Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Erotyka · 13 min czytania

Cierpienia początkujacej pisarki – część II

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zupełnie nie wiem, jak Paweł znalazł się w moim łóżku. Seks był akurat ostatnią rzeczą, na którą miałam ochotę, o której mogłam w ogóle myśleć. Cóż, niechcący upiłam się w trupa. Na moim wernisażu było nudno i szaro, szaro i monotonnie, i na dodatek za mało zjadłam. Są to chyba wrażenia niemiłe.

— Traktuję seks, jako przeżycie duchowe.

Te słowa Pawła pamiętam jak przez mgłę. Przynudzał w czasie, gdy rozpaczliwie szukałam w torebce kluczy. Musiałam je znaleźć skoro obudziłam się we własnym mieszkaniu. On widzi świat inaczej niż ja, musi mieć jakieś kontakty z myślicielami Wschodu, to jego prawo. Czasem myślę, że pojawił się w moim życiu, żeby pokazać mi swoje tajemne sztuczki. Oczywiście nie w łóżku, w tym jestem o niebo lepsza. W niczym mu to nie umniejsza i nie osłabia osobistego autorytetu. Nauczył mnie spędzać czas na głośnym czytaniu, nie tylko gazet, czy powieści, a wielkiego Szekspira. Codziennie poddaję Pawła rzetelnej obserwacji, sprawdzam czy się dla mnie nadaje. Weźmy taki przykład. Jestem głodna jakbym kilka dni nie jadła. On bierze jabłko do ręki, obiera nożem, wolnym, przerysowanym ruchem, jakby je wziął w cudzysłów, potem pożera sam, szybko i metodycznie. Mogłoby wpaść do głowy, żeby zabrać mnie na niedzielny obiad. Miła odmiana, niewinna przyjemność. Niestety. To tyle o szczegółach tej pamiętnej, kuchennej sceny. Fajnie być błyskotliwym, a pod spodem mądrym. On właśnie taki jest. Mądrość to dla niego wgląd w siebie, w uczucia, a co najważniejsze w ograniczenia. We wszystkim szuka sensu. Szczerość, błyskotliwość, zwięzłość wypowiedzi to niekwestionowane zalety, mógłby być poczytnym pisarzem. Póki, co, jest czarującym wykształconym wariatem o nieokiełznanej wyobraźni i wysublimowanym poczuciu humoru. Z jego ruchów zawsze emanuje pewność siebie. Więcej nie powiem, gdyż surowo zabrania podawać do publicznej wiadomości, kim jest. W tym jestem posłuszna, w innych sprawach jak czasem, w zależności od temperatury uczuć i okoliczności. Sposób zaangażowania w nasz związek pokazuje różnice w naszych charakterach.

— Pawle, daj mi parę minut — mruczę, obracając się twarzą do ściany.

Na samo wspomnienie nocy robi mi się mdło, dawno nie miałam takiego koszmarnego kaca. Leżę nieruchomo, ciągle czując na sobie zapach jego wilgotnej skóry i żelu do włosów. Poza tym tej nocy nie zrobił nic, co by było godne uwagi. Nie zniosę jego pogaduszek ani czułości, przynajmniej nie tym razem. Jeżeli udam, że śpię, może w końcu wyniesie się w cholerę. Pocałował w ramię, potem pogładził włosy. Mruczę jak przez sen, uśmiecham się z zamkniętymi oczami, ale w żaden sposób nie zachęcam go do pozostania w łóżku. Paweł odgarnia pościel, wstaje, wychodzi do łazienki. Dotykam uszu. Kolczyki? Chyba zgubiłam, jednokaratowe diamenty, skromne nic krzykliwego, szkoda, doskonale pasowały do sukienki, przyciągały wzrok na wczorajszym wernisażu bardziej niż moje obrazy. Skończył brać prysznic i woła mnie po imieniu. Nie odpowiadam, nakrywam głowę poduszką. Nasłuchuję głosów z kuchni. Kawa - pije kawę, czuję jej aromat. Cisza, potem kroki. Błagam cię, po prostu wyjdź.

Paweł jest dla mnie jak wiersz, który na ramieniu siada na chwilę i wnet odlatuje bez słowa uwięzionego w myśli. W końcu zamyka za sobą drzwi. Co za ulga.

Po wyjściu Pawła jeszcze chwilę gapię się w sufit, staram się prześledzić tok swoich myśli, ale wszystko na nic, okropnie kręci mi się w głowie. Cisza w pokoju i dochodzący zza okna zgiełk uliczny wydają się odrealnione. Z troską myślę, że coś zrobiło się z moim mózgiem. Ostatnio śnią mi się same koszmary. Minionej nocy — fortepian. Grałam, a to czarne pudło nie wydawało żadnego dźwięku, waliłam zdesperowana w klawisze, a on nic, cisza. Moje sny to z reguły nieme filmy. Pojawiają się niespodziewanie, są jakąś ucieczką. Przed czym? Sama nie wiem, ale na pewno dziwnie to wygląda.

Od jakiegoś czasu dręczy jakiś niepokój, czuję się słaba, bezbronna, nie mogę skupić myśli. Wyobraźnia bawi się w kotka i myszkę. Jedno pytanie goni drugie, nie przestaję szukać powodu. Nie wiem, czy to normalne, na fotelu stojącym w rogu sypialni, wciąż widzę piękną dziewczynę w dwuznacznej pozie. Budzi pokrewne uczucia. Mogłaby być moją siostrą bliźniaczką. Błąkam się wzrokiem po jej ciele. Nie jest brzydka, uderza jasna, porcelanowa skóra, a uda ma zgrabne jak moje. To nie sen. Ta iluzja czasami jest tak realna, że niemalże słyszę jej oddech. Dotąd nic nie mówiłam Pawłowi, pomyślałby, że zwariowałam. Muszę ją odnaleźć, przemknęło kiedyś przez głowę, ale nie przywiązałam się do tego pomysłu.

W zasadzie, poza tym, nie powinnam narzekać. Moje małe życie układa się w coś w rodzaju baśni. Tyle, że w tej baśni nie chodzi o zwycięstwo ani o przegraną. O żadne złote runo. Nie znam pojęcia „ niemoc twórcza”, ciągle coś robię, nie chodzę z kąta w kąt. Mam rodzaj wyobraźni ruchliwej, niezatrzymującej się na jednym szczególe, nastawionej na refleksję. Szkicuję wszystko i wszędzie, z wyobraźni, z natury. Piórkiem, ołówkiem, tuszem, kredką do ust, długopisem. Niedawno, po serii niepowodzeń w malarstwie wróciłam do pisania. Zawsze o tym myślałam. Pierwsze kroki stawiane przeze mnie na niwie literackiej przypominały raczkowanie upartego niemowlaka. Każdy dzieckiem będąc uczy się chodzić, a nabijając sobie bolesnego guza krzyczy, że nie da rady. Początki to opowiadania o wdzięku pamiętnika, spisywane do zeszytów, przemyślenia zapisane wierszem w ulubionych na dysku mego wysłużonego laptopa. Skrycie marzę o powieści, ale do niej daleka droga. Pewnego dnia padnę ofiarą własnej zaciętości. Za sobą mam odległy, szumny epizod pracy w dziennikarstwie. Okres zbliżony charakterem bardziej do defilady lub zabawy, choć oznaczony sukcesami. Potem była programowa przerwa i pamiętne, zimowe spotkanie z Ewą N., uzdolnioną poetką. Układa i publikuje zgrabne wiersze za oceanem. Ewa podarowała mi drewnianą figurkę Różowego Pinokia. Stoi obok Misia na białej półce, w sypialni. Miś ma przynajmniej z kim pogadać. Nocami z zapartym tchem słucha niekończących się opowieści Różowego Pinokia o Krainie Niekończącej Bajki...

No tak, znowu utknęłam…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%