Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 13 min czytania

Ciasto z karmelem cz.2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

POWRÓT CIASTA NA MÓJ STÓŁ ,TUDZIEŻ BIURKA W POKOJU WYKLEJANYM

Motto : "Monotematyczność tekstów ,życie nie jest lajtowe"

Kupiłem pytania maturalne. Na rynku nad rzeką. Kosztowało mnie to 4000 zł czyli kilka pensji sprzatączki plus 100 monet o wartości 1 zł. W jednej chwili stałem sie posiadaczem pięknie oprawionej koperty w kolorze - fiolet ,przepasanaej żółtą wstążką. Siedzę w domu ze świadomością że przede mną leży rzecz praktycznie bezcenna dla każego maturzysty tym bardziej ze jest październi-prawielistopad. Historia wejścia w stan posiadania przeze mnie tego swoistego reliktu jest tak banalna jak republika bananowa. Mroźnego październikowego dnia wybrałem się na spacer nad rzeką. Ot spontaniczny wymysł schorowanej przez rzeczywistość wyobraźni. Chłodne powietrze wdzierało się przez pazuchę sprawiając żę opetywał mnie raz po raz nieprzyjemny dreszcz. I tak sobie wędrowałęm brzegiem rzeki. Politycy kradną pieniądzę ,w Iraku Amerykanie faszerują pola i pustynie bombami ,Bin Laden szykuje się do strącenia kolejnych wież ,31 % populacji uprawia właśnie sex ,5% popełnia samobójstwo nie radząc sobie z życiem ,kura znosi jajko ,ktoś tam kręci film ,ktoś tam łowi ryby a ktoś tam inny wygrzewa się na plażach Hawaii ,a ja sobie spaceruje nad zasraną ,szarą ,brzydką i śmierdzącą rzeką. I na dodatek właśnie sobie przypomniałem że zostawiłem wodę na gazie. Więć szybciochem wędruje w góre po schodach wprost na rynek. Następnie szukam wyjścia celem udania się prędko do domu. Jednak o moje uszy obija się dźwięk brzmiący mniej więcej tak : "Exegi monumentum ,sacrum ,profanum ,memento mori ,Homo sum humani nil a me alienum puto" Jako że nie obce mi te jakże ludzkie wyrażenia ,poprowadzony ciekawością ruszyłem za nimi. I znalazłem źródło w postaci niewysokiego pana przyodzianego w kapelusz rodem z krainy deszczowców. Pan ten posiadał również płaszcz konspiracji, który na dobre skrywał wszystkie jego intencje.Nos dzierżył ogromne okulary które niczym maska kryły lico tej postaci. Zmylony pozorami wszcząłem konwersację. - Co pan masz ? -spytałem - Indexy ,prawa jazdy ,dowodziki ,matury no i zaświadczenia ,tanioooo - usłyszałem w odpowiedzi. - Mnie matura interesuje - parsknałęm - z tego roku - dodałem. - Proszę bardzo oto ona - rzekł jegomość wyciagając z kieszeni wcześniej wspomnianą kopertę. - Ile? - zagadnąłem. - Cztery tysiące - odgadł pan ,którego nazwałem "advocatus diaboli" . - Biorę - stwierdziłem stanowczo bez głebszego zastanowienia ,skąd nagle wezmę taką sumę. Nim zdążyłem sie obejrzeć advocatus diaboli nagle zniknął w przestrzeni najbliższej nie pozostawiając po sobie śladu ani charakterystycznej dla nagłego znikania mgiełki. Jedyne co po nim zostało to koperta. Na dodatek w mojej ręce.No i siedzę teraz w pokoju i zastanawiam się co z nią zrobić. Jak otworzę w tym momencie to zepsuję sobie całą zabawę związaną z wydarzeniem zwanym - maturą. Cały ten magiczny ,ten cholernie upierdliwy czar przedmaturalny pryśnie w jednej chwili. Bo poznam tematy. Ale z drugiej strony nie wytrzymam jak tak codzień będzie mnie owa zagadka nęcić. Klasnąłem w ręce i mówię sobie że nie ma co czekać i zabieram się za otwieranie. Jednak gdy złapałęm rękoma za wstążkę pomyślałem że źle robię.

WYJAZD

Czyli jak to się robi w Holywood a właściwie w Polskiej wiosce.

Dziś wyjazd. Skuwer i Ja od rana się szykujemy. Czarne garnitury. Czarne okulary. Czarne zamiary.Przed lustrem poprawiamy krawaty.Uderza od nas zapach taniej wody kolońskiej.Pod ręce chwytamy teczki. Złote zegarki z Jablonexu dodają nam fałszywej elegancji. Jedziemy naszym Golfem "3". Kolor - czarny. Sprawa nie jest błaha - zstępujemy na wieś otworzyć nowe drogi życia biednym dziewczynom.Pierwszy dom. Kamila 18 lat. Brunetka o wydajnym biuście i długich nogach. Pośladki skopiowane od Jennifer Lopez dodają jej niesamowitego wdzięku. Zielone oczy spoglądają na nas z nadzieją zgodnie z ich przeznaczeniem. Jest niezła. Skuwer nie jest jednak zadowolony .Nie odpowiada mu to ,że jej prawe ślepie jest większe od lewego ,choć nie widać tego gołym okiem. Jesteśmy bezwzględni. Nie możemy brać każdego bo się ludzie przyzwyczają. Odmawiamy. Z płaczem żegna nas matka dziewczyny. Zanim ruszymy słyszymy jeszcze głuchy odgłos wystrzału z pokoju małej. Ta praca wymaga jednak zimnej krwi i opanowania. Z piskiem opon ruszamy dalej zostawiając tragedię w tyle. Zatrzymujemy się przy kościele. Jest czarna noc i z pewnością nie ma już mszy. Udajemy się do domu który jako pierwszy przykuł naszą uwagę z racji pięknej wierzby w ogródku. Skuwer bezczelnie gasi peta na chodniczku przed drzwiami. Nie możemy okazywać słabości. Trzeba pokazać kto jest górą. Pukamy. Chyba nas oczekiwano. Widać to po wieczorowym stroju pani ,która otwiera nam drzwi. Wchodzimy nie wycierając butów. W środku czeka na nas Ewelina lat 17 wraz z ojcem. Skuwera na samym wejściu poraził gorący styl Szoko młodej panny. Dało się to poznać po westchnięciu którym obdarzył tę przestraszoną izbę ,a.w dodatku lekko zsunęły mu się okulary .Ścisnęło mnie w żołądku. Pracuje z nim od 20 lat i wiem że rzadko się takie momenty zdarzają. Dziewczyna ma wielką szanse tylko musi się postarać. Siadamy na kanapie obok anachronicznego zegara z kukułką. Każde stuknięcie wskazówek podkreśla naszą tajemniczość i przeszywa członków rodziny nieprzyjemnym niepokojem. Ewelina się poci. Widzimy to. Jednakże w żadnym stopniu nie kale to jej piękności. Jest blondynką o odważnej słowiańskiej urodzie. Hitler zakochałby się w niej od pierwszego wejrzenia. Jej drobny nosek wieńczą po obu stronach morsko-niebieskie oczy. Brwi stanowią niesamowitą kompozycję w parze z czołem i fryzurą. Policzki mienią się w świetle tandetnego żyrandola. Skuwer jest pod wrażeniem - to widać. Zaczynamy rozmowę połaczoną z prezentacją Eweliny. Zostajemy poczęstowani ciastem. Rozmowa się klei. Dziewczyna przychodzi w swoich najpiękniejszych sukienkach które trzyma w szafie. Jej matka poleciała do sąsiadek bo zabrakło kreacji . Myśli że o tym nie wiemy. My wiemy wszystko. Pracujemy w tym zawodzie od 25 lat ,od 20 razem. Ewelina w końcu pokazuje się nam w bieliźnie. Ma piękne ciało. Jest już jedną nogą z nami w Stanach.Przed rodziną ostatni etap rozmowy - obmawiamy szczegóły wyjazdu. Ewelina ze łzami szczęścia w oczach idzie zaparzyć nam herbatę. My prowadzimy zagorzała konwersację z rodzicami.

-Bierzemy ją- mówi sucho Skuwer.

Potwierdzam jego decyzję wdzięcznym machnięciem głowy. Zawsze się zgadzamy. Zawsze…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ciasto z karmelem cz.2 — czytnik · opowiadania