psychologia · 1 min czytania
codzienność mam przed sobą
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
czasem chodzę na spacery za rękę ze stadem wron na oszronionych drzewach, z żywicą na powiekach, którą strącam nieśpiesznie. wśród brunatnych bzów z granicy zaświatów minus dwadzieścia pięć stopni Celsjusza nie zawsze jest stratą czasu.
niemniej dzień od wczoraj panoszy się zupełnie inaczej, zastyga oddechy i bezlistne dłonie. ciemnieje za każdym razem, kiedy wychodzę. żyje tylko żołądkowa gorzka, kropla za kroplą i umyka spod stóp w rytm szelestu…