Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

"Cienie" - początek powieści !

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

" CIENIE"

1. Krwawa zorza

Po pięciogodzinnym locie transportery ponownie osiadły na powierzchni Marsa. Rozpoczęło się pospieszne desantowanie oddziałów szturmowych. Wśród burzy piaskowej, odległych wybuchów, dwustu żołnierzy sprawnie opuściło maszyny i uformowało szyk bojowy. Towarzyszyło im kilkanaście ciężkich czołgów fuzyjnych, jak również bateria artylerii jonowej. Oczekując na pojawienie się dowódcy, obserwowali niesamowite zjawisko, jakie w tym momencie pojawiło się na horyzoncie. Ich oczom pokazała się czerwona zorza, wyglądająca niemal jak łuna pożaru. Byli nim niemal zahipnotyzowani. Znakomita większość nigdy nie widziała czegoś takiego, mimo że wspomniane zjawisko było dość częste na tej planecie. Powód był prosty. Znaczna ich liczba nigdy wcześniej nie miała okazji tu przebywać. Jako świeżo zaciągnięci rekruci, dopiero przechodzili swój chrzest bojowy. Zdawali się być nieświadomi ryzyka, z niecierpliwością czekając na rozpoczęcie akcji. Wreszcie pojawił się dowódca, kpt. Jacques Santier. Po krótkiej rozmowie ze swoimi zastępcami zwrócił się do żołnierzy: -Nasza misja ma być krótka i dobrze wykonana. Zbędne rozmyślania są wam nie potrzebne, tak samo lęk. Lęk was z pewnością zabije. A ja nie chcę was później oglądać w plastikowych workach. Wchodzimy na teren, robimy co trzeba, i wracamy do punktu zbornego. Zajmie to maksymalnie pięć, sześć godzin. Są jakieś pytania? -Co trzeba, znaczy eliminujemy wszystkich, w tym cywilów, kapitanie? - Odezwał się jeden z nich. -Tak, Szeregowy Miles, to nie jest jakiś cholerny test w Akademii, czy symulator VR. Macie zabijać, albo oni was wyręczą! Nie trzeba było dwa razy powtarzać. Słowa Santiera trafiały do każdego. Krótki i rzeczowy, urodzony dowódca. Po tej krótkiej odprawie oddział ruszył w kierunku celu. Był nim oddalony o 5 km kompleks mieszkalny New Washington. Według instrukcji sztabu, mieli tam stłumić rewoltę kolonistów. Należało to zrobić szybko, zanim pożoga buntu nie rozleje się na pozostałe miasta w regionie. Marsz odbywał się wyjątkowo sprawnie. Niesieni zapałem, podopieczni kpt. Santiera ciągnęli w stronę zabudowań kolonii. Byli jednak i tacy, którzy nie podzielali wszechobecnego optymizmu. Należał do nich Marcus Norton, jeden z oficerów. Zbyt wiele już przeszedł, aby dać się ponieść euforii. Podczas swojej siedmioletniej służby widział już niejedną masakrę, która z założenia miała być " rutynową misją". Wkrótce ujrzeli zabudowania New Washington, drugiej co do wielkości kolonii na Marsie. Już z oddali widać było liczne halogenowe latarnie, które rzucały niezwykle intensywne światło. "Z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%