Komedia · 3 min czytania
Cud
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
"Cudy dzisiaj! To, co niemożliwe, jutro!" Ota Hofman, "Pan Tau i tysiąc dziwów"
Niech no mi tylko ktoś spróbuje powiedzieć, że cudów nie ma.
Wszystko zaczęło się w piątek i to na dodatek trzynastego, bo jakże by inaczej. Teoretycznie nic nie zapowiadało dziwów, które miały mnie niebawem spotkać, chociaż gdy później o tym wszystkim rozmyślałem, przypomniałem sobie, że w nocy śniła mi się krowa. Ale to było później. Wtedy, w piątek, niczego się nie spodziewałem.
Wróciłem z pracy do domu i od razu włączyłem telewizor, gdyż miały być skoki. Przepadam za wszelkimi zimowymi dyscyplinami sportu, gdyż mój dziadek pochodził z północy. Na ekranie jednak, zamiast Małysza, pojawił się napis: "Idź do kuchni". Nie zdawszy sobie w pierwszej chwili sprawy z absurdu sytuacji, spełniłem polecenie. A w kuchni czekały na mnie dalsze instrukcje. Na lodówce przylepiona była kartka z wydrukowanym na drukarce tekstem: "Otwórz szafkę". Zrobiłem, co mi kazano i natknąłem się na słoik z nalepką: "Zjedz to". Nie wahałem się ani chwili, bo w litrowym naczyniu znajdowały się kiszone ogórki, za którymi przepadam.
Konsumując ostatniego poczułem, że coś zazgrzytało mi…