Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 8 min czytania

Ciemne lata rozdział pierwszy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Szła białą drogą, modląc się o spokój, który nie był jej dany. W oddali stał on. Ubrany, tak jak zawsze w przetarte jeansy, czarną bluzę z kapturem i okulary. Przed oczami miała swój dom wraz z rodziną. Szczęśliwa rodziną. Byli tam jej uśmiechnięci rodzice i siostra. W ogródku jak co tydzień organizowali piknik na, który zapraszali sąsiadów z całej okolicy. Obraz zniknął, a pozostała tylko czarna plama, która minute później przedstawiała płaczącą siostrę, płonący dom i jej rozpacz.

Alice zbudziła się zlana potem. Rozejrzała się dookoła. Wokół znajdowały się drewniane meble, łóżko, stolik, na którym stał telewizor. Meble wykonane z drewna były niedoszlifowane, ale miały swój urok. Nerwowo obróciła głowę w lewą stronę. Jej uwagę przykuła biała ściana, na której pozostał ślad po małym obrazie. Spojrzała na swoje nogi. Dotknęła ręce, nogi, brzuch, jakby to miało jej dać znać, że nadal żyje, nadal tu jest.

-Och, to był tylko zły sen. Koszmar. To nie zdarzyło się naprawdę.-szepnęła sama do siebie, gdy przypomniała sobie sytuacje z wczorajszego wieczoru, po jej policzkach spłynęły pojedyncze krople łez.-Ja tego tak nie zostawię-kontynuowała, ocierając łzy lewą ręką, która minute później zmieniła się w pieść. Zerknęła jeszcze raz na pusta ścianę. Po czym założyła hotelowe kapcie, odsłoniła rolety, pozwalając słońcu oświetlać biały, niczym szpitalna sala pokój. Wzięła prysznic, ubrała się w wczorajszy biały t-shirt, przetarte ciemne jeansy, po czym zeszła na dół,wychodząc z hotelu. W przejściu zderzyła się z wysokim mężczyzną. Był on średniego wzrostu, łysy, o ciemnozielonych oczach, kryjących w sobie tajemnice. Całe jego ciało pokryte było tatuażami.

-Przepraszam. Pani, to Alice Moore ? -spytał ochrypniętym głosem mężczyzna. Starał się być miły. Na próżno.

-Tak, w czym mogę pomóc ?-odpowiedziała niepewnie, odszeptując swoje ubrania z kurzu.

-Jestem z komendy głównej nr 22. Zajmuję się sprawą spalonego domu, który należał do pani i pańskiej rodzinny. Moglibyśmy porozmawiać? Przejdźmy w ustronniejsze miejsce. Za dużo tu świadków. Policjant wraz z brunetką udali się do pokoju hotelowego poszkodowanej. Dziewczyna szła, prowadząc mężczyznę niezbyt pewnie. On nie wzbudził w niej zaufania, a wręcz przeciwnie. Coś jej nie pasowało w tym człowieku, jednak nie wiedziała co .

-Gdzie pani była, gdy zaczął się pożar mieszkania?-wyciągnął notes, czekając na odpowiedź dziewczyny. -Byłam w domu w swoim pokoju-odparła spokojnie, zastanawiając się nad każdym wypowiedzianym słowem. -Nikogo z panią nie było? Nikogo pani nie widziała?-spytał, zapisując każde wypowiedziane przez dziewczynę słowo.

-Byłam z...byłam sama. I nikogo nie widziałam. -skłamała. Bo co innego miała powiedzieć?

"Hej. To ja dziewczyna, której spłonął dom w pożarze, który prawdopodobnie podpalił mój były chłopak egoista?"

Tak, to naprawdę brzmi niedorzecznie.

-Jest pani pewna?- spytał, odrywając wzrok od kartki, świdrując dziewczynę niepewnym spojrzeniem-Jeśli ktoś tam był, niech pani powie, to naprawdę ułatwi sprawę!-dodał, a z każdym wypowiedzianym słowem można było usłyszeć naciski ze strony mężczyzny.

-Niech pan już idzie-powiedziała stanowczo

-ale..-zaczął mówić, ale brunetka, nie dała mu nawet dokończyć zdania

-Wie pan już wszystko. Więcej nie wiem, niech pan już idzie-mówiła coraz odważniej,mimo tego, że się bała. Nie mogła tego okazać. Nie po tym wszystkim, co przeszła.

-No dobrze, rozumiem. Ale mogę spytać o jedną rzecz. Ostatnią i już mnie nie ma.- nagle jego wyraz twarzy zmienił się na obojętny. Nie można było nic wyczytać. Wyglądało, to przerażająco. Człowiek, który…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%