Zbrodnia · 13 min czytania
Co zdarzyło się w królestwie Kapusty?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Za morzami, za lasami, za siedmioma górami… - Tak zwykle zaczynają się wszystkie bajki. A ta (choć może to i nie bajka) nie będzie typowa. Będzie miała w sobie coś z „Kopciuszka”, coś ze „Śpiącej Królewny”, ale jednak będzie jedyna w swoim rodzaju. A więc, jak to w bajkach bywa, zapraszam grzeczne i niegrzeczne dzieci, młodzież i dorosłych do wysłuchania (lub przeczytania) tej wzruszającej opowieści.
***
Zaczęło się to wszystko w roku … no właśnie, w którym to roku? A, nieważne. Najważniejsze, że zaczęło się w poniedziałek. W kraju, co zwało się Kapusta, żyła mała dziewczynka o imieniu Sarina. Miała 17 lat, długie proste włosy koloru czarnego i piękne niebieskie oczy. Była wysoka, tak wysoka, że aż przerosła własnego ojca, że nie wspomnę już o matce! Sarina była córką dozorcy zamku, który zamieszkiwała monarchia panująca w Kapuście. Postanowieniem Miłościwie Panującego Króla Rzepaka IV wszyscy mieszkańcy Kapusty zobowiązani są do przestrzegania praw kapuściano-ekologicznych. (Przytoczę kilka z nich, aby czytelnicy mogli odnaleźć się w sytuacji):
POSTANOWIENIA DEKRETU KAPUŚCIANO-EKOLOGICZNEGO MIŁOŚCIWIE NAM PANUJĄCEGO KRÓLA RZEPAKA IV ODNOŚCIE PRAWA W KAPUŚCIE
1) Po pierwsze: Wszyscy obywatele, po zjedzeniu posiłku, zobowiązani są resztki wrzucić do specjalnej maszyny znajdującej się w każdej dzielnicy, aby mogły one zostać powtórnie przetworzone.
Część 22 / 2
2) Po drugie: Za zjedzenie kapusty, grozi kara od 8 do 25 lat prac przy hodowli tegoż warzywa. (…)
5) Po piąte: Postanowieniem Miłościwie Panującego Króla Rzepaka IV każdy obywatel zobowiązany jest, aż do odwołania, pozostać na diecie warzywnej (co nie będzie trudne, gdyż zwierząt nie hodujemy). (…)
Tych praw i wytycznych w Dekrecie Kapuściano-Ekologicznym jest jeszcze wiele, ale ja przytoczyłam wam tylko te najistotniejsze. A więc po wygłoszeniu powyższego dekretu przez królewskiego herolda, Sarina uznała, że tak bezsensownego dekretu jeszcze król nie ogłosił i już miała stosowną obelgę na końcu języka, ale zrezygnowała, gdyż właśnie do domu wkroczył ojciec. Jak zwykle był w złym humorze. „Pewnie znów jakiś głupi dekret” - pomyślała Sarina. Ale miało okazać się inaczej. Ojciec wszedł i zatrzasnął mocno drzwi. Podszedł do stołu, usiadł na krześle i głęboko westchnął. Sarina, bojąc się wybuchu gniewu ze strony rodziciela, podeszła na paluszkach do drzwi, prowadzących do jej pokoju. Jednakże, gdy była już o krok od drzwi, ojciec powstrzymał ją ruchem ręki i rzekł: „Córko moja kochana, córko moja jedyna. Przyszedł już czas aby wydać Cię za mąż. Nie omieszkał mi dzisiaj tego wytknąć sam nasz Miłościwie Nam Panujący Król Rzepak IV. Chciałbym jednak, abyś była szczęśliwa i dlatego kwestię, kto ma zostać moim przyszłym zięciem pozostawiam w twoich rękach. Mam nadzieję, że wybierzesz właściwie.” Po tych słowach wyszedł z kuchni i udał się na strych, gdzie miał swój cichy zakątek. Sarina, której głowa nadal była zaprzątnięta kolejnym dziwacznym dekretem króla, niezbyt dobrze zrozumiała słowa ojca. Usiadła więc na jego miejscu i ciężko myślała przez chwilę. Po upływie kilku minut wreszcie zrozumiała, co ojciec usiłował jej przekazać i ogarnął ją niewyjaśniony lęk. Do tego stopnia się przeraziła, iż bardziej bała się tego, że się boi niż samego faktu małżeństwa. Gdy tak siedziała w kuchni nagle ktoś zastukał do drzwi. Pogrążona w myślach wystraszyła się nie na żarty. Jak już się opanowała, podbiegła otworzyć drzwi. Nie mogła uwierzyć własnym oczom: przed jej domem stali w kolejce wszyscy młodzieńcy (i nie tylko) z Kapusty. „Czegoż oni mogą ode mnie chcieć?” - zastanawiała się dziewczyna. Aż w końcu zrozumiała - to są kawalerzy, z których ona ma wybrać tego jednego jedynego. Uśmiechnęła się w duchu: „Skoro do tej pory żaden z nich nie zdołał zdobyć mojego serca, to czy teraz ma być inaczej?”. No cóż, musiała wypełnić wolę ojca, więc postanowiła porozmawiać z każdym kandydatem innego dnia, na spokojnie. Wyjęła szybko notes i zapisała z kim ma się spotkać, w jakim miejscu i kiedy. Oto jak wyglądał jej plan:
1) Wtorek Kamil Dręczydrut, pół klepsydry po obiedzie, ławka koło lasku. 2) Środa Strach Bać, pół klepsydry po wieczornym gongu, spacer koło sadzawki. 3) Czwartek Sroka Gnat, trzy czwarte klepsydry po południu, centrum. 4) Piątek Stach Głośny, jedna czwarta klepsydry po obiedzie, ławka koło lasku. 5) Sobota oficjalny wybór kandydata (lub nie). 6) Niedziela zaręczyny (lub nie).
Przez całe popołudnie Sarina spoglądał na plan bez najmniejszego cienia zainteresowania. Nie chciała jeszcze wychodzić za mąż, tracić wolności, rodziców, odchodzić z domu. To było takie nierealne. Nigdy nie myślała o tej chwili (no, może jako mała dziewczynka). A teraz… teraz była zmuszona do zawarcia związku. A co jeśli nie znajdzie się żaden mężczyzna, który mógłby zdobyć jej serce? Co wtedy będzie? Stanie się pośmiewiskiem wśród sąsiadów, czy może dane jej będzie spokój i wieczne życie u boku ojca? Nie, tak się nigdy nikomu nie zdarzyło i na pewno nie zdarzy się jednej córce dozorcy. Czyżby miała zostać skazana na wieczne potępienie, czy też nieszczęśliwe życie u boku mężczyzny, którego ani trochę nie kocha, nic do niego nie czuje? Zmartwiona i zrezygnowana stała w oknie i rozmyślała. „Może zjawi się jednak jakiś książę na białym koniu, zabierze mnie stąd i już nigdy tu nie wrócę” - myślała patrząc jak przed domem bawią się dzieci sąsiadów. Były takie beztroskie, nic ich nie obchodziło, niczym się nie martwiły. Och, jakby chciała teraz być takim małym dzieckiem… Gdy nadeszła pora kolacji Sarina jak co wieczór przygotowała ojcu zioła na uspokojenie i dobry sen, aby mógł rano wstać do pracy i z godnością wypełnić swoje obowiązki. Po posiłku dziewczyna chciała iść na górę aby przygotować się do snu, gdy nagle usłyszała pukanie do drzwi. W pierwszej chwili zamarła przerażona, bo może to jakiś bandyta? Ale pomyślała, że jest jeszcze za wcześnie na rabunki po domach, podeszła i otworzyła, a wtedy… oniemiała ze zdziwienia! W drzwiach stał sam Miłościwie Panujący Król Rzepak IV (tak naprawdę to nie nazywał się Rzepak. Nazwałam go tak, aby było bardziej śmiesznie). W pierwszej chwili Sarina nie wiedziała co ma zrobić. Nigdy jeszcze nie przyjmowała w swoim domu nikogo dostojniejszego niż herold królewski. Po upływie minuty opanowała się jednak i…