Horror · 4 min czytania
Coś za coś
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Bezlitosny budzik. Pobudka. Dzień jak co dzień? O nie ,dzisiaj pierwszy dzień w pracy. Nowej pracy o czym Marianna zdała sobie sprawę ścieląc łóżko w swojej sypialni. Ogromnej białej sypialni. Zimnej , białej sypialni. Nie było tu miejsca na rodzinne zdjęcia ,tu liczył się tylko katalog. Ten pokój był jak jego właścicielka perfekcyjny ,idealny pozbawiony ciepła. Spojrzała na zegarek choć doskonale wiedziała ,która godzina. Zawsze wstawała o tej samej godzinie tj 6:15. Leniwie ruszyła w stronę kuchni. Zaparzyła kawę później pijąc ją zastanawiała się kto z koleżanek po nią przyjedzie. Od czasu wypadku koleżanki stały się bardzo pomocne. Rzuciła okiem na wielki kalendarz na ścianie ,który nie posiadał żadnych notek na temat jej dylematu. Możliwości były dwie. Albo Majka albo Dakota. Zawsze trzymał się we trójkę .Szkoda tylko ,że po między tymi dwoma jakoś się nie układało. Razem dzieliły się zabawkami ,trzymały tytę , wygłupiały gadały na lekcjach i z nich wracały. Przez tyle lat. Razem chodziły na dyskoteki i umawiały się z chłopakami i żaden ich nie rozdzielił. Przez tyle pieprzonych lat. A teraz taka pierdoła zdołała jej rozdzielić. Prychnęła z typowym dla siebie wdziękiem. Wstała i zaczęła się ubierać. Później makijaż takie tam pierdoły. W tle leciała muzyka Patricii Kaas. Poraz pierwszy od czasu wypadku poczuł się szczęśliwa. Po raz pierwszy zapomniała o tym co się działo w jego czasie. Zapomniała o czterech trupach na zakrwawionych siedzeniach. Zapomniała choć na chwilę jak patrzyła na zmarłe ciała swoich znajomych. Zapomniała na czas bliżej nie określony o parze tych czerwonych oczu na tylnej szybie i tajemniczym głosie. -To koniec-głos z nikąd. Głos ,który otaczał ją ze wszystkich stron. Później już nic. Urwana taśma. Po dwóch miesiącach jakimś cudem udało się ją dobudzić. Lekarze do tej pory tego nie rozumieją choć minęło już pół roku. Gdy obudziła się