlatego, tak instynktownie, wyprowadzała go zawsze z zagrożeń, które dla niego miały być po prostu kolejną przygodą życia. Przyszedł tu również dla siebie, dla swojego spokoju. Nadopiekuńczość i skłonność jego matki do przejmowania się sprawami, z którymi jego zdaniem należy się pogodzić i zaakceptować, znowu szybko odbiją się na ich wzajemnych relacjach. Chciał odwlec, możliwie jak najdalej, kolejną awanturę, w której dałby odczuć matce, że nie potrzebuje jej zainteresowania i troski, że nie potrzebuje jej samej. Bo przecież jest już dorosły, odpowiedzialny i sam doskonale radzi sobie z własnym problemem. Tak naprawdę jednak każdego dnia zmagań z niefortunnym darem losu jaki otrzymał czuje, że jest mu potrzebna. Potrzebna bardziej niż wszystko inne, niż leki, zdrowa dieta, kontrolne badania i uwagi lekarza. Potrzebna, by reanimować jego nieustannie wpadającą w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%