Inne · 6 min czytania
CISZA
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Leżał nad brzegiem mazurskiego jeziora i próbował zrelaksować swoje zmęczone od miesięcy ciało. - Dzisiaj niedziela - myślał, jeszcze parę godzin odpoczynku,cisza....jak ja jej potrzebuję, tej przenikliwej ciszy...powiewu wiatru, śpiewu wróbli, turkozów, szmeru drzew.....zapomniałem, że natura może tak zachwycać......
- Idę popływać - powiedziała dziecinnym głosem. Wstała, rozebrała się i wbiegła do wody. - Ej, Tomek, choć popływać ze mną, woda jest zajebista - darła się oddalając się w głąb jeziora - Nie, nie chcę - ze spokojem odrzekł - No chodź, woda jest ciepła, serio.... nie pożałujesz! - wykrzykiwała piskliwym głosem jakby 20 metrów odległości od brzegu jeziora było murem w korytarzu dźwięku... - T o m e k !, słyszysz? Jest bosko, no chodź do mnie!! - Nie, nie chcę - C z e m u ? - nie dawała za wygraną, modelując tak kokieteryjnie głos, aby miał go skusić do wodnej przygody - Nie chcę bo.....gardło mnie boli - odparł spokojnie - Ej, no co Ty!, mnie też boli, ale a ....a .....a.....ta woda jest zajebista....!! Myślał jak pięknie można zapomnieć o całym zwariowanym świecie, oderwać się od zgiełku i codziennego galimatiasu. Odpoczynek myśli, spowolnienie wszelkich reakcji analityczno - logicznych to to czego najbardziej teraz potrzebuje. Chce się wyciszyć jak tybetański mnich, pozbyć się wszelkich myśli, uspokoić umysł, nie zadawać pytań. - A....a...a....aaaaaa - piskliwe wrzaski wyrwały go z zadumy. Podniósł leniwie głowę. - Ajajaj....coś mnie ugryzło, T O M E K!, ha ha ha.......a tak w ogóle to ta woda ciężka jest wiesz?! Jak w basenie....he he - No - przytaknął głową i położył ją znowu na kocu. Myśli nie chciały się uspokoić. Na chwilę pozwalały się oddalić ale zaraz wracały jak natarczywe muchy. Pojawiła się myśl rzucenia pracy, bo przecież ile można tyrać jak głupiec i to jeszcze na czyjś rachunek. Co innego gdyby cały biznes był jego, wtedy nie byłoby problemu, bardziej by się chciało. A tak? Prezes i tak większość kasy zgarnia dla siebie, zmieniając co rusz nowy model samochodu. Wtrąca się do przygotowywanych ofert. Podejmuje decyzje, których nikt nie może zmienić. Ciężko mu jest, a sił, zapału i dyplomacji coraz mniej. Ma wrażenie, że jeszcze chwila i z nerwów zrobi coś głupiego. Ale w zasadzie to nie może narzekać, jemu też nieźle się powodzi, największe profity zgarnia z podpisanych kontraktów do których doprowadził. Dom buduje, samochód już ma, potem zasadzi drzewo to co jeszcze?
- A tak w ogóle wiesz, to ja nie mam kondycji po tych papierosach, wszystkich imprezach, nie to co kiedyś.....- krzyczała zachłystując się wodą co jakiś czas - No - T O M E K, Tomek?! Słyszysz? A czy w takim jeziorze są ryby? Zrobił znaczący gest rękami, który miał jej objaśnić, do jakich rozmiarów mogą dochodzić tutejsze okazałości flory i fauny... - Ojej, aż takie?! Bo wiesz...ja się boję ryb, ha ha