Akcja · 5 min czytania
CICHA HISTORIA 3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Powoli ściągnęła spodnie , cienką bluzkę za którą zapłaciła 160$ . Pielęgniarz wyszczerzył zęby w zadowolonym uśmiechu - To też panieneczko- wskazał na bieliznę Ann ostrożnie odpięła stanik. Nie czuła się tak zażenowana od wielu wielu lat. Katie stała obok całkiem naga i zdawała sie nie przejmować że pielęgniarz także patrzy na nią pożądliwym wzrokiem. Ann wiedziała że tej młodej dziewczynie na niczym już nie zależy. I bardzo dobrze potrafiła to zrozumieć. Stanęła całkiem naga pod zimnym prysznicem. Inne kobiety nie zwracały uwagi na jej pięknie wyrzeźbione ciało. Stała tak drżąc i starając się wykorzystać tą chwilę kiedy wreszcie może się umyć. Po paru minutach pielęgniarz wyszedł a z pryszniców leciały już tylko pojedyncze kropelki lodowatej wody. Katie patrzyła na nią ze satysfakcją - Relaksujące co? - zaszydziła i złapała wypłowiały ręcznik który rzucił jej pielęgniarz - Ty zostajesz- zwrócił sie do Ann - przykryj się i czekaj tu. Podał jej ręcznik i wyprowadził resztę kobiet , które jeszcze nie zdążyły sie kompletnie ubrać. Ann stała tak jeszcze chwile milcząc w przerażeniu . Nie miała pojęcia dlaczego akurat ona musi tu stać i tak okropnie marznąc.. Zgrabiałymi rekami zaczęła zbierać swoje rzeczy , gdy usłyszała że drzwi otwierają się cicho. - Zostaw to Anno , nie będzie ci potrzebne. - znajomy głos rozszedł się po pustym wielkim pomieszczeniu Doktor Clinton mierzył ja od stóp do głów , tak jak wtedy w pokoju. - Piękna z ciebie kobieta. Marnujesz sie w tym miejscu Ann poczuła jak jej serce zaczyna walić o pierś. Doktor podszedł do niej bliżej..dzieliło ich tylko parę cali. Ostrożnie i lekko dotknął jej mokrych włosów, a Ann nie mogła się poruszyć. - Czas na prywatną sesję- Clinton uśmiechnął się ukazując lekko pożółkłe, równe zęby . Jego druga ręka zaczęła wędrować do jej ud. Ann odsunęła się dysząc z przerażenia, zerwała się w stronę drzwi ale prawie natychmiast poczuła jak ręka zaciska się na jej nadgarstku niczym imadło. - Ani słowa kotko - szepnął ostro - i tak nikt się tu nie zjawi. Lepiej się poddaj bo inaczej czeka cie…