Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

codzienny trud

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„Bóg umarł” (Nietzsche) „Nietzsche umarł” (Bóg)

Śmierć. To słowo krążyło w jego głowie niczym natrętna mucha nie mogąca wydostać się z zamkniętego słoika. Mijał trzeci dzień czuwania. Patrzył na leżące pod ścianą nieruchome ciało. Miał tylko 10 lat.

Tego dnia obudził się wcześnie, jego matka jak zwykle od szóstej krzątała się po kuchni. Nie czuł nic poza tępym bólem głowy. Wczoraj ojciec wrócił pijany bardziej niż zwykle, zionąc zapachem siarki wpadł do jego pokoju, złapał za krzesło i o mały włos nie skręcił mu nim karku. Miał szczęście, zdążył się uchylić. Matka szczęścia nie miała, próbowała teraz kroić cebulę jedną ręką, drugą bezwładnie zwieszając wzdłuż boku. Ręka była już porządnie spuchnięta, ale wiedział, że matka nie pójdzie do lekarza. Za bardzo bała się, że zabiorą jej męża. Matka zawsze uważała, że policja za bardzo się wtrąca. Dzień spędził na podwórku grzebiąc patykiem w ziemi. Uwielbiał grzebać w ziemi, uspokajały go brązowe grudki rozsypujące się na boki. Było tak niewiele rzeczy, których nie musiał się obawiać. Był poniedziałek Po południu słońce zasnuło się chmurami i spadł pierwszy deszcz tej jesieni. Przyklejony do szyby obserwował spadające krople, jednostajny szum liści dodawał mu sił. Powoli w jego głowie rodziło się przeczucie. Wieczorem matkę

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
codzienny trud — czytnik · opowiadania