Inne · 3 min czytania
Codzienna nienawiść
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Codziennie wstaję rano, idę do łazienki. Patrzę w lustro. Widzę twarz. Moją twarz. Jest mi bliska, a jednocześnie obca. Pod oczami dostrzegam ciemne sińce - zapewne od łez, które wylewałam przez całą noc. Przez chwilę przyglądam się swojej twarzy. Próbuję się uśmiechnąć. Udaje mi się, ale czy to jest szczery uśmiech? Czy kiedykolwiek śmiałam się szczerze, tak po prostu, zwyczajnie? Nie... Zawsze mój uśmiech jest przymuszony. Uśmiecham się tylko dlatego, że nie chcę, aby ludzie wiedzieli, że czuję się strasznie. Do oczu znów napływają łzy. Czasem zastanawiam się skąd one się biorą. Czy kiedyś mi ich zabraknie? Póki co, one ciągle wypływają z moich oczu, kiedy tylko spojrzę w swoje odbicie. Po wizycie w łazience wychodzę z domu. Cel - szkoła. Nie zawsze osiągam ten cel. Często na mojej drodze stają myśli, prowadzące mnie w inną stronę. Poddaję się im... Chodzę bez celu po mieście. Patrzę na budynki. Obserwuję ludzi. Ich twarze wyrażają wiele uczuć. Niektórzy mają skupione miny, spieszą się. Zapewne mają na utrzymaniu rodziny, ich głowy zaprzątają miliony obowiązków związanych z dorosłością, która jest jeszcze przede mną. Inna grupa osób wolnym krokiem przemieszcza się po chodniku. Są…