Zbrodnia · 5 min czytania
Chorzy, a jednak nie hoży i nieskorzy.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mieszczuch, syn mieszczucha, mało komu nie jest wiadome, kto pod owymi pseudonimami prowokuje, jednak do sprowokowania nie jesteście skorzy. Ten kraj stał się wielkim folwarkiem, w którym ja jak i wy jesteście folwarcznymi wyrobnikami. Wszelkie, zrzeszające zarobkujących z budżetówki są zobojętniałe na waszą niemoc pozyskiwania zysku, oni mają pracę, na którą to każdy składa tantiemy w postaci podatku od każdego zakupionego towaru. Oczywiście nie należy zaliczać do tego hipermarketów o własności obcokrajowej gospodarczości, które tworząc dochód na rynku polskim, podatki i zyski wywożą do swoich państw. Ostatnią możliwością zarobkowania był handel bazarowy, który skutecznie wyeliminowywany jest przez zorganizowany rozbój hipermarketowy. Powstało multum wojewódzkich i powiatowych biur pracy zatrudniających rzesze ludzi, jednak niedających, ani gwarantujących wam zatrudnienia. Sprytni politykierzy dawnej Unii Europejskiej ponoszą wszelkie koszta na przeróżne idiotyczne szkolenia prowadzone przez urzędy pracy, jednak niegwarantujące po takich, możliwości zarobkowania. Jest to jakby niebyło zawór bezpieczeństwa dla ślepych na umyśle. Urzędy pracy skłaniają was lekką perswazją, wskazując wam delikatnie waszą niezaradność, byście chcieli się przekwalifikować, czy też podjąć wysiłek umysłowy do nauki bezpłatnej języków obcych. Komu to potrzebne? Oczywiście w drugim żucie wam do podjęcia pracy poza granicami własnego kraju, ale w pierwszym, to tym, którzy zatrudnią tanią siłę wyrobną. I takim sposobem niby rozbudzając w was prywatną inicjatywę, biura pracy przyczyniają się do całkowitego rozkładu jej przejawu. A co ich to może obchodzić twój brak perspektyw na zarobkowanie, skoro wszyscy urzędnicy opłacani z budżetu mają i będą mieli pracę, szlachta również nie obawiała się chamów powiększających ich dobra materialnej egzystencji. Przed stanem wojennym byli tacy bojownicy prawdy jak ja i to byli ci niebezpieczni dla władzy, których internowano. Czy im uczyniono jakąkolwiek krzywdę odizolowaniem od ciemniejszych mas ludzkich? Otóż nie. Oni jedynie przetarli szlaki, wskazali masom drogę, którą należy kroczyć i gdy oni na internowaniu mieli jak u pana Boga za piecem, inni w narażeniu nawet życia przeciwstawiali się klasie panującej. Rozleniwionych wypuszczono z internatów, niewiadomo, czemu okrzyknięto ich bohaterami. Oni sami…