Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 9 min czytania

Chwila

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zachodzi słońce. Nadciągają czarne mary i nastanie ciemność,ciemność,tylko ciemność. Ćmy skaczące po kościach. Zaczynam słyszeć muzykę poczerniałych sfer,otacza mnie,czuje ją na swojej skórze,jej palce delikatnie zaczną dotykać jego twarzy. Otchłań zacznie moczyć nasze głowy,plecy udzielając upiornego rytuału ,pozwolenia na wejście do krainy gdzie białe serce promieniuje ,dając światło zagubionym...ale to za chwile,jeszcze trochę. Tymczasem... -Cholerka,ściemnia się...ech...obym tylko zdążył do domu-Przyspiesza kroku,plecak zabawnie podskakuje na wyprostowanych,wyćwiczonych plecach,przywykłych już w tak młodym wieku do dźwigania większych ciężarów. Oby głowa nie zrobiła się równie ciężka po przyswojeniu takiej porcji informacji. Nie uważacie że byłby to zabawny widok-po skończeniu szkoły podstawowej mieć problemy z utrzymaniem swojej głowy w pionie?Tup, tup, tup,prawa noga,lewa,prawa. -Na dziś to wszystko jupiiii. W końcu wolne. Jeszcze tylko kilka rzeczy do zrobienia w domu i będę mógł pograć,poziom dziesiąty jest dziś do osiągnięcia BANZAI!!- wypowiedziane na głos i lekkie uniesienie prawej nogi do przodu jak w tym filmie, który obejrzał kilka dni temu. Jeszcze tylko kilka kroków i będzie na podwórku na którym nie tak dawno bawił się jeszcze w jakieś dziecinne gry,zajmujące zabawy, podwórkowe perypetie,pochłaniacze wolnego czasu. Otwieranie drzwi,plecak w kąt -HEJJJJJ!! Wróciłem,co tam? -Matka odwraca się z uśmiechem na twarzy,ojciec jak zawsze obojętny,czyta gazetę,tak jakby oprócz niej nie było niczego i nikogo. Otoczony bańką z informacji na najbliższe minuty,nie raczy nawet spojrzeć na swoją pociechę. Matka radośnie - Co to za chłopiec?Zygmunt kojarzysz go ?To jakiś program dla starszych ludzi gdzie obce dzieci wpadają do domu,nie czując żadnego skrępowania...dziwne...-i uśmiecha się jeszcze bardziej -Mamoooooo znowu ?Wymyśl coś lepszego. Zdecydowanie.-Ok,ok,nie dość że obcy to jeszcze wygadany ha ha -Chyba mnie adoptowaliście-wydaje dźwięk znużenia i siada na fotelu-Marek..hmm..czy mógłbyś łaskawie teleportować się do swojej krainy na piętrze i przynieść te brudne talerze ,które zalegają tam już drugi dzień? Odpocznij,odsapnij kilka minut i ziuuum do siebie ,wiesz że nie lubię jak tak robisz.. - Noooo ,już,chwila

Nagle znienacka da się słyszeć szepty,dobiegające z kuchni. Marek trochę zaskoczony waha się pomiędzy pójściem tam a zapytaniem co się dzieje. W ułamku sekundy stwierdza że jest zbyt zmęczony na takie bzdury przywołując w pamięci przykład swojej postaci na ósmym poziomie ,która miałaby wykonywać jakieś zadania poboczne z pierwszych trzech poziomów-durnota. Zaczerpnąwszy powietrza dał troszkę odpocząć swoim młodym nogą i postanowił wstać i uczynić co matka powiedziała. Schody. Pierwszy,drugi...ostatni. Otwarcie drzwi. Ogląd ,rozejrzenie się po pokoju...-EJJJ!!-Głośno i wyraźnie. Po kilku sekundach z dołu dało się wychwycić dźwięk urodzinowej fujarki(dmuchnięcie w nią powoduje rozwinięcie się jakby węża w różnych jaskrawych kolorach)-Czy to?Urodzinowa niespodzianka? Aaa...-Już chce wybiec z pokoju,kiedy dopada go jakieś dziwne,trudne do opisania uczucie. Nie może się poruszyć,nie może krzyczeć. Ręce zginają się do tylu,głowa zaczyna się miotać z prawej na lewa,pada na kolana. Czuje się jakby...jakby...sam nie wiem ...jak pędzące stado dzikich rumaków gnało w jego wnętrznościach po czym wylatywało głową ,rękami,nogami, wszystkim. Wylatują od jakiegoś punktu w środku i rozchodzą się po całym ciele,i mocniej,mocniej,jeszcze szybciej i silniej. Uderzenia,impet jak młot uderza w ręce,nogi,plecy,brzuch. Potężny młot napędzany jakaś nieludzką silą. Rozkręca się,przyspiesza,zwalnia i znów to samo i znów i znowu... .Nasz główny bohater możne tylko się temu poddać leząc w tej niezbyt komfortowej pozycji. BUM BUM BUM BUUUUUUUM. Koniec,stop,minęło-Co to było?-Strach w oczach,pot na czole,drżące dłonie i po chwili młot jak bryła,taran uderza i jego dźwięk rozchodzi się po całym ciele. Zabawki,lampka nocna,książki,kołdra,konsola,poduszki,bałagan na podłodze zostają odepchnięte. Szybko i mocno odlatują do tyłu,uderzają

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Chwila — czytnik · opowiadania