Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 14 min czytania

Co tu robisz sensei?!

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Naruto i Sasuke siedzieli zaspani w klasie. Nagle jej drzwi otworzyły się i weszła do niej niewysoka postać. Była raczej delikatna i nie wysoka. Włosy ścięte nie do końca krótko roztrzepane były w każdą stronę. Postać ubrana była w kimono. Pomimo kobiecej urody nie było nic więcej co wskazywałoby na to, iż przybysz to kobieta. Ręce i nogi osoby były zabandażowane. Tak wiec chłopcy i dziewczęta posyłali sobie zaskoczone spojrzenia. Zaraz za nowo przybyłą osobą do klasy wpadła dyrektorka szkoły. Wymieniła kilka zdań z gościem. Nagle oblicze Tsunade rozjaśnił osobliwy uśmiech radości, co było ogromną rzadkością. Obróciła się do uczniów i swoim altowym głosem zaczęła wywód. - Witam moich uczniów. Mam zaszczyt przedstawić wam nowego nauczyciela. Pan Keitaro Mangekyou. Będzie prowadził kursy sztuk walk dla chętnych. Całkowicie za darmo. - A jakie to będą rodzaje sztuk walk? - To zależy od liczby chętnych…- rzekł Keitaro. Jego głos był delikatny i melodyjny.- Jestem mistrzem we wszystkich typach. Takewondo, karate, king boxing, taijutsu a nawet dao dando… Wybór zależy całkowicie od zainteresowania. Opanowałem sztukę podobną do ninjitsu. Dodatkowo walka bronią białą. Katany i tak dalej… Są zainteresowani? Grupa musi liczyć co najmniej dwanaście osób… - Ja chcę się zapisać!- zawołał Naruto nagle. Sasuke spojrzał na blondyna zdezorientowany. - Ja również!- z każdej strony klasy dochodziły głosy zaciekawionych opisem Keitaro osób. Sasuke również się zgłosił. Nie kolidowało to z treningami siatkówki, ale obawiał się, że to pochłonie czas grupy i poziom spadnie. - A czy to nie będzie się kłócić na przykład z moimi treningami siatkówki. - Nie. Po takich zajęciach jest się skupionym. To bardziej pomaga niż szkodzi. Nie martw się… - Sasuke Uchiha. Proszę mnie zapisać. - Puszczę po klasie listę i kto chce się wpisze. No i tym sposobem dotarła do niego kartka po brzegi zapełniona chętnymi. Ucieszony Keitaro zapowiedział pierwszy trening na przyszły piątek po czwartej. Po chwili pożegnał się i wyszedł. Pognał do najbliższej wolnej toalety. Była to ubikacja dla dziewcząt. Położył rękę na włosach i… Okazały się one peruką. Pod nią w cieniutkiej siateczce uwięzione zostały długie ciemno brązowe włosy. Zdjęto ją i uwolniono do tej pory zduszone kosmki. Keitaro wszedł do kabiny i rozwiązał kimono. Pod nim kryło się związane bandażami ciało oraz… lekkie wybrzuszenie na klatce piersiowej. Tak. Keitaro tak naprawdę okazał się być kobietą. Miała ona na imię Kikyo. Była raczej przeciętnej urody. Niczym się nie odznaczała. Dlaczego przebierała się za Keitaro? Prośba jej brata właśnie Keitaro. Był bardzo chory i potrzebował odpoczynku przez jakiś czas. Poprosił więc swoją siostrę bliźniaczkę o zastąpienie go dopóki nie stanie on na nogi. Oboje kończyli te same kursy więc nie było nic podejrzanego w ich podstępie. Jak tylko Keitaro wróci nikt się nie zorientuje, że wcześniej był na zastępstwie ktoś inny. Rodzeństwo potrzebowało pieniędzy. W domu im się nie przelewało. Często kombinowali wiążąc koniec z końcem. Tak więc Kikyo nie mając nic do gadania zgodziła się z bratem i wprowadzili plan w życie. Teraz Kikyo musiała chwile odetchnąć. Bandaże były wiązane dość ciasno i brakowało jej już powietrza. Korzystając z tego, że jest lekcja wymknęła by się niepostrzeżenie z gmachu szkoły. No i tu zaczęły się „schody”. Było by dobrze gdyby nie pewien przybysz. Mianowicie wpadła na kogoś zaraz po wyjściu ze szkoły. Uniosła głowę i ujrzała wysokiego, przystojnego mężczyznę. Ubrany był w jeansowe spodnie i białą koszulę. Dwa ostatnie guziczki były niezapięte. Na ramiona zarzucony miał beżowy, dość gruby sweter na zamek. Patrzył na dziewczynę czarnymi oczami oprawionymi równie czarnymi rzęsami a nad powiekami zaznaczone były lekko łuki brwiowe. Nieduży nosek i kształtne bordowe usta nadawały jego twarzy lekko kobiecych rysów lecz nie tak wyraźnych, aby pomylić go z kobietą. No i te włosy. Długie, proste i czarne. Błyszczały się w jesiennym słońcu związane były w niskiego kucyka. Nieznajomy odchrząknął i znacząco patrzył w przerażone brązowo zielone oczęta dziewczyny. Spuścił wzrok niżej i ujrzał bandaże opinające się na kształtnym biuście nieznajomej. Nieco rozsunięte poły białego kimona wyglądały zapraszająco. Chłopak uśmiechnął się zadowolony, że od rana wita go tak miły widok. Znowu spojrzał w twarz dziewczyny. Zaczerwienione policzki i zawstydzony wzrok spuszczony niewinnie na ziemię. Próbowała go wyminąć, ale skutecznie temu przeszkodził. - Cześć. Co taka ładna osóbka robi pod szkołą licealną? Podejrzewam, że skończyłaś już szkołę… - T-tak. Będę tu uczyć dodatkowo. - Czego? Nie masz na sobie stroju belfra… - Sztuki walki… I takie tam inne. Teraz przepraszam. Spieszę się na spotkanie… - A jak masz na imię? - Kikyo… - Ładnie… Spotkamy się jeszcze? - Wątpię. Do widzenia panu… - Jestem Itachi Uchiha…- zawołał za uciekającą dziewczyną. Jej brązowe, długie włosy błyszczały w słońcu odbijając jego promienie i dając ciekawy efekt. W niektórych miejscach pobłyskiwały miedzianym blaskiem. W innych natomiast były ciemne jak skrzydła kruka. Chłopak uśmiechnął się po raz wtóry kodując sobie obraz nieznajomej w głowie. Otrząsnął się z marzeń sennych i ponowił wędrówkę w stronę klasy Sasuke. Tym czasem Kikyo stanęła za rogiem i starała się uspokoić nierówny oddech oraz skołatane ze strachu serce. Oparła plecy o ścianę i zaczęła liczyć do dziesięciu. Udało się. wyprostowała się i ruszyła w stronę domu. Rozmyślała nad spotkaniem z mężczyzną. Był przystojny, ale zdawał się zbyt wierzyć we własne siły. Do tego to spojrzenie czarnych oczu. Nie wiadomo kiedy Kikyo zapomniała o oczach i zastanawiała się jak miękkie muszą być te pełne wargi w kolorze dojrzałej czereśni, jaki jest ich smak. Potrząsnęła głową zdziwiona swoja droga myślenia. „On cie przyłapał jak dawałaś drapaka ze szkoły! Co jeśli to nauczyciel i pozna cie jak tylko znów napatoczysz mu się pod nogi?” mówił cichy głosik w jej głowie. „Nie pozna. Następnym razem będę się pilnować. Nie wpadnę już na niego…” wmawiała sobie niepewna nawet tego co myśli. „Taaa… Jasne! Podejrzewam, że Keitaro-sama nie będzie zachwycony jak się dowie…” głosik nie dawał za wygraną. „Przestań! On się nie dowie, bo mu nie powiem! Teraz zamknij się i nie zanudzaj. To moja sprawa czy się wyda czy nie. Ja się nie martwię! Jak go spotkam znowu to pogadam z nim i poproszę o dyskrecje i zachowanie mojej tożsamości w tajemnicy.” „Poczekaj bo on będzie chętny na układy z kimś tak beznadziejnym jak ty…”. Tak trwała wymiana zdań między sercem a umysłem brązowo włosej. Serce przegrywało z kretesem. Poddała się więc i starała…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%