Religia · 5 min czytania
Cisza
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
"Cisza"
Letnie słońce powoli wędrowało po nieboskłonie, gdy w Królestwie rozbrzmiały pierwsze uderzenia cynowych dzwonów, wzywające rzesze aniołów do popołudniowej modlitwy. Lamiel jednak nie spuściła pokornie głowy w niemej prośbie do Przenajświętszej Panienki. Nie złożyła nawet hołdu Synowi, nucąc cicho "Alleluja", jak to zwykle miała w zwyczaju. Była dziś zagniewana i pragnęła ukoić serce samotnością. Szła przed siebie, przemierzając bezkresne Rajskie Ogrody. Trawa muskała delikatnie jej nagie stopy, uginając się pod nikłym ciężarem i po chwili podnosząc się, jakby zapominała o przechodzącym aniele. Tuż za sadem, pełnym dorodnych, owocowych drzew zaczynało się ulubione miejsce Lamiel, w którym zwykle przesiadywać i cieszyć oczy cudownym widokiem. Zatrzymała się przy potężnej jabłoni. Stała przed falującym, intensywnie czerwonym morzem maków. Usiadła na jego skraju, opierając się o pień drzewa. Lekki wietrzyk jakby w powitaniu ugiął łodyżki kwiatów, które delikatnie pochyliły się w jej kierunku. Ogród był piękny... Idealny... Wszystko w nim, nawet najdrobniejszy element, stworzone było przez Pana i jaśniało Jego nieziemskim blaskiem. Lamiel cicho westchnęła. Jakie znaczenie miał urok wszystkich cudów Królestw w świetle porażki, która ją spotkała? Znów straciła podopiecznego. W jej sercu odcisnął ślad kolejny człowiek, którego nie udało jej się przeprowadzić przez życie. Tym razem dziewczynka, dziecko jeszcze, zabita przez pospolitych bandziorów dla kilku nędznych miedziaków. Lamiel nie mogła nic zrobić. Patrzyła jedynie, jak cotygodniowa wyprawa na targ zamienia się w rzeź. Takie miała rozkazy... Wydawało jej się, że cała ta sytuacja jest pozbawiona sensu. Oto kolejna, niewinna istota poniosła śmierć! Czyżby jej przełożeni oszaleli, pozostawiając przy życiu największych grzeszników, a stawiając przed Sądem Ostatecznym wciąż nowe rzesze niezbrukanych złem dusz? - Wiesz, że nie uczestniczenie w modlitwie jest grzechem? - przerwał jej rozmyślania melodyjny, mocny głos. - Wiem i dlatego dziwię się, że widzę tu ciebie, Lucyferze. Przyszedłeś mnie nawracać? Czyż nie jest napisane: "Obłudniku wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, żeby usunąć drzazgę z oka swego brata"? - Światłość nie strąca nas z powodu błahostek. Smutek jednak przyćmiewa Jej blask, gdy któreś z dzieci nie łączy się z Nią w rozmowie - ciągnął niewzruszony Archanioł. - Ten blask - podjęła szybko zirytowana Lamiel - jest