Akcja · 6 min czytania
CICHA HISTORIA 4
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie mogła zapomnieć o tym co stało się tamtego popołudnia. Stale przypominała jej o tym brzydka, szara sukienka a obrazy w głowie tworzyły nieustanna projekcje tamtych wydarzeń. Głupio obiecała sobie, że już nigdy nie pójdzie tam się wykąpać. Nie wiedzieć czemu Katie zniknęła z pokoju nr 133 a wraz z nią wszystkie ślady że kiedykolwiek tu była. Ann było żal ze jest sama, kiedy to miała przebłyski jakichkolwiek ludzkich uczuć. Była pusta, jak jakaś lalka. Manekin z którym każdy może obchodzić sie jak zechce nie zważając czy go uszkodzi czy nie. Ale przecież to ona sama zapoczątkowała to znęcanie się nad sobą jak nad strzępkiem materiału. To ona popełniła pierwszy błąd. Zwinięta w kłębek siedziała z głową w dłoniach. Nie mogła próbować się zabić, bała się kolejnej porażki. Nie chciała też żyć. Chciała wrócić do domu, zacząć wszystko zbierać w całość i sprowadzić swoje życie na znany tor. Ale pragnęła także zostać. Po prostu babrać się w swoim cierpieniu. - Masz gości - usłyszała za drzwiami gruby głos. Tamten pielęgniarz już pewnie jej nie odwiedzi. - wyłaź. Drzwi zawsze były otwarte ale ona nigdy nie chciała wyjść. - Kto? - Rodzina- oznajmił i wskazał państwa Thomas siedzących w głębi korytarza Ann poprawiła się niezdarnie, przygładzając włosy i poprawiając sukienkę. Nie chciała myśleć co powie matka na ten widok. Podeszła do nich ostrożnie, 7 tygodni w tym miejscu wymazało obraz bliskich. - Mamo, tato - Annie kochanie! - ojciec wstał rozpościerając ramiona, na twarzy matki rysował sie delikatny wyraz szoku - Nie mogliśmy przyjść wcześniej bo powiedzieli nam że to nie wskazane - tłumaczyła się , patrząc na nią z niedowierzaniem- ślicznie..ślicznie wyglądasz córeczko Jej oczy zaszły łzami . Ann przyglądała im się z lekką ciekawością ale nie odpowiedziała nic. Przez parę chwil trwała krepująca cisza, choć dla Ann obojętnym było czy rozmawiają czy nie. Obok nich przeszedł młody mężczyzna , którego Ann widziała już kilkakrotnie . Pielęgniarz miał łagodny wyraz twarzy, często sie do niej uśmiechał i tak zrobił i tym razem. Odwracał się jeszcze kilkakrotnie zanim zniknął za rogiem. - Nie robią ci tu krzywdy prawda?- zagadnęła Clara Thomas - Nie mamo. Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Czuje sie wspaniale- kłamstwo przychodziło dziewczynie z łatwością - Przynieśliśmy ci parę drobnych rzeczy. Ann poczuła ze chce się już jak najszybciej z nimi rozstać, miała ich dość. Sztucznie uśmiechnięta i zadowolone twarze rodziców przyprawiały ją o mdłości. Chce wrócić do rozmyślań, do przypominania sobie tego jak Clinton ją wykorzystał. - Dziękuje- odpowiedziała sztywno- do zobaczenia. Odwróciła się na pięcie trzymając w ręku paczkę od rodziny. Gdy była przed drzwiami pokoju 133 zobaczyła że młody pielęgniarz wciąż na nią patrzy.
***
Parę owoców i słodyczy wylądowało w koszu, reszta czyli bielizna i coś do ubrania przyniosły Ann ulgę. Gdy się przebrała poczuła się czyściej