Filozofia · 2 min czytania
Ćma
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Staczając się z drogi, podążać w dół ku przeznaczeniu. Przepaść tonęła w mrokach. Oblicze kamienne i zdumione otaczającym światem stawało się, co raz bardziej pomarszczone, siwe włosy i szron jemu podobny pokrywał brwi i głowę. Myśli rozpiechrzchone tak chaotycznie na początku poczęły się krystalizować, jednoczyć, formować i kształtować na wzór tak przypadkowy jak oczekiwany; budowały, rodziły zmysły i uczucia, doświadczały, rozmazywały, przekreślały, chroniły, odradzały. W świecie tego lotu grzmiała pustka echa przestrzeni i świadomości czasu lotu w nieskończoność, a jedyną decyzją było to czy upaść na twarz, plecy, głową do dołu… lub powierzyć wszystko losowi tak okrutnemu, tak perfekcyjnemu, że aż trudno wierzyć w przypadek i niewiadomą szukającą i ścigającą swego imiennika. Tam gdzie