Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 10 min czytania

Chwała gruli-rozdział 1 i 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział I

Gdzieś na dalekim południu Ordermorfu istniała sobie mała wioska gruli zwana Agon. Miejscowe stworzenia uważały grule za niesłychanie okropne stworzenia gdyż miały, szarą, popielatą, jakby trupią skórę. Były niskie i przygarbione. Mimo iż ich osada była pod rządami elfa Vultusa rzadko ktoś tu zaglądał. Grule od dawien dawna zastanawiali się dlaczego są takie brzydkie, skąd pochodzą, dlaczego jest ich tak mało. Według starej elfickiej legendy z tych stron grule to elfy, które przestały oddawać cześć bogu Wariusowi za co zostały ukarane. W czasie Święta Ziemi jednego z nielicznych szczęśliwych dni gruli do wioski wjechał elficki herold. Miał jasną skrzywioną na widok tych stworzeń twarz, długie blond, prawie białe włosy i niebieskie oczy. Siedział na białym zadbanym rumaku. Ubrany był w biało-złote szaty, a w ręku trzymał złotą trąbkę, którą zagrał zwracając na siebie uwagę po czym zaczął mówić donośnym głosem: -Jaśnie wielmożny książę elficki krainy Brajer, Vultus nakazuje stawić się za tydzień delegacji trzech gruli na jego dworze w Granden. I odjechał a na gościncu prowadzącym do Ajzerkrou przez piekielny las widać było tylko tuman kurzu. -Tak jak zawsze- był, powiedział i pognał jakby go smoki goniły. A żeby go wilkołaki wzięły dzisiejszej nocy!- zawołał Faran Kur. Był on wodzem wioski i miał wyjątkowo wielki jak na grula. Gdy stanął na palcach mógł zajrzeć elfowi w oczy. Jego siła była również nadzwyczajna był tak silny, że podnosił kuca wysoko nad głowę. Dlatego już od 14 lat piastował swój urząd. Wszyscy liczyli, że w razie niebezpieczeństwa jego odwaga i mądrość pomogą przezwyciężyć trudy. -Nic z tego. Już po pełni, ale na razie bawmy się i cieszmy. Do Granden są trzy dni drogi więc możemy jutro pomyśleć co zrobimy. A teraz niech gra muzyka.- powiedział z trudnościami Horacjusz Powiurek. Był on mędrcem wioski. Z jego zdaniem liczyli się wszyscy, gdyż był najstarszy. Pamiętał jeszcze czasy gdy elfy kłaniały się przed jego ojcem. Już od wielu lat chodził podpierając się laską. Jego twarz była cała pomarszczona, a sylwetka bardziej przygarbiona niż u młodszych gruli. Widać było po nim jego sędziwy wiek. Jego ojciec był wodzem wioski 324 lata temu. Walczył u boku elfów nie raz rozstrzygając losy bitwy, ale w jednej z nich zginął. Mówił, że ich wioska nie jest jedynym miejscem gdzie żyją grule. Teraz nikt tego nie może już potwierdzić gdyż grule żyją najwyżej 300 lat. Wyjątkiem jest Horacjusz. Grule zaczęły się bawić. Charlan Kur pląsał na środku biorąc w obroty coraz to nowe panny. Śmiech i zabawa nie miały końca. Stoły uginały się od różnego rodzaju smakołyków. Na półmiskach leżały zające i ryby. Niektórzy prawie bili się o ostatnie porcje truskawek w sosie wiśniowym. Od wędrownego krasnoluda udało się kupić trochę czekolady. Na ciasta trzeba było ustawić oddzielny stół. Stały tu nietknięte tace z ciastem marchewkowo-pieprzowym oraz puste miejsca po ciasteczkach z pomarańczy. W końcu gdy wszyscy się solidnie najedli, napili i byli pełni humoru postanowiono zakończyć zabawę. Festyn tradycyjnie zakończył się posadzeniem 7 drzew różnego rodzaju. Wszyscy poszli nad Strumień Wieków i zasadzili w miejscowym lesie sosnę, buk, olchę, dąb, świerk, brzozę i tradycyjną jabłoń. Nazajutrz w centrum wioski w chacie Kurów domownicy jedli śniadanie, które składało się głównie z pozostałości po festynie, ale nikomu to nie przeszkadzało gdyż często nie było na śniadanie niczego. W Agonie nigdy nie było dostatnie. Jedyne co w tej osadzie było dobrego to to, że mieszkańcy z reguły byli zgodni. Wtedy Boker zapytał ojca: - O której jest zebranie wioski? - A po co ci to wiedzieć synu?- zapytał Faran. - Nie wiem na którą godzinę mam się szykować. -Ty!?- zakrzyknął ojciec.- Tobie jeszcze wąsy nie rosną a ty takie decyzje chcesz podejmować!? -Mam już 22 lata! -Ile to jest. Ja mam 84 i dopiero od 20 lat chodzę na zebrania. Boker zrezygnował. W spokojnej wiosce rzadko się coś dzieje a jak już to on nie może brać udziału w wydarzeniu. Zawsze to samo: Jesteś za młody! Jeszcze zdążysz! Wyszedł z domu. Spotkał swojego przyjaciela- Saliego Numana. -Cześć! – powiedział Sali. -Witaj – odpowiedział Boker. - Co się stało? Jesteś zmartwiony. - Nie mogę iść na zebranie. - A, te które będzie dziś o 13? - O której? - O 13. Ojciec mi mówił. - To na co czekamy! Trzeba poszukać dogodnego miejsca! - Miejsca? Po co? - Żeby wszystko słyszeć! Obaj pobiegli do Szopy Boba. Był to stary budynek, w którym odbywały się wszelkie zebrania. Tam weszli na jedną z wielkich belek pod sufitem. Podobno szopę tą zbudowali ludzie. W tych okolicach nikt ich nie widział. Może niektóre elfy, ale nikt nie rozmawiał z grulami. Tak czy siak nie możliwe było by ten budynek wznieśli grule. Sala była tak obszerna, że mogła spokojnie zmieścić wszystkich mieszkańców. Od roku nikt tu nie wchodził więc wszędzie był tu kurz i pajęczyny. To napawało…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Chwała gruli-rozdział 1 i 2 — czytnik · opowiadania