Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Thriller · 8 min czytania

Christina, Rozdział I i II

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

GRAFFITI- Rozdział I

- Adam! Adam! Zgłupiałeś?! Przycisz tą muzykę, natychmiast! Myślisz, że miszkasz tutaj sam?! Zaraz pewnie ta stara z dołu będzie się wydzierac!!! - w drzwiach do pokoju stała niska, krępa kobieta. Fartuszek i nóż w ręku sugerował, że właśnie przygotowuje się do jutrzejszej "herbatki z panią Moris". Pani Moris uwielbiała te herbatki, ale czy pani Hedwiga też... Wolała raczej być sama i zajmowac się synem. Ciągle sprawiał trudności. Choć miała dopiero czterdzieści trzy lata, to jej włosy prawie w całości były pokryte siwizną. Wychowywała go sama przez wszytkie te lata od kiedy ojciec Adama wyjechał w poszukiwaniu pracy i od tamtego czasu nie dał znaku życia. Wtedy właśnie wszystko się zaczęło. - Dobra już... A z resztą, zawsze chciałem jej przywalić w... - Adam! Jak możesz?- spojrzała na niego z wyrzutem- Przecież ona jest dużo starsza i trzeba z nią delikatnie... - Delikatnie... Delikatnie to ja moge zasunąć rozporek...- odwrócił się od matki i wrócił do przygotowania sprayu na dzisiejszy wieczór. - Nie będzie mnie dzisiaj na kolacji. Umówiłem się z...Umówiłem się do knajpy z kumplami. Nie wiem kiedy będę. Dobra, idź już może, co?!- poirytowany rzucił na matkę ostre spojrzenie kończące ich "rozmowę". Dobrze wiedział, ze takim zachowaniem sprawia matce przykrość. Nie chciał tego, ale ciągle wmawiał sobir, że to przez nią ojcec od nich odszedł. "W poszukiwaniu pracy... Jasne." W sportową torbę wrzucił cztery puszki sprayu. Torbę zawszę miał pod ręką, bo zawsze może się pojawić propozycja jakiejś fuchy na mieście. Kasa teraz była mu potrzebna- zbierał na nową deskorolkę. Biegnąc po schodach spotkał Krystynę, osiemdziesięcioletnią strauszkę, która mieszkała pod nimi. Kiedy tylko słuchał muzyki stara przybiegała na krótkich nóżkach i waliła w drzwi : "Zamknąć się! Ludzie chcą spokojnie żyć! W jakich czasach pzyszło mi umierać...". Czasem zdarzyło jej się stawać na krześle i walić laską w sufit. Rzucił dosyć chamskie " Dzień dobry" i biegł dalej. - No siema! Tyle czasu cię nie było, że aż se myślimy, młody stchórzył. No ale przyszedłeś. A sprzencicho masz? No fuul wypas młody! - zajrzał do czarnej torby. Rod wyjął jedną puszkę.- Nie no brachu! Towar pierwsza klasa! Ale jak się troche podszkolisz, to się nauczysz, że kasy nie warto tracić, bo taki częściej zawodzi... Ale dobra... Chodź, powiemy ci co i jak brachu...- Chwycił Adama za jego jeansową kurtkę, którą sam udoskonalił. Sprayem przefarbował na czarno, a białymi nićmi i powyszywał fantazyjne wzory. Dbał o nią prawie tak dobrze, jak o swoją kolekcję płyt winylowych i adapter. W tej kurtce namalował swoje pierwsze graffiti. W prawdzie był to tyko podpis "Angelo", ale był tym strasznie podniecony. Dzisiaj dostał za zadanie zrobić graffiti na jednym z okien szkoły. Nie wiedział co to miało być, Rod, jego nowy kumel miał mu wszystko wyjaśnić. Dostał wzór i swoje okno. Odgarnął długie do ramion czarne dredy, założył gogle. Chciał się rozejrzec czy nikt nie patrzy, ale przed sobą zobaczył dziwna dziewczynę. Choć było już ciemno i musiał używać latarki, żeby obejrzeć wzór, dokładnie widział jej bladą twarz. Jej sylwetka wydała mu się sylwetką anorektyczki- biała sukienka, choć obisła zwisała na niej. Spojrzała na niego dużymi, czarnymi oczami. Wydawało mu się, że dziewczyna nie ma białek w oczach. Choć nie był sam, strasznie się jej przestraszył, obejrzał się za siebie , żeby sprawdzić czy inni też ją widzią. Ale kiedy chciał jeszcez raz spojrzec na dziewczynę jej już nie było. "Przywidziało mi się, napewno" pomyślał i zaczął malować. Miał namalować graffiti z czerwono- czarnym motylem, który ział ogniem. Wydawało się trudne, ale nie dla niego. Malował już trudniejsze rzeczy. Kiedy skończył spojrzał ostatni raz na swoje dzieło na oknie w jednej z chemicznych sal. - No Adam, pięknie ci to wyszło. Ale w pełnej krasie nasze…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%