Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 7 min czytania

Cisza umysły, burza serca, wojna istnienia...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{b}P{/b}rzeszła prze ulice i klatkę schodową. Weszła do mieszkania, usiadła i po chwili wstała. Nie słyszała, nie wdziała i nie żyła. Światło wpadające przez okna oślepiły jej nieuchwytny wzrok. To na co patrzyła z pewnością nie było ścianą... Przeszywając ją błądziła gdzieś w nieistniejącej pustce. Coś co powinna pozornie słyszeć - ta melodia z radia - sprawiała, że kretyński wyraz twarzy omotał ją całą. Stała i tylko tyle można było o niej powiedzieć. Trwała w tej agonii zmysłów długie minuty. Zamrugała co wcale nie oznaczało że jest lepiej. To dusza chciał uciec, powieki jej nie pozwoliły. Lampa się nie paliła i mimo to było ciemno. Jej ręka uniosła się w górę na ścianie. Ciało uniosło się i stopy pokierowały je do przełącznika. Opadającą ręka zapaliła światło...

***

-{b}Amy{/b}! -ktoś krzyknął Uśmiechnięta dziewczyna odwróciła się w stronę swoich przyjaciółek. To nic, że jest plucha i całe dnie zimno, to nic, że jej nowe buty zaraz się rozpadną. Przebiegła przez ulice i wycałowała koleżanki. Ich uśmiechnięte twarze wyglądały jak kwiaty na żużlowym wysypisku: piękne młode i takie beztroskie. Miały siebie swoich cudownych kolesi, ładne domy. dobrą prace. Miały dosłownie wszystko o czym marzą dziewczyny w ich wieku. Wile zazdrosnych oczu błądziło za nimi wściekle. Nie zważały na to, cieszyły się chwilą imprezowały... po prostu {b}żyły{/b} tym co miały. Kino. Jakaś komedia - będzie co opowiadać Katy. Minuta za minutą filmu upływały ni to powoli ni szybko - {b}nieważne{/b}! Liczyło się, że z ludźmi, których się kocha, że ze {b}swoimi{/b} ludźmi, że uśmiech nie minie. W końcu dwie godziny minęły jakoś dziwnie powoli szybko, tak jak mijał zwykły dzień szkoły. Zresztą one już dawno miały ją za sobą. Kilka lat, a czują jakby to były całe wieki. Uśmiech rzeczywiście nie mijał; ani kiedy wstały, ani kiedy zapalono światło, ani na schodach, ani kiedy wyszły na ulice, na tą okropną pogodę... I nie zniknie {b}tak myślały{/b}...

***

...światło mrugnęło niby szybko, niby powoli- {b}nieważne{/b}że się zapaliło... Lustro ukazało okropny- niewidoczny dla jej myśli -widok. To co się w niej działo to nie było myślenie, ani bicie serca, ani oddychanie nic z tych rzeczy. Błądziła każdą częścią egzystencji. Stała... opuszczone ręce... żałosny wyraz twarzy... przeszklone oczy. Opadła na... {b}nieważne{/b}, bo czy coś się jeszcze liczyło {b} ...? {/b} Opuszczona głowa, ręce pogubione w nieładzie gdzieś na kolanach. I woda... która może być córką szczęścia lub żalu- {b} łezka {/b}. Piękne imię jak na łez takiego potwora, bo ludzie {b} boja się {/b} łez, wstydzą. Miała wszystko gdzieś... Łzy jak krew spływały powoli w tak szybkim czasie. Kapały na jej kolana jak jad węża do czarki z trucizną... Zdawało się że nawet koniec świata by jej nie obudził... jednak cichy dzwonek do drzwi sprawił, że jej dusza zaczęła histerycznie łkać i miotać się. Dzwonek rozbrzmiał znowu...

***

{b}-N{/b}o odbierz Amy! Dzwonił najprawdopodobniej najfajniejszy koleś w mieście. Dziewczyny były bardzo podekscytowane. Amy odebrał i zaczęła rozmowę. Była mistrzynią flirtu, uwodziła go słowami. Uśmiech nie zniknął. Po chwili rozłączyła się... Słyszały całą rozmowę, trzeba opowiedzieć Katy zanotowały sobie w myślach...

***

Nie wiedziała czy to co zrobiła można było nazwać wstaniem... po prostu sprawiła, że jej ciało dziwnym trafem już nie siedziało. Zewnętrzna strona dłoni otarła żałosną wodę. Oczy nie były przekrwawione ani tym bardziej

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%