Fantastyka · 4 min czytania
CO TAKIEGO SŁYCHAĆ W PIEKLE? cz. 1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W piekle, głęboko pod ziemią ogromne kotły gotowały ludzi, a na hakach wisiały ludzkie pozostałości tortur. Upał był do nie wytrzymania. W niewielkim, skalnym pomieszczeniu, na drewnianym, prostym krześle siedział Lucyfer i w skupieniu bawił się gliną. Od czasu do czasu przerywał pracę, sięgał po czarne cygaro i w zamyśleniu patrząc na swe dzieło puszczał kółka z dymu. Uśmiechnął się do siebie, wytarł swe czarne, diabelskie łapska w szmatę leżącą obok i odwrócił się do drzwi wołając: -Belzebubie, draniu jeden! Gdzie się podziewasz? Po chwili dało się usłyszeć ciężkie kroki, odgłos łańcucha, po czym w drzwiach stanął czarny sługa z czerwonymi różkami na głowie i trójzębem w lewym łapsku. Śmierdział smołą, dymił się, a na lewej piersi widniały ślady świeżej, ludzkiej krwi. -Jestem panie -odparł i stanął na baczność. -To widzę, sługusie! Co ty porabiasz draniu jeden, synu nikczemnego anioła? -Torturuję ludzi, panie. Tak jak kazałeś- odpowiedział krótko Belzebub, spojrzał na postacie z gliny i wytrzeszczył oczy.- Panie? Lucyfer jakby na ten właśnie znak zaciągnął się dymem z cygara, wstał z krzesła i stanął przy jednym ze swych dzieł. -Dokonało się Belzebubie, wreszcie stworzyłem sługusów z krwi i kości, którzy staną się ludźmi, a w ich żyłach płynąć będzie moja diabelska moc! Nie powiem, nie jestem istota skromną. Gdybym miał te ludzkie słabości, z pewnością nie byłbym władcą Piekła. To że kłamię, łamię zasady i kuszę... Cóż, na tym przecież opiera się moje istnienie... Belzebub przestępował z nogi na nogę. Jego mały, diabelski móżdżek pracował pełną parą aby na bieżąco rozumieć filozoficzne wywody Lucyfera. Szef był ciężkim kompanem do rozmów. Co chwilę z utęsknieniem wpatrywał się w drzwi i wsłuchiwał w ludzkie jęki. Czemu nie może wykonywać swojej roboty? Nieco zdenerwowany rzekł tylko: -Ehm... panie? Lucyfera to irytowało. Ta diabelska głupota, przez którą całe jego królestwo upadło, ustępując miejsca jasności niebieskiej. Nie ukrywał, że dowodził bandą…