Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

conan:koniec losów

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W oddali było widać tylko kłęby kurzu, zbijanego kopytami koni. dwudziestu łowców niewolników goniło samotnego podróżnika, który okazał się na tyle nierozważny, by podróżować samemu. Wtedy zauważyli mały oddziałek, liczący pięć osób. Część łowców ruszyła na nich, licząc na łatwy zarobek. Nie wiedzieli, jak bardzo się mylą. Doszło do pierwszego starcia. Dowódca łowców zaatakował kierującego małym oddziałem. To był starszy mężczyzna, o ciele poznaczonym bliznami świadczących o wielkim doświadczeniu. Ten zręcznie zastawił się mieczem, a następnym ciosem złamał rękę dowódcy niewolników. Dowódca niewolników zobaczył twarz przeciwnika, a w niej wypisane barbarzyńską złość. Zrozumiał, że nie ma szans z barbarzyńcą, że teraz zginął. Conan, bo to on kierował małym oddziałem, złożonym z czterech jego synów, nie miał litości dla swego przeciwnika. Potężnym ciosem odciął mu głowę. Ruszył na następnych przeciwników. Zabił jeszcze dwóch. Potem rozejrzał się po polu bitwy, ale jego synowie skończyli bitwę. Wdali się we mnie, pomyślał. Podjechał do podróżnika ktróremu ocalił życie. Nazywał się Mazar. Okazało się, że jest kapłanem Asury. To właśnie wyznawcy Asury pomogli kiedyś Conanowi w zdobyciu korony aquilonii. -Ja jestem…- zaczął mówić, ale Mazar mu przerwał -Conan, to wiem. -Skąd…mógłbyś nie używać czarów? - Conan, mimo swej wiekowości, a może właśnie dzięki niej, nigdy nie polubił czarów. -Dobrze. Skoro człowiek, który przyczynił się do wyjścia wyznawców Asury z cienia, tego sobie życzy, to właśnie to uczynię. Mam za to wielką prośbę. Naprzód przypomniał Conanowi, jak obie strony odniosły korzyści na współpracy: Conan dzięki nim zyskał tron Aquilonii, a wyznawcy Asury kraj, który jako jedyny pozwalał na czczenie ich bóstwa. -Ale to było trzydzieści lat temu! – krzyknął Conan. – już niczym się nie zajmuję. Jestem na to… -Za stary? A kto właśnie poradził sobie z oddziałem łowców niewolników? -Miałem to rzucić – mruknął Conan. – to miała być moja ostatnia wyprawa. Synowie mnie mogą godnie zastąpić. Są lepsi ode mnie. -Conanie, od ciebie nie ma nikogo lepszego w tym co robiłeś w swoim życiu. Jesteś dalej najlepszy. Zastanów się: tylko ciebie tak obawiali się kapłani Stygii, że cały czas próbowali doprowadzić do twojej śmierci. -Nigdy im się to nie udało – powiedział Conan. -No właśnie. Ty przecież wygrywałeś walki z bogami! Wspomnij jak pokonałeś Dagotha! Albo Khosatral Khela! -Pamiętam. – przygody Conana były powszechnie znane, a czarownik dodatkowo znał jego przeszłość dzięki magii. -Żaden śmiertelnik nie dokonał tyle, co ty. Nawet teraz jesteś groźny! -Wiesz co? Masz rację. -A w dodatku zwykłe życie cię nudzi. -To o co chodzi? Mazar długo musiał wyjaśniać. Aquilonia miała znaczące problemy na wschodzie z Piktami. Nowy król nie potrafił sobie z nimi poradzić i całe pogranicze Bossońskie było zagrożone najazdami Piktów. Wysłano więc wysłanników, by znaleźli Conana. Król bardzo chciał jego pomocy. -tylko ty możesz dać sobie z tym radę. To ciebie Asura wskazał na króla. Nawet pomimo tego, że odszedłeś, masz moc. -Naprawdę czuje się już staro. To miała być moja ostatnia podróż. -Sam nawet nie wiesz w jakim celu wyjechałeś ze swojego domu. -Po raz ostatni zobaczyć swiat.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
conan:koniec losów — czytnik · opowiadania