Inne · 5 min czytania
Cudowna nicość
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mogę patrzeć na wszystkie strony, nie obawiając się, że ujrzę coś, czego nie chcę.
Miałam cudowny dzień, wiecie? Obudziłam się w moim cudownym domu. Mam z tym trochę problemów, bo dom powinien mieć dwa piętra. Gdybym chciała, żeby mój dom miał jedno piętro byłoby to dziwactwo, więc musi mieć dwa. Jak każdy całkowicie normalny dom. Tyle, że nienawidzę schodów – ciągłego wysiłku, żeby przemieścić się z jednego miejsca na drugie. Ale każdy dwupiętrowy dom musi rzecz jasna mieć schody, więc... W moim przypadku króciutkie schodki obłożone miękkim dywanem wystarczą. Byłam kiedyś w domu moich przyjaciół. To było naprawdę cudowne miejsce, ale nijak nie dało się w nim mieszkać. Puste i zimne, zupełnie jak magazyn. Metalowe regały, bez choćby ramki z rodzinnym zdjęciem, albo wygodnego psa układającego się jak podnóżek obok fotela. Skrycie marzyło mi się takie mieszkanie. Najzupełniej praktyczne, dające wolność, niezawalające tysiącami bibelotów. Kiedy się obudziłam słońce stało już wysoko. Heja, heja jest niedziela. Wreszcie mogłam odpocząć od ludzi. Dawno, dawno temu ktoś mnie kochał, ale niewiele z tego pamiętam, z resztą mi to niepotrzebne. W miłości można człowieka z radością rzucić o ścianę, wytarmosić. Po niebie leniwie przepływają zielone chmury, tak, miałam cudowny dzień... Mam pełne miłości serce, a na śmierć nigdy nie starczy mi odwagi, więc to właściwie łatwe - nie umierać. Mam piękny dywan, trochę wyimaginowany, ale co z tego skoro świat jest podobno tylko wielkim snem, na który mamy niewielki wpływ? Będę szczęśliwa, jeśli zdołam się przekonać, że wszystko wygląda tak, jak chcę by wyglądało. Kiedy się obudziłam w moim cudownym domu, zielone chmury nagromadzone u szczytu kościelnej wierzy spływały jak leniwe, zielone tsunami w równie, chociaż nie - powinno być - w "jeszcze bardziej soczyście" zielone doliny. Wielki, zielony zegar, naprzeciwko mojego wielkiego łóżka wskazywał ósmą... Nie, czy ja chciałabym się budzić o ósmej? Na pewno chciałabym budzić się o dwunastej, i tak właśnie było - obudziłam się o dwunastej. Chociaż... Ludzie nie powinni wstawać o dwunastej, moja matka zawsze powtarzała, że to noc jest od spania, no i inni ludzie wstają wcześniej. Dobrze już, wstałam - ósma trzydzieści. Niebo jest błękitne, słońce nie chce go pożreć, psy nie zaczynają nagle wyć, burze nie rozpętują się znienacka, pomniki nie płaczą. Tak, świat to piękne miejsce. Przeczytałam gazetę, którą ktoś podłożył mi nocą pod drzwiami. Swoją drogą trzeba być idiotą,