Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 14 min czytania

Cierpienia początkujacej pisarki – część IV

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Każdy pisarz nawet najgorszy zostawia w swoich dziełach wizerunki znanych mu ludzi przynajmniej dwa autoportrety. Jeden namalowany z rozmysłem – drugi niezaplanowany, mimochodem. Tak stało się i w moim przypadku - nie umiem uciec od wspomnień. Czasem zjawy przeszłości dopominają się o uwagę.

****

Na kolejne urodziny ojciec zabrał mnie na obiad. W ciągu ostatnich dwóch lat nie zjedliśmy razem ani jednego posiłku. Włożyłam szpilki, czarne, na ośmiocentymetrowych obcasach i czerwoną sukienkę. Restauracja mieściła się w świeżo odremontowanym wnętrzu parteru budynku na gdańskiej starówce, przy ul.Ogarnej. Miejscu rodzinnych i przyjacielskich spotkań, gorących dyskusji, serdecznych toastów i wspaniałych przyjęć. W złotym świetle ognia kominka ojciec wyglądał odświętnie, śmiał się i żartował. Bacznie go obserwowałam, gdy zamawiał jedzenie: sałatkę cezar, pieczone ziemniaki i wykwintna szparagi.Do tego francuskie czerwone wino.

- Ta odrobina kuchennej alchemii to przepis na szczęście - zauważył.

Byłam wegetarianką, od kiedy obejrzałam w telewizji program o zwierzętach hodowanych na skalę przemysłową. Zobaczyłam krowy wiszące na hakach, obdzierane żywcem ze skóry, kurczaki ściśnięte w klatkach tak, że łamały im się nogi. Rozmowa się nie kleiła. Byłam tuż po szumnym rozstaniu z Pawłem, ale nie to było najważniejsze. Ostatnio nie szło mi pisanie. To ciężka praca i jeżeli nie przynosi oczekiwanych efektów, a warsztat jest ciągle kiepski to łapie się doła. Kiedy podano do stołu wyrwało mi się z pełnych ust:

- Tato, czuję się samotna. Tu jest moje chude ciało, ale mój duch odleciał gdzieś w kopenhaską mgłę.

- Och, dziecko, znowu zaczynasz z tą Kopenhagą. - Opadł ciężko na krzesło. - I tak wiele osiągnęłaś, myślałem, że z twojego pisania nic już nie będzie. Miałem wrażenie, że to tylko mrzonki i słomiany, dziewczęcy zapał.

W jego słowach wyczułam ironię, na moment zaparło mi dech. Wypiłam wodę, nalałam sobie pełny kieliszek wina i wychyliłam go do dna. Kiedy ojciec uśmiechnął się, poczułam ciarki na plecach, bo choć przypominał mi babcię sprzed wielu lat, nie było w nim ani krzty ciepła.

- Uważaj, na schodach, nie zawsze prowadzą do nieba - ostrzegł zabawnie marszcząc wydatny nos.

- Czyżby, za dużo pieprzu w sałatce cezar? No, trudno, sam sobie wybrałeś.- pomyślałam.

Ojciec był wielkim moralistą i zarazem chodzącą poczciwością. Nie kochałabym go bez jego humoru, migoczącego całą gamą odcieni od dobrotliwości do szyderstwa. Wydawało się, że ludzie w tylu rysach do siebie podobni powinni patrzeć sobie w oczy aż do skłonu. U nas bywało inaczej. Może z powodu różnicy płci. Kobiety są inne i niech tak pozostanie, bo świat umarłby z nudy i zestarzał się bezpotomnie. Nie ma powodów, ani dowodów, żeby tę wiarę w sobie osłabiać.

- Wolę nie myśleć, w jakie wpadnę tarapaty, gdy skończę z pisaniem – powiedziałam ciągle się trzęsąc.

Byłam za to na siebie zła, zdradzało mnie drżenie podbródka. On wziął mnie za lodowatą rękę.

- Och, daj spokój. Nie tragizuj. Nikt cię nie będzie bił ani głodził. Nikt ci nie każe pracować w kopalni jak Oliverowi Twistowi. Stworzyłaś sobie świat, do którego nikt cię nie zmuszał. Nie brakło ci energii twórczej, nauczyłaś się ukrywać dobre i złe diabły. To plus. Świat na ciebie czeka, potrzebuje każdej, rogatej duszy, no i rozrywki, nie ważne jakiej, byle była. Łatwiej jest mówić w twoim przypadku o szlifowaniu na wysoki połysk znanych środków wyrazu niż o wykuwaniu nowych. Uważam, że w życiu wszystko może się przydać. Nie ma jak dobre, rzetelne rzemiosło. Nie zdzieraj spódnicy i perkatego nosa. Powinnaś gruntowniej zanurzać się w literackiej materii i czytać, czytać, jak najwięcej dobrych książek. Rocznik statystyczny też potrafi być też ciekawy. Pośpiechu nie ma, zalecam go w ściśle określonych okolicznościach.

Ojciec dokończył sałatkę cezar i wytarł usta. Nabił z nabożeństwem, na widelec brązowe anchois, wsadził do ust i przełknął bez przeżuwania; w telewizji widziałam, że tak jedzą rekiny. Okropność! Spoglądał na mnie groźnie uśmiechał się do panny cotty, jak by nigdy nie widział nic równie smacznego. Zjadł ją z apetytem. W kącikach ust został mu krem. Nigdy mnie nie rozpieszczał, wstrętny łakomczuch.

- Tato, nieodwołalnie rozstałam się z Pawłem.

- Nie ważne. Poza mną nigdy nie miałaś nikogo, kto by cię rozumiał. Teraz, zapewne boisz się samotności. Życie w strachu może z każdego wypędzić demony - wyjaśnił. – Strach to najgorszy egzorcyzm. Ale ciekawi mnie, co teraz zrobisz? Bez mężczyzny życie jest ciężkie.

– Czemu mnie nienawidzisz? - Zapytałam

Tego dnia miałam wszystkiego dość, słonych, twardych szparagów, namolnego kelnera i rzeki ciepłego wina. Widziałam jak przez mgłę. Naprawdę. Dawno nie byłam tak przygnębiona. Czułam się jak człowiek zdekompletowany.Padałam ze zmęczenia, bolał mnie brzuch. Najchętniej, natychmiast bym się położyła i przespała kilka dni. Moja skóra nabrała woskowego połysku, staranny makijaż rozmazał się całkowicie. Łatwiej napisać Ulissesa niż opisać naszą rozmowę. Lepiej, żeby czytelnik nic więcej się nie dowiedział. Nie sposób uczynić wszystkim zadość. Przyniesiono rachunek, do ojca podeszła jakaś kobieta i uścisnęła mu rękę, szepcząc mu coś do ucha. Z ulgą odwróciłam wzrok, kątem oka zauważyłam jakiś ruch w drzwiach. Do sali zajrzał rudy kot, wyciągnął przednie łapy, wpatrując się w stos drewna leżącego przy kominku. Mały tygrys na łowach. Przez chwilę jak zaczarowana obserwowałam nieruchome zwierzę. Kiedy się odwrócił, z jego pyszczka zwisał miękki, bezwładny szary strzęp. Mysz- pomyślałam. Lubię te szare, sprytne gryzonie. W mojej bajce Mysz prowadzi„ Księgę Wspomnień Myszy.” Czerwony pędzelek na końcu ogona i nieposkromiona fantazja to jest to, co różni ją od zwykłych polnych myszy. Kot pochłonął resztkę szarej ofiary na moich oczach i odmaszerował, dumnie prężąc ogon. Musiałam na to przymknąć oko, bo nie chciałam mu robić przykrości. Kiedy się odwróciłam ojciec i jego znajoma patrzyli na mnie z rozbawieniem, robili przy tym jakieś dziwne miny.

- Tyle we mnie było niemego gniewu, uśmiechnęłam się, obnażając wszystkie zęby. Tak robi moja kotka, wysyłając pilne ostrzeżenie.

Do domu wróciłam piechotą. Umyłam ręce, twarz i bolące stopy, odstawiłam szpilki na miejsce i usiadałam do mego laptopa. Moją sypialnię wypełniało zbyt dużo cieni, zaczęłam coś pisać, choć nie rozumiałam ani słowa.

Miesiąc później, wybraliśmy się na spacer brzegiem morza. Wypadł późnym popołudniem w sobotę. Wtedy nie przeczuwałam, że był ostatnim. Gęsta mżawka spadła z nieba jak nagle opuszczona kurtyna. Mewy przestały stroić głosy, Bałtyk…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Cierpienia początkujacej pisarki – część IV — czytnik · opowiadania