Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 7 min czytania

Cisza przed burzą (1) Sztorm w zatoce

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

1 Sztorm w zatoce Pochmurne niebo budowało nieprzyjemną aurę. Wiatr hulał po porcie, zrywając z palików ogłoszenia i zabierając ludziom kapelusze. Fale z podwojoną siłą uderzały o skalisty klif, na szczycie którego stała ponura rezydencja, zwana przez miejscowych czarnym skrzydłem. Willa rzeczywiście utrzymana była w ciemnej tonacji niczym skrzydła kruka. Po śmierci właściciela, upiorny gmach przejęła jego najbliższa rodzina. Mieszkały tam teraz dwie osoby- syn i córka zmarłego. Matka zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Jedno z okien na piętrze zapaliło się. Ariel zasłonił okiennice i zapalił świece w starym żyrandolu. Odwracając się od okna, omiótł jeszcze wzrokiem Ojcowską biblioteczkę, klawesyn swojej młodszej siostry, po czym jego spojrzenie padło na niepozorny portret w drewnianej, rzeźbionej ramie. Dziś była rocznica jej zaginięcia. Podszedł nieśmiało i przyjrzał się kobiecie. Była ubrana w skromną, szarą suknię. Oblicz miała delikatne, choć wyraz twarzy pozostawał zacięty. W jej szmaragdowych oczach czaiła się iskierka, jak gdyby to były oczy chochlika. Chłopak westchnął głęboko, miał zaledwie pięć lat kiedy matka zniknęła z jego życia. Pamiętał ten dzień bardzo dobrze, można by rzec, że zbyt dobrze. Na morzu był wtedy potężny sztorm. Na podobny zbierało się i dziś. Ariel przeżywał swoiste deja vu. Z jego pamięci powróciły obrazy przeszłości. Szczególnie jeden nie dawał mu spokoju. Znów ukazał mu się ten przerażający wycinek dzieciństwa. Ojciec w starym płaszczu, walczący z wichurą zamyka, zamyka za sobą drzwi. Łza mimowolnie pociekła mu po policzku. Drzwi piętro otworzyły się i Luna, młodsza siostra Ariela, wniosła tacę z gorącą herbatą i karmelkami. Luna nie poznała matki, była wtedy zbyt mała. Pomimo tego, jej także udzielił się ponury nastrój brata. Zobaczyła, że nie radzi sobie ze wstrzymywaniem łez. Podeszła do Ariela i objęła go czule ramieniem. -To nie musiało się tak skończyć- załkał, to wszystko przez temperament Ojca, on zawsze był wybuchowy, gdyby nie pozwolił jej wtedy wyjść... -To nic by nie zmieniło- odparła- to była jej decyzja. Chociaż cała jej wiedza na temat kobiety z portretu pochodziła z notatek Ojca, tego akurat była pewna. -Nie,nic nie rozumiesz- wrzasnął- byłaś wtedy tylko głupim dzieckiem! To już Lunie wystarczyło. Wybiegła z pomieszczenia. Ariel odziedziczył charakter po Ojcu, zaś Luna była zawsze skryta, swoje przemyślenia i rojenia zostawiała tylko dla siebie. Jej brat, tak jak Ojciec twardo stąpał po ziemi. Ona natomiast bujała w obłokach, tak jak u matki, u niej żądza przygód toczyła zaciętą walkę ze zdrowym rozsądkiem. Wszystkie informacje o Matce czerpała z dziennika Ojca, i choć większość notatek została sporządzona przed ich narodzinami, dawało jej to pewną satysfakcję. Luna zbiegła po kręconych schodach na parter i wyciągnęła małą latarenkę ze skrzyni w salonie. Przez okno zauważyła, że na dworze zaczyna padać. Nie było już świec, więc wydłubała resztkę wosku ze starego świecznika i umieściła go w latarence. Wesoły ogień zaczął buchać po ściankach klosza. Dziewczyna sięgnęła po błękitną pelerynę po Matce i wyszła na zewnątrz. Deszcz zacinał coraz mocniej,lecz Luna hardo brnęła przed siebie, dzierżąc latarenkę. Owiewał ją strumień zimnego powietrza, całe jej ciało ogarnęły zimne dreszcze. Tylko latarenka dawała miłe i kojące ciepło. Naciągnęła kaptur na głowę i…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%